Przez 8 dni więzili, bili i gwałcili młodą dziewczynę. Ofiara zmarła. Jest akt oskarżenia

Kobieta została kilka razy drastycznie zgwałcona (fot. Shutterstock/Doidam 10)

Osiem dni gwałcili i znęcali się nad przypadkowo poznaną kobietą. Ofierze udało się wydostać na wolność, ale zmarła z powodu odniesionych obrażeń. Prokuratura postawiła w tej sprawie zarzuty trzem mężczyznom w wieku 34 i 37 lat. Może im grozić nawet dożywocie.

Była przetrzymywana i gwałcona. Sekcja zwłok nie wyjaśniła wszystkiego

Do łódzkiej prokuratury okręgowej wpłynęły wyniki sekcji zwłok 26-letniej kobiety, którą trzej mężczyźni przez kilka dni przetrzymywali i gwałcili...

zobacz więcej

W połowie lipca 26-letnia łodzianka poznała w autobusie komunikacji miejskiej dwóch z obecnych oskarżonych. Młodszy z nich zaprosił ją do swojego mieszkania na Widzewie. – To tam rozegrały się tragiczne wydarzenia, które doprowadziły do jej śmierci – mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Ofiara została pozbawiona wolności: mężczyźni nie pozwalali jej wychodzić, a gdy zostawała sama, zamykali drzwi.

Nazajutrz dołączył do nich trzeci oprawca. Kobieta była upajana alkoholem, bito ją, ciągnięto za włosy, poniżano, szarpano, przypalano papierosami i ubliżano. Kilka razy została drastycznie zgwałcona. Bandyci grozili, że jeżeli ujawni, co jej się stało, zabiją ją i jej matkę. Tymczasem zaniepokojona nieobecnością 26-latki rodzina 22 lipca zgłosiła jej zaginięcie.

Prosiła, żeby nie wzywać lekarzy - bała się zemsty

Według ustaleń śledczych po ośmiu dniach udręki ofierze udało się uciec z mieszkania. Udała się do znajomego, u którego wcześniej mieszkała, a ten zadzwonił do jej matki. Dopiero ona nakłoniła córkę do ujawnienia prawdy. Wcześniej ofiara była tak zastraszona, że bojąc się o życie własne i bliskich, utrzymywała, że była u znajomych.

Nie chciała też, aby wzywać policję i pomoc lekarską, jednak matka, gdy zobaczyła jej obrażenia, zawiadomiła pogotowie. Kobietę przewieziono do Centrum Zdrowia Matki Polki, lekarze operowali ją, ale nie byli w stanie jej uratować. Zmarła w połowie sierpnia. Z opinii biegłych, przeprowadzających sądowo-lekarską sekcję zwłok, wynika, że zgon był następstwem doznanych obrażeń i powikłań, które były ich konsekwencją.

Domniemanych sprawców zatrzymano i aresztowano. W telefonie komórkowym jednego z nich znaleziono bardzo drastyczne zdjęcia, które obrazują skalę stosowanej wobec ofiary przemocy. Oskarżeni zostali poddani badaniom sądowo-psychiatrycznym. Zdaniem biegłych są w pełni poczytalni i mogą ponosić odpowiedzialność karną. Żaden nie przyznał się do przedstawionych im zarzutów.

Będą odpowiadać za zbiorowy gwałt ze szczególnym okrucieństwem, pozbawienie wolności kobiety połączone ze szczególnym udręczeniem, groźby pozbawienia życia w celu wywarcia wpływu na pokrzywdzoną oraz za spowodowanie obrażeń ciała, które doprowadziły do jej śmierci. Wszystkim grozi dożywocie.

źródło:

Zobacz więcej