Protest przed ambasadą Rosji. „Dzisiaj już wiemy, że doszło do zamachu”

Około 80 osób wzięło udział w manifestacji regionalnych klubów „Gazety Polskiej” przed ambasadą Rosji w Warszawie. Demonstracja tradycyjnie odbyła się w przeddzień rocznicy katastrofy smoleńskiej. Zebrani domagali się od Rosji zwrotu wraku i czarnych skrzynek Tu-154M.

„W lewym skrzydle, potem w kadłubie”. Brytyjski ekspert o eksplozjach w Tu-154

Brytyjski ekspert podkomisji smoleńskiej, Frank Taylor, stwierdził, że w Tu-154, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku, doszło do...

zobacz więcej

Manifestujący przed ambasadą Federacji Rosyjskiej trzymali biało-czerwone flagi i transparenty z logo klubów m.in. z Warszawy, Inowrocławia i Strzegomia, a także z Essen, Amsterdamu, Paryża i Hamburga. Na jednym z nich widniał napis: „Smoleńsk 2010. Pamiętamy”. Zebrani skandowali m.in. hasło „Putin won”. Nie doszło do żadnych incydentów.

– Dzisiaj już wiemy, że doszło do zamachu, że samolot nie został zniszczony w wyniku katastrofy. Potwierdzi to zapewne w najbliższych kilkudziesięciu godzinach komisja państwowa – powiedział przed ambasadą redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz. Jak dodał, „w tej chwili” odbywa się spotkanie z rodzinami smoleńskimi, które są informowane m.in. o przebiegu katastrofy.

– Dzisiaj możemy z satysfakcją powiedzieć: pierwszy etap został zamknięty, wiemy co się stało i nie zatarliśmy pamięci, a drugi etap prawdy to, żeby przedstawiciele państwa, którzy tutaj są, pomogli nam dostarczyć największego międzynarodowego przestępcę, jakim jest Putin, bo wcześniej czy później – zobaczycie – Putin będzie ścigany i będzie skazany za to, co zrobił – mówił Sakiewicz.

W jego ocenie „wolny świat rozumie te protesty” i wie, że odbywają się one „przeciw państwu, które zagraża wolności i zagraża pokojowi”.

Przewodniczący warszawskiego klubu „Gazety Polskiej” Adam Borowski powiedział, że do tej pory za katastrofę smoleńską nikt nie został rozliczony. Przekonywał, że poprzednia ekipa rządząca „musi ponieść odpowiedzialność, choćby przed Trybunałem Stanu”.

Borowski wyraził również pogląd, że władze rosyjskie nie prowadziły śledztwa w sprawie katastrofy, zaś „komitet Tatjany Anodiny” (chodzi o rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy – MAK, który wyjaśniał przyczyny wypadku Tu-154M – red.) przypominał komitet, który badał zbrodnię katyńską.


– Ten komitet zrobił wszystko, żeby ślady zatrzeć. Za jego wiedzą i zgodą niszczono wrak, cięto go na części, wybijano szyby, rozkradano, a na końcu umyto i te resztki samolotu wrzucono pod plandekę – powiedział Borowski.

Na zakończenie demonstracji jej uczestnicy odśpiewali hymn państwowy.

źródło:

Zobacz więcej