Będzie śledztwo ws. masakry Palestyńczyków

W ostatnich protestach zginęło ponad 20 Palestyńczyków (fot. PAP/EPA/MOHAMMED SABER)

Izraelska armia zapowiada śledztwo w sprawie zabitych i rannych w czasie trwającego od tygodnia protestu Palestyńczyków przy granicy Strefy Gazy. Wskazuje także, że nie zmieni taktyki i będzie strzelać do osób, które będą chciały sforsować płot graniczny.

Minister obrony Izraela: Wojsko dalej będzie strzelało do Palestyńczyków ostrą amunicją

Izrael ostrzega Palestyńczyków przed dalszymi konsekwencjami protestów w Strefie Gazy. Minister obrony Avigdor Lieberman zapowiedział, że wojsko...

zobacz więcej

W piątek w proteście przy granicy Strefy Gazy i Izraela wzięło udział 35 tys. Palestyńczyków. Doszło do zamieszek, a izraelska armia użyła ostrej amunicji. W kolejnych dniach doszło do kolejnych, sporadycznych ostrzałów. W sumie liczba zabitych w trwającym od tygodnia proteście wynosi 21 osób, a kilkaset osób jest rannych.

Mimo wcześniejszych sugestii, że nie zostanie wszczęte śledztwo ws. sprawie zabitych i rannych, pod naciskiem organizacji międzynarodowych zdecydowano się na rozpoczęcie dochodzenia.

Zabici z zimną krwią?

W mediach pojawiły się przypuszczenia, że nie wszyscy z zabitych stanowili zagrożenie dla stacjonujących w pobliżu żołnierzy. Równocześnie jednak minister obrony Izraela Avigdor Lieberman po raz kolejny w ostatnich dniach ostrzegł, że nie będzie zmiany taktyki wojska i osoby, które będą chciały przekroczyć prawo, zostaną ostrzelane z ostrej broni.

Tymczasem rządzący Gazą Hamas ogłosił, że rodziny każdego z zabitych w proteście dostaną po 3 tys. dolarów, a rodziny ciężko rannych po 500 dolarów. Zdaniem części izraelskich mediów może to jedynie zachęcać kolejne osoby do brania udziału w protestach.

Manifestacje i pięć miasteczek namiotowych przy granicy z Izraelem to protest przeciw wywłaszczeniom ziemi. Palestyńczycy domagają się zwrotu terenów, które przejął Izrael. To pierwszy tego typu protest od wielu lat. Rządzący Gazą Hamas twierdzi, że protest ma charakter pokojowy, ale izraelskie wojsko uważa, że palestyńska organizacja chce w ten sposób sprowokować wojnę.

Protesty mają trwać do połowy maja. Wtedy to Izrael będzie świętował rocznicę niepodległości, a Stany Zjednoczone mają przenieść ambasadę z Tel Awiwu do Jerozolimy. W kolejnym dniu protestu może w nim wziąć udział nawet 50 tys. osób.

źródło:
Zobacz więcej