Piotr Naimski: Po 2022 r. Polska może stać się hubem gazowym

Piotr Naimski (fot. PAP/Darek Delmanowicz)

– Po 2022 roku Polska, dzięki dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego, będzie mogła stać się hubem tego surowca dla krajów regionu – uważa pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej wiceminister Piotr Naimski.

Szefowie Sejmów Polski, Litwy i Łotwy: Nord Stream 2 uzależni UE od Rosji

Nord Stream 2 nie ma na celu dywersyfikacji źródeł dostaw gazu, jest ukierunkowany na pogłębienie zależności energetycznej państw UE, w...

zobacz więcej

We wtorek Naimski uczestniczył w panelu na temat zmian na rynku gazu ziemnego w Europie środkowej i wschodniej podczas XI Forum Europa-Ukraina w Jasionce k. Rzeszowa.

Przypomniał, że w Unii Europejskiej, mimo istnienia wielu wspólnych polityk, „za bezpieczeństwo energetyczne krajów członkowskich odpowiadają rządy krajów członkowskich, a nie Komisja Europejska ani żadna instytucja europejska”.

Zwrócił też uwagę, że w Europie występuje duże zróżnicowanie, „jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne, bezpieczeństwo dostaw surowców energetycznych, także jeśli chodzi o rynki energetyczne”.

Uzależnienie Europy Środkowej od Gazpromu

– Jeśli rozpatrujemy stopień dywersyfikacji kierunków i źródeł dostaw gazu ziemnego do Europy, to w zasadzie można powiedzieć, że UE powinna być zadowolona. Ma dostawy z szelfu norweskiego, ma dostawy rosyjskie, ma dostawy z północnej Afryki. I jeśli poprzestaniemy na tej konstatacji, to wielu polityków w Berlinie, Paryżu, zachodniej Europie nie dostrzega tego, że w innych konkretnych miejscach w Europie ta sytuacja jest zupełnie inna – podkreślił Naimski.

Dodał, że taka sytuacja jest w Europie Środkowej, która jest uzależniona od jednego dostawcy - Gazpromu. Jego zdaniem „dywersyfikacja dostaw do naszego regionu wymaga świadomości, o jakiej ilości tego surowca mówimy”.

– Europa kupuje od Gazpromu ok. 180 mld m sześc. gazu rocznie; 30-40 proc. potrzeb UE. Natomiast w sytuacji Polski jest to 10 mld m sześc., co oznacza, że nasza gospodarka jest uzależniona od jednego dostawcy. Taką sytuację mamy na Słowacji, na Węgrzech, innych krajach regionu (...). Jeśli podliczymy, to mówimy o ok. 40 mld m sześc. – wyjaśnił Naimski.

„Projekt Nord Stream 2 jest sprzeczny z prawem unijnym, KE mogłaby go zablokować”

Siedmiu niemieckich posłów i eurodeputowanych w opublikowanym na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” liście otwartym wezwało rząd Niemiec do...

zobacz więcej

Złoża z szelfu norweskiego

Pełnomocnik rządu podkreślił, że strategia dywersyfikacji musi zawierać dwa elementy: zróżnicowanie źródeł gazu oraz zróżnicowanie jego dostaw. Najbliższym źródłem gazu dla Polski i Europy Środkowej są złoża z szelfu norweskiego.

Przypomniał, że polski system przesyłowy gazu był nastawiony przez lata na przesyłanie gazu ze Wschodu na Zachód. Projekt strategiczny, który ma przełamać dominującą pozycję Gazpromu jako dostawcy do Polski i krajów regionu, polega na połączeniu z szelfu norweskiego do Adriatyku.

– Ten system jest strategicznym przestawieniem kierunków dlatego, że polski system przesyłowy będzie przestawiany na kierunek Północ - Południe. Termin jego realizacji (strategii dywersyfikacji) 2022 r. – mówił Naimski.

Przebudowa systemu przesyłowego przewiduje m.in. interkonektory z Ukrainą, Słowacją, Czechami i Litwą. Aktualnie interkonektor z Ukrainą ma przepustowość 1,5 mld m sześc. gazu rocznie; po przebudowie będzie to 5-6 mld m sześc.

– Drugi w kolejności jest interkonektor słowacki; jest on bardzo ważny. Jesteśmy zdeterminowani, żeby go ukończyć do 2021-22 roku – dlatego gdyż to jest gazociąg, który połączy polski system ze słowackim, a słowacki z węgierskim. W ten sposób możemy mieć trzecią drogę przesyłu gazu z Północy na Południe przez Węgry na Bałkany – zauważył wiceminister.

– Trzeci w stosunku do kontrolowanych przez Rosjan i Ukraińców na Wschodzie oraz przez Rosjan i Niemców na Zachodzie. Ta trasa ma strategiczne znaczenie – dodał. W ocenie Naimskiego, „kiedy to wszystko zbudujemy, a wszystko chcemy to zharmonizować do 2022 roku, to Polska będzie mogła stać się wtedy tzw. gazowym hubem”.

Według niego najpierw potrzebna jest infrastruktura, a potem w oparciu o nią należy „zbudować punkt rozliczeniowy, który będzie konkurencyjny dla regionu w stosunku do tych istniejących wokół nas”.

źródło:

Zobacz więcej