Komisja ds. służb specjalnych zaniepokojona rolą rosyjskich służb na Ukrainie

Petro Poroszenko i Andrzej Duda (fot. Mykola Lazarenko/Ukrainian Presidential Press Service/Handout via REUTERS)

O tym, co spotyka Polaków na Ukrainie oraz o sytuacji Ukraińców w Polsce rozmawiali w czwartek z przedstawicielami polskich służb posłowie z sejmowej komisji ds. służb specjalnych.

Szef komisji Marek Opioła poinformował, że komisja pytała przedstawicieli służb o dwie kwestie - z jednej strony o to, co dzieje się na Ukrainie w stosunku do Polaków i Polski, a z drugiej – co dzieje się w stosunku do Ukraińców na terenie naszego kraju.

– Pytaliśmy, czy ścieżki powiązań są jasne i czy kierują się do służb specjalnych Federacji Rosyjskiej – powiedział poseł PiS. Pytaliśmy też, czy takie działania są elementem wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję – mówił PAP Opioła.

Zaznaczył, że ze względu na tajemnicę prowadzonych śledztw, „a są takie”, informacje o nich komisja otrzyma od służb i prokuratury tuż po ich zakończeniu.

Kierowana przez Opiołę komisja wysłuchała informacji szefa SWW gen. Andrzeja Kowalskiego, wiceszefa SKW płk. Macieja Szpanowskiego, wiceszefa ABW płk. Norberta Loby i dyrektorów departamentów w AW.

ABW zatrzymała dwóch Polaków podejrzanych o podpalenie ośrodka węgierskiego na Ukrainie

Adrian M. z Krakowa i Tomasz Sz. z Bydgoszczy zostali zatrzymani przez ABW – potwierdza portalowi tvp.info Stanisław Żaryn, rzecznik koordynatora...

zobacz więcej

Opioła zapowiadał wcześniej, że komisja zajmie się m.in. przypadkiem podpalenia przez Polaków w Użhorodzie ośrodka kultury mniejszości węgierskiej na Ukrainie. ABW prowadzi śledztwo w tej sprawie. Trzech podejrzanych o ten czyn ABW zatrzymała 21 i 22 lutego, dwóch z nich aresztował sąd. Badane są m.in. kontakty międzynarodowe zatrzymanych.

Polscy napastnicy członkami Falangi

Działania ABW były podejmowane w ramach międzynarodowej współpracy z partnerskimi służbami. Do zdarzenia doszło 4 lutego, a polscy napastnicy mieli być - według strony ukraińskiej - członkami radykalnej prawicowej organizacji Falanga; aktywiści Falangi mieli uczestniczyć w działaniach bojowych w Donbasie po stronie tzw. Ługańskiej i Donieckiej Republiki Ludowej.

Według informacji strony ukraińskiej, przyjechali oni na Ukrainę ze Słowacji, zamieszkali w hostelu w Użhorodzie i dokonali dwóch prób podpalenia węgierskiego ośrodka - 4 lutego ok. godz. 1:00 i drugą po godz. 4:00. Do drugiego podpalenia kupili benzynę w plastikowym kanistrze na jednej ze stacji benzynowych. Swoje działania nagrywali kamerą wideo.

Sprawcy podpalenia współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi

Według wiceszefa SBU Wiktora Kononenko, sprawcy podpalenia działali na zlecenie rosyjskich służb specjalnych.

W ukraińskim obwodzie zakarpackim mieszka 150-tysięczna mniejszość węgierska. Między Budapesztem a Kijowem trwa konflikt związany z ukraińską ustawą o oświacie, która – według Węgier – poważnie narusza prawa mniejszości narodowych dotyczące nauki w języku ojczystym.

Pod koniec lutego w Użhorodzie doszło do kolejnego podpalenia ośrodka za pomocą koktajlu Mołotowa, ale nikt nie ucierpiał.

Grupa przestępcza na zlecenie rosyjskich służb dewastowała polskie miejsca pamięci na Ukrainie

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) poinformowała o rozpracowaniu grupy przestępczej, która na zlecenie rosyjskich służb specjalnych dewastowała...

zobacz więcej

W czwartek kijowski korespondent PAP poinformował, że na Ukrainie rozpracowano grupę, która dewastowała polskie i żydowskie miejsca pamięci na Ukrainie na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Nie wiadomo czy sprawców zatrzymano.

Chciano zniszczyć groby żołnierzy KOP

Członkowie grupy mieli zniszczyć m.in. groby żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza (KOP) w Mielnikach koło Szacka w obwodzie wołyńskim, którzy zginęli we wrześniu 1939 roku w walkach z wkraczającą do Polski Armią Czerwoną.

Według SBU siedziba grupy znajdowała się w Czernihowie na północy Ukrainy, lecz celem jej działań były upamiętnienia i miejsca kultu religijnego na Wołyniu i w obwodzie sumskim.

– Grupa na zlecenie rosyjskich służb specjalnych dokonywała przestępstw, których celem było rozżeganie nienawiści na tle narodowościowym i szkodzenie wizerunkowi międzynarodowemu Ukrainy – oświadczyła SBU w komunikacie przytoczonym w korespondencji PAP.

SBU poinformowała, że cmentarz żołnierzy KOP w Mielnikach został zdewastowany w nocy z 25 na 26 grudnia 2017 roku. Sprawcy „zamalowali i rozbili krzyże na grobach żołnierzy polskich służb granicznych, którzy zginęli we wrześniu 1939 roku w bojach z Armią Czerwoną” – poinformowano.

W nocy z 29 na 30 grudnia członkowie tej samej grupy nanieśli napisy o antysemickiej treści na Domu Żydowskim w Sumach na północnym wschodzie Ukrainy - przekazała SBU.

W mieszkaniach członków grupy znaleziono trotyl

Podczas rewizji w mieszkaniach członków grupy znaleziono trotyl, granaty, białą broń, symbolikę antyukraińską i "inne materiały potwierdzające działalność niezgodną z prawem" - głosi komunikat.

W 2017 roku na Ukrainie doszło do szeregu incydentów związanych z polskimi miejscami pamięci narodowej oraz placówkami dyplomatycznymi. W marcu z granatnika RPG-26 ostrzelany został konsulat RP w Łucku. W lipcu na teren tej samej placówki podrzucono ładunek wybuchowy. Wcześniej, w styczniu tego samego roku, zdewastowano pomnik Polaków pomordowanych w Hucie Pieniackiej. W Mościskach w obwodzie lwowskim doszło też do podpalenia jednej z klas polskiej szkoły.

Wszystkie te zdarzenia zostały potępione przez władze w Kijowie, które oceniały, że stoi za nimi „strona trzecia” dążąca do wywołania konfliktu między Polską i Ukrainą; jako zleceniodawców wskazywano rosyjskie służby specjalne.

źródło:

Zobacz więcej