„Nagrody dla ministrów to absolutnie nie jest żaden skandal”

Prezes PiS Jarosław Kaczyński uważa, że urzędnikom należały się nagrody (fot. PAP/Marcin Obara)

Nagrody dla ministrów rządu PiS to absolutnie nie jest żaden skandal – ocenił Jarosław Kaczyński. Jak dodał, „mamy do czynienia z legalnymi nagrodami za ciężką pracę”. W rozmowie z portalem wPolityce.pl prezes PiS skomentował również kompromis z Brukselą ws. reformy sądownictwa. Stwierdził, że jego cena jest „znacząca, gorzka”.

Exposé Beaty Szydło na 100 dni rządu Mateusza Morawieckiego... [OPINIA]

Gdy kilka miesięcy temu doszło do najmocniejszego akcentu rekonstrukcji rządu – zmiany premiera, pisałem, że Prawo i Sprawiedliwość czeka potężna...

zobacz więcej

W czwartek była premier i obecna wicepremier Beata Szydło zabrała głos z mównicy sejmowej przed głosowaniem ws. wniosku o odrzucenie informacji ministra spraw zagranicznych na temat polityki zagranicznej. Odniosła się do kwestii nagród dla ministrów rządu PiS, która – w jej ocenie – stała się „hucpą urządzaną przez polityków opozycji”. – Ministrowie i wiceministrowie w rządzie PiS otrzymywali nagrody za ciężką, uczciwą pracę i te pieniądze się im po prostu należały – oświadczyła wtedy Szydło.

Prezes PiS pytany w rozmowie z wPolityce.pl, czy należy bronić nagród dla ministrów, ocenił: „trzeba bronić, bo nie można popadać w szaleństwo”.

– W Polsce nielegalnie przejęto wielkie majątki, można to już od początku liczyć w bilionach. A tutaj mamy do czynienia z legalnymi nagrodami za ciężką pracę, dla ludzi, którzy z tymi zjawiskami przejmowania własności narodowej walczyli – podkreślił. Kaczyński zaznaczył, że „można dyskutować, czy to dobre, czy to złe, czy takie sumy powinny być, czy inne”, ale - jak zaznaczył - „to absolutnie nie jest żaden skandal”.

Dopytywany o relacje z byłą premier prezes PiS zapewnił, że z Beatą Szydło jest „w jak najlepszych stosunkach”. „Na jutro jesteśmy zresztą umówieni na spotkanie” – dodał. Przyznał, że bardzo się cieszy, że była premier wystąpiła w Sejmie i gratuluje jej tego.

– Z powodu ataku alergii nie mogłem tam być, ale chętnie bym tego wysłuchał, bo pamiętam jak to się działo, kiedy była premierem – wyjaśnił.

Sondaż: PiS zdecydowanym liderem. Nowoczesna poza Sejmem

zobacz więcej

Pokazywała pazurki

Zdaniem prezesa PiS Szydło, gdy była szefową rządu, „od czasu do czasu ta spokojna, wyważona i dobra osoba tak troszkę pokazywała pazurki”. – I też przed tym wystąpieniem powiedziałem jej: pokaż, proszę, pazurki – ocenił.

W grudniu zeszłego roku poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza zwrócił się z interpelacją ws. nagród przyznanych członkom Rady Ministrów. W odpowiedzi wiceszef Kancelarii Premiera Paweł Szrot zamieścił tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 r. Wynika z niej, że nagrody otrzymało 21 konstytucyjnych ministrów (od 65 100 zł rocznie do 82 100 zł), 12 ministrów w KPRM (od 36 900 zł rocznie do 59 400 zł) oraz była premier Beata Szydło (65 100 zł).

Informacja o przyznanych nagrodach wywołała oburzenie opozycji, która wielokrotnie apelowała do rządzących o ich zwrot. Politycy PO w kilku miastach zorganizowali też „konwój wstydu” – kolumnę aut, które ciągnęły na przyczepach plakaty z wizerunkami polityków PiS i kwotami przyznanych im nagród.

Na początku marca premier Morawiecki zapowiedział likwidację wszelkich nagród, premii dla ministrów i wiceministrów. Zapowiedział również, że w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy chce zredukować liczbę ministrów i wiceministrów o 20-25 proc., a także przejście podsekretarzy stanu do grupy urzędników służby cywilnej. Dotychczas Morawiecki przyjął dymisję 21 wiceministrów.

Prezydent o ustawach sądowych: „Kilka elementów możemy zmienić”

– Jeśli zmiana pewnych rozwiązań uspokoiłaby KE, to ja nie widzę problemu. Kilka elementów możemy zmienić, bo dla mnie to są kwestie o charakterze...

zobacz więcej

Orban wzorem

W rozmowie z wPolityce.pl prezes Kaczyński skomentował również kompromis z Komisją Europejską ws. reformy sądownictwa. – Nie ukrywam, że ta cena jest znacząca, gorzka. Wzorujemy się na premierze Victorze Orbanie, który musiał iść na często przykre ustępstwa. Wolałbym oczywiście, by tak nie było, byśmy mogli pójść w reformach całą naprzód, tak jak zresztą to było w pierwszym uchwalonym projekcie ustaw sądowych, zawetowanych potem przez prezydenta. Ale okoliczności wewnętrzne, w tym wspomniane weto, i zewnętrzne, ułożyły się inaczej. Musimy brać to pod uwagę – wyjaśnił.

– Ważne jest to, że porozumienie jest możliwe i mogę wyrazić nadzieję, ale to jest tylko nadzieja, że te ustępstwa, które proponujemy, nie będą dla naszych przeciwników podstawą do ataku, podstawą do twierdzeń, że to oni zwyciężyli. Mam nadzieję, że tak nie będzie. Chociaż trzeba się spodziewać zarówno krytyki z naszej, to znaczy prawej strony, jak i pewnego triumfalizmu naszych przeciwników – dodał prezes PiS.

Kaczyńskiemu zadano również pytanie, czy reforma sądownictwa po zmianach jest dla niego akceptowalna i czy „jej istota nie została wypaczona, a zmiany będą realne”. – Wydaje mi się, że tak, mimo tych gorzkich ustępstw" - odpowiedział prezes PiS.

W czwartek PiS złożyło w Sejmie projekty dotyczące nowelizacji ustaw: o ustroju sądów powszechnych, o Sądzie Najwyższym i o Trybunale Konstytucyjnym. Projekt dotyczący przepisów o TK przewiduje, że prezes Trybunału zarządza ogłoszenie trzech nieopublikowanych wyroków TK z 2016 r. w terminie siedmiu dni od wejścia w życie tej nowelizacji. Z kolei projekt zmian w ustawach o usp i SN zakłada m.in. dwustopniową procedurę konsultacji przy odwołaniu prezesa lub wiceprezesa sądu - minister sprawiedliwości najpierw zasięgałby opinii kolegium sądu, a jeżeli ta byłaby negatywna, zwracałby się do Krajowej Rady Sądownictwa.

źródło:
Zobacz więcej