RAPORT

Kampania 2020

Spalił kobietę, by zatrzeć ślady kradzieży. Spędzi ćwierć wieku w więzieniu

Zatrzymanie Krzysztofa K. (fot. KSP)

– Tak surowy wyrok ma chronić społeczeństwo przed tym człowiekiem – stwierdził sąd, wymierzając karę 25 lat więzienia Krzysztofowi K., który w 2015 r. spalił żywcem kobietę w mieszkaniu na warszawskiej Ochocie. Pożar miał zatrzeć ślady kradzieży telefonu, telewizora, biżuterii oraz innych drobnych rzeczy, wartych łącznie niespełna 900 zł. Wyrok jest już prawomocny.

Zabiła męża kijem od szczotki, mężczyzna konał w męczarniach. Jest apelacja

Na wokandę wraca sprawa makabrycznej zbrodni w Piotrowicach (woj. lubelskie). Prokuratura odwołała się od wyroku 11 lat więzienia dla kobiety,...

zobacz więcej

– Wnosiliśmy o karę dożywocia dla Krzysztofa K., ale sąd uznał, że wystarczająco surowy będzie wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Przekonały nas argumenty sądu i dlatego nie będziemy wnosić o kasację – powiedział tvp.info śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Krzysztof K. do końca nie przyznawał się do zabójstwa. Przekonywał, że on „tylko” okradł swoją ofiarę i gdy opuszczał jej mieszkanie, kobieta jeszcze żyła.

Donos zza krat

Do zbrodni doszło 1 lipca 2015 r. w jednym z mieszkań na warszawskiej Ochocie. Wtedy to strażacy uratowali z pożaru 62-letnią Bożenę P. Gospodyni mieszkania doznała obszernych poparzeń III stopnia i pomimo pomocy lekarskiej sześć dni później zmarła w szpitalu nie odzyskawszy przytomności. Początkowo podejrzewano, że przyczyną tragedii było przypadkowe zaprószenie ognia. Tym bardziej, że nie znaleziono żadnych dowodów wskazujących, że mogło to być podpalenie. I w grudniu 2015 r. prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie.

Spalił kobietę, aby zatrzeć ślady kradzieży. Prawdopodobnie trafi na obserwację

– Macie mnie słuchać, inaczej spalę was jak tę k… z Warszawy – w taki sposób 37-letni Krzysztof K. miał terroryzować kompanów z celi. Musiał być...

zobacz więcej

W 2016 r. do śledczych trafił donos z jednego z więzień. Autor pisma wskazywał, że za śmierć Bożeny P. odpowiada znany recydywista – Krzysztof K. Weryfikacją informacji zajęli się policjanci wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw KSP wespół z Prokuraturą Okręgową w Warszawie.

Prokurator prowadzący sprawę, bazując na zeznaniach świadków, wydrukach z transakcji kartą bankową, a także na zapisach monitoringu, drobiazgowo odtworzył przebieg ostatnich 24 godzin życia P. Dodatkowo biegły ds. pożarnictwa przeprowadził eksperyment procesowy, który wykluczył przypadkowe zaprószenie ognia. Zdaniem biegłego ogień rozprzestrzenił się w mieszkaniu bardzo szybko, co wskazywało na podpalenie.

Dla 900 zł spalił żywcem kobietę. Wpadł przez przechwałki w celi

Stary telefon, zużyty telewizor i drobne kosztowności były wystarczająco cenne dla 37-letniego Krzysztofa K., aby z zimną krwią spalić żywcem...

zobacz więcej

Zgubił go monitoring

Krzysztof K. został zatrzymany w czerwcu 2016 r. Śledczy ustalili, że mężczyzna. poznał swoją ofiarę najprawdopodobniej dzień przed tragedią. Gospodyni miała prowadzić „dom otwarty” i zaprosiła mężczyznę na libację. K. potwierdził, że poznał kobietę i razem pili alkohol. Przyznał się także, że widząc, że gospodyni jest pijana, postanowił ją okraść. Wmawiał policjantom, że kobieta zasnęła z papierosem i dlatego doszło do tragedii. Śledczy zdobyli jednak zapis z monitoringu z okolic domu ofiary. Na nagraniu widać, jak mężczyzna wychodzi z budynku z walizką, a potem wraca, po chwili znowu wychodzi i rękawem wyciera klamkę drzwi wejściowych do bloku. Wiadomo, że za 20 zł zabranych ofierze kupił bilet na pociąg.

Zabójca zabrał z mieszkania telefon, telewizor, biżuterię oraz inne drobiazgi warte w sumie niespełna 900 zł.

Przed Sądem Okręgowym w Katowicach toczył się też proces, w którym K. był oskarżony o zamordowanie bezdomnego w pustostanie. Sąd uniewinnił mężczyznę, ale prokuratura złożyła apelację.

źródło:
Zobacz więcej