RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

Sroka: Nie zatrudniałam w PISF członków swojej rodziny

Była dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej Magdalena Sroka  (fot. arch. PAP/Marcin Obara)
Była dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej Magdalena Sroka (fot. arch. PAP/Marcin Obara)

Najnowsze

Popularne

– Działalność PISF była zgodna z prawem; nie zatrudniałam tam członków swojej rodziny – napisała na Facebooku b. dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej Magdalena Sroka, odnosząc się do doniesień medialnych nt. negatywnych wniosków z kontroli przeprowadzonej w instytucji.

Rodzice i siostry, wujowie i zięciowie. Tak zatrudniał PISF za rządów Magdaleny Sroki

Magdalena Sroka kilka miesięcy temu straciła stanowisko szefowej Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Następnie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa...

zobacz więcej

Po odwołaniu Magdaleny Sroki z funkcji dyrektora PISF w październiku ub.r. i objęciu tego stanowiska przez Radosława Śmigulskiego, resort kultury zlecił w Instytucie audyt, o którym po raz pierwszy poinformował pod koniec października na antenie TVP Kultura wiceminister kultury Paweł Lewandowski. Jak powiedział PAP Lewandowski, zlecono go „w związku z sygnałami o nieprawidłowościach”.

W poniedziałek media – powołując się na wnioski z audytu – informowały m.in. o tym, że w latach 2016-2017 część pieniędzy przekazywanych do PISF z MKiDN trafiła do osób bliskich dyrektor Sroce. Doniesienia dotyczyły także nagród, które w październiku 2016 r. miało otrzymać 2/3 pracowników instytucji i które miały wynosić ponad 10 tys. zł. Media pisały także o zawieranych przez PISF nierejestrowanych umowach cywilnoprawnych.

Oświadczenie na Facebooku

Magdalena Sroka – odnosząc się do tych zarzutów – zamieściła w poniedziałek na swoim profilu na Facebooku oświadczenie.

– W związku z doniesieniami medialnymi zawartymi w artykule pt. »Nepotyzm, nagrody i umowy na gębę w rządowej instytucji« z dnia 9 kwietnia 2018 roku, opublikowanego przez Gazetę Codzienną Fakt oświadczam, że za lata 2015, 2016 i 2017 kluczowy biegły rewident powołany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyjął, że działalność Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej była zgodna z przepisami prawa i postanowieniami statutu oraz z ustawą o rachunkowości i ustawą o finansach publicznych – napisała była dyrektor PISF.

Tak zatrudniał PISF za rządów... PO

Magdalena Sroka nie była jedyną szefową Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, której decyzje pozostawiały wiele do życzenia. Zepsucie w tej...

zobacz więcej

Jak dodała, minister kultury „przyjął sprawozdanie finansowe z działalności Instytutu (za lata 2015 i 2016 – PAP) i zaakceptował plan finansowy działalności Instytutu na rok 2017”. Sroka zaznaczyła także, że w czasie, kiedy kierowała PISF kontynuowała politykę kadrową i finansową wdrożoną przez byłą dyrektor Instytutu Agnieszkę Odorowicz (którą Sroka zastąpiła na stanowisku w 2015 r.) i zastępcę dyrektora PISF ds. ekonomicznych i organizacyjno-prawnych Jerzego Barta. Polityka ta – jak zaznaczyła Sroka – została „pozytywnie oceniona przez Najwyższą Izbę Kontroli”.

– Nigdy nie zatrudniałam ani nie współpracowałam z żadnym członkiem swojej rodziny – napisała Sroka i dodała, że nie zna wyników opisywanego przez media audytu.

– Nigdy nie przedstawiono mi jego treści i nie pozwolono odnieść się do tez w nim zawartych – czytamy w oświadczeniu. Sroka zapowiedziała także, że dalsze rozpowszechnianie krzywdzących jej informacji „o rzekomych nieprawidłowościach w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej” spowoduje skierowanie sprawy na drogę sądową.

Do wniosków z audytu odniósł się także obecny dyrektor PISF Radosław Śmigulski.

– Generalna ocena audytora jest negatywna. Niemniej, jest to audyt ogólny, w mojej ocenie niedostatecznie jeszcze pogłębiony. Postępowanie trwało od paru tygodni, w tej chwili trwają pogłębione audyty w czterech obszarach. Po wynikach będę lepiej wiedział, co działo się w instytucji, którą kieruję – powiedział PAP w poniedziałek. Jak mówił, w Instytucie „brakowało podstawowych rzeczy, jak rejestry umów, rejestry pełnomocnictw”.

– Dodatkowo decyzje były zawierane bez zgody prawników, a nawet z ich sprzeciwem – dodał.

Brak regulaminów

Śmigulski wskazał także na brak występowania regulaminów dotyczących zakupów do 30 tys. euro. Podkreślił, że zdaje sobie sprawę z tego, że ustawa o zamówieniach publicznych mówi o kwocie powyżej 30 tys. euro na zakup i dostawę usług, niemniej – jak mówił – nie spotkał się z żadną instytucją publiczną czy spółką prywatną, w której tego typu procedury nie istniały. Poinformował również o szeregu „nieprawidłowości drobnych” – np. pracownicy otrzymywali zlecenie na te same zadania, które widniały w ich umowach o pracę. – To pokazuje jakiś generalny bałagan, który dotyczy samej instytucji – skomentował dyrektor PISF.

Wiceminister kultury: Sroka przyznała się w rozmowie ze mną, że zniszczyła list

Wiceminister kultury Paweł Lewandowski, uważa, że Rada Programowa PISF świadomie zataiła informacje o liście szkalującym dobre imię instytucji oraz...

zobacz więcej

Dyrektor PISF zwrócił uwagę na istniejący w Instytucie nepotyzm. – Można odnieść wrażenie, że połowa zatrudnionych miała zatrudnionego kogoś od siebie z rodziny, o rekordzistach pisała dzisiaj (w poniedziałek – red.) prasa - cztery osoby z rodziny księgowej, trzech członków rodziny kierowcy – powiedział. Zaznaczył jednak, że tych 30 osób już w PISF nie pracuje, z innych przyczyn.

– Większość z nich zostanie wdrożona do połowy roku, następnie przedstawimy raport. Nie można nie wdrożyć np. rejestru umów, rejestru pełnomocnictw, regulaminu zakupów i nagród – wskazał. – W PISF jest szereg uchybień, które pojedynczo nie wywołują wielkiego szoku, natomiast połączenie ich wszystkich w jednej instytucji tworzy sytuację absolutnego chaosu organizacyjnego i strukturalnego – podsumował.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej