Prywatny folwark dyrektora. Gigantyczna afera w IMGW

Bilety za 200 tys. zł na lot do USA, zatrudnienie w zamian za część zarobków nowych pracowników, znalezienie pracy dla dwóch kochanków, z zastrzeżeniem, że nie można ich karać dyscyplinarnie. To tylko część z 94 przestępstw, o które został oskarżony Mieczysław O., były już dyrektor Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. – Instytut stał się prywatnym folwarkiem pana dyrektora. On sam miał przyjąć w sumie prawie 900 tys. zł łapówek i narazić IMGW na ponad 2 mln strat – mówi jeden ze śledczych.

„Magazyn śledczy Anity Gargas”: Sekrety sekretarza generalnego PO Stanisława Gawłowskiego

Tajemnice byłego sekretarza generalnego Platformy Obywatelskiej, Stanisława Gawłowskiego. Łapówki za stanowiska, nieprawidłowości przy realizacji...

zobacz więcej

Instytut prywatny, Bizancjum i Folwark dyr. O. – tak o sprawie korupcji w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej mówią śledczy.

– Analiza ustalonego stanu faktycznego pozwala stwierdzić, że Mieczysław O. stworzył w Instytucie dobrze zorganizowany mechanizm korupcyjny na niespotykaną skalę. Zorganizowana struktura przestępczych powiązań pozwalała mu trzymać w szachu osoby, które udzielały mu korzyści majątkowe, pod groźbą chociażby zwolnienia z pracy – mówi portalowi tvp.info prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która wraz Wydziałem ds. Korupcji Komendy Stołecznej Policji prowadziła śledztwo w sprawie afery w IMGW.

– Taka struktura zapewniała mu bezkarność, gdyż udzielający korzyści, obawiali się nie tylko utraty miejsca pracy, ale także ewentualnej odpowiedzialności karnej za takie zachowania. Ponadto za udzielanie łapówek byli odpowiednio nagradzani przez Mieczysława O. – dodaje prokurator.

Były wiceszef IMiGW przywłaszczył sobie 16 tys. zł. Sąd aresztował go na 3 miesiące

zobacz więcej

Sieć powiązań

Mieczysław O. został oskarżony o popełnienie 94 przestępstw, m.in.: przekroczenie uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowych; oszustw na szkodę Instytutu; przyjmowania łapówek; uzależnianie wykonania czynności służbowych od udzielenia korzyści majątkowych; podżegania do podrobienia dokumentów.

– W toku śledztwa ustalono, że podejrzany przyjął korzyści majątkowe w kwocie prawie 900 tys. zł. Ponadto przekraczając swoje uprawniania, dopuścił się wyrządzenia szkody w mieniu Instytutu w łącznej kwocie ponad 2 mln zł. Powyższe szkody wynikały m.in. z zawłaszczania mienia Instytutu, fikcyjnego zatrudnienia osób, tylko po to by pobierać od nich część wynagrodzenia za pracę; wydatkowania mienia Instytutu w celu budowania pozycji osobistej i zawodowej – wylicza prok. Łapczyński.

Według śledczych, były dyrektor zaczął przestępczą działalność już w 2006 roku, czyli na początku kierowania przez niego IMGW. – O. był panem i władcą Instytutu. Wszyscy się go bali i spełniali każde jego polecenie. Ludzie bali się podpaść, bo wtedy mogliby stracić pracę. Poza tym on zręcznie potrafił uzależnić od siebie ludzi, wciągając ich w swoje machloje – ujawnia jeden z pracowników Instytutu.

O tym jak skuteczny w budowaniu sieci powiązań był Mieczysław O., miał świadczyć zdaniem prokuratury fakt, że w związku z aferą 22 osoby usłyszały 160 zarzutów. Część z nich przyznała się i dobrowolnie poddała karze. Wśród skorumpowanych pracowników Instytutu znalazła się m.in. Małgorzata O., zastępca Dyrektora ds. Ekonomicznych i główna księgowa w Instytucie. Odpowiadała za wręczanie łapówek Mieczysławowi O. i pomoc w ściąganiu dla niego „działki” z przyznanych premii.

CBA weszło do mieszkania sekretarza generalnego PO

Prokuratorzy Prokuratury Krajowej z Wydziału Zamiejscowego ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Szczecinie oraz funkcjonariusze...

zobacz więcej

Bizancjum

O skali nielegalnej działalności O. mogą świadczyć jego zachcianki. Według prokuratury, O. kupił cztery bilety na lot z Polski do USA w klasie biznes, które kosztowały Instytut aż 200 tys. zł! Jednym z beneficjentów tej kosztownej podróży miał być Stanisław Gawłowski, który w tamtym czasie był wiceministrem Ochrony Środowiska.

Mieczysław O. wyjątkowo lubił podróżować z klasą. Jego podwładna z działu współpracy z zagranicą IMGW kupiła z kasy Instytutu bilety lotnicze na prywatne przeloty dyrektora i jego żony do Helsinek i Marrakeszu. Mało tego, wyjazd połowicy O. do Maroka został rozliczony jako delegacja służbowa szefa Instytutu.

Dyrektor miał się także stać posiadaczem nowoczesnego sprzętu fotograficznego o wartości 20 tys. zł, za który zapłacono z kasy jego firmy.

Wisienką na torcie jest zarzut wykorzystania przez O. jednego ze swoich podwładnych, któremu kazał porąbać drzewo ścięte na terenie Instytutu i przewieźć drewno do swojego domu w Łomiankach. Dyrektor miał także obciążyć Instytut kwotą blisko 6 tys. zł za dostawę internetu na swoją posesję.

Nieprawidłowości w IMiGW. ABW zatrzymała dwie osoby

zobacz więcej

Praca za seks

W śledztwie nie zabrakło nawet wątków korupcyjno-obyczajowych. Prokuratura zdobyła informację, że Mieczysław O. miał zatrudnić w oddziałach Instytutu dwóch swoich kochanków, ci zaś mieli odwdzięczać się dyrektorów świadczeniem mu usług seksualnych. Jeden w latach 2008-16, a drugi – 2010-16. Co ciekawe, żaden z zatrudnionych faworytów dyrektora nie miał odpowiednich kwalifikacji. Ba, jeden miał tylko wykształcenie podstawowe. Co ciekawe, O. miał zakazać bezpośrednim przełożonym wspomnianych mężczyzn karania dyscyplinarnego swoich protegowanych.

Normą miało być zatrudnianie w Instytucie fikcyjnych pracowników. Dyrektor brał część ich wynagrodzenia, a wirtualni podwładni resztę. – Ustaliliśmy, że O. przyjmował od podległych mu pracowników korzyści majątkowe w postaci części premii, jakie były im przyznawane - tylko po to by mogli się podzielić z podejrzanym lub innymi osobami pełniącymi w Instytucie kierownicze stanowiska – ujawnia prok. Łapczyński.

Dyrektor cały czas bał się, że na trop jego machlojek mogą wpaść służby. W 2014 roku zlecił więc jednemu z prywatnych detektywów sprawdzenie czy w pomieszczeniach IMGW nie zainstalowano urządzeń podsłuchowych. Jednocześnie w swoim gabinecie zainstalował specjalistyczne urządzenie antypodsłuchowe.

Córka pomagała legalizować łapówki?

Mieczysław O. został zatrzymany w lipcu 2016 roku i od tego momentu przebywa za kratami. Prokuratura zajęła majtek dyrektora wart 1,2 mln zł. Sam O. nie przyznał się do popełniania zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień. Grozi mu do 15 lat więzienia.

Wraz z dyrektorem aktem oskarżenia objęto jego córkę Esterę. Odpowie ona za „pomocnictwo do popełniania przestępstw korupcyjnych”. Kobieta zgodziła się na zatrudnienie w prywatnych firmach wskazanych przez ojca, wiedząc, że nie będzie to fikcyjna praca, a jej pensja to nic innego jak łapówki dla taty.

Ostatnią osobą, która zasiądzie z państwem O. w ławach oskarżonych jest Edyta W.-D., podejrzana o przekroczenie uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowych przez Mieczysława O. To ona miała kupić bilety na wspomniane wycieczki do Helsinek i Marrakeszu.

źródło:
Zobacz więcej