25 lat dla „Rympałka” to za mało. Prokuratura chce dożywocia

Zatrzymanie Marka Cz. (fot. policja)

Prokuratura zdecydowała się na złożenie apelacji od wyroku z ubiegłego roku, skazującego osławionego warszawskiego gangstera – Marka Cz. ps. Rympałek na karę 25 lat więzienia. Boss został uznany winnego kierowania gangiem, handlu narkotykami, przede wszystkim zlecenia zabójstwa niejakiego „Witka”, którego podejrzewał o współpracę z policją. Takie same wyroki jak boss usłyszeli dwaj bandyci, którzy zabili wspominanego nieszczęśnika.

Horror w sądzie. Oskarżony o zabójstwo domaga się ekshumacji ofiary

Marek R. i Jerzy B. mieli być tzw. usypiaczami, czyli mordercami na usługach Marka Cz. ps. Rympałek, osławionego bossa stołecznego podziemia...

zobacz więcej

– Zdajemy sobie sprawę, że wyrok 25 lat więzienia dla Rympałka oraz jego podwładnych odpowiadających za śmierć Witolda K. ps. „Witek” są surowe. Uważamy jednak, że kara ta jest zbyt łagodna, biorąc pod uwagę okoliczności zbrodni. Witek został zamordowany z powodu nieuzasadnionych podejrzeń – mówi tvp.info śledczy ze stołecznych „pezetów”, czyli Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji.

Makabra w sądzie

Przed kilkoma dniami prokuratura otrzymała uzasadnienie wyroku z marca 2017 r. w sprawie Marka Cz. ps. „Rympałek” i jego 15 kompanów. Boss został wówczas skazany na ćwierć wieku w więzieniu. Takie same kary usłyszeli jego dwaj podwładni, nazywani przez Cz. „usypiaczami”: Marek R. ps. „Broda” i Jerzy B. ps. „Jurek”.

W czasie procesu jeden z nich złożył wniosek o przeprowadzenie ekshumacji szczątków Witolda K. Mało tego, podsądni doprowadzili do tego, że w sądzie oglądano m.in. pokrytą tzw. trupim woskiem folię z dołu, w którym ukryto ciało K. oraz sznur użyty do skrępowania ofiary. Wszystkie wątpliwości oskarżonych rozwiali biegli wezwani przez sąd.

Sam proces trwał niespełna pięć lat, a część podsądnych próbowało wszelkimi dostępnymi sposobami opóźnić jego zakończenie. Przede wszystkim zależało im na zdyskredytowanie świadka koronnego Jacka S. ps. „Falconetti”, byłego zaufanego wspólnika Rympałka.

„Rympałek” i jego kompani oskarżeni

Legenda polskiego półświatka - Marek Cz. ps. Rympałek, został oskarżony o kierowanie gangiem, zlecenie zabójstwa i handel narkotykami - dowiedział...

zobacz więcej

Zasadzka

Wyrok na Witka zapadł na początku 2008 r. Marek Cz. dowiedział się od jednego ze stołecznych gangsterów, że mają w grupie policyjną „wtyczkę”. Informator wskazał na Witolda K. Ten dostarczał jego grupie heroinę i nie miał wiedzy o najważniejszych interesach bandy. Mimo tego Marek Cz. miał nakazać usunięcie Witka. Ponoć nie chciał ryzykować.

11 marca 2008 r. K. założył dres oraz sportowe buty i pojechał „na robotę”. Kompani z gangu powiedzieli mu, że jadą przejąć laboratorium amfetaminowe konkurencyjnej grupy. Konkubina Witolda K., zeznała później, że mężczyzna był tego dnia przygnębiony. Jakby coś przeczuwał. Ostatni raz widziała go palącego papierosa na przystanku autobusowym, gdzie czekał na kolegów.

Witek przepadł jak kamień w wodę. Rympałek miał zapowiedzieć, że od tego momentu nikt nie ma się nim już interesować i o niego pytać. Miesiąc później został zatrzymany.

„Rympałek” zatrzymany w Warszawie

Marek Cz., pseud. Rympałek, został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego. Według nieoficjalnych informacji, ma to związek z...

zobacz więcej

Chciał „ekshumacji” swojej ofiary

Niespełna rok później Marek Cz. poprosił Jacka S., aby ten pomógł mu przenieść zwłoki zakopane na działce jednego z „usypiaczy”. Wyznał, że zlecił zabójstwo „Witka. Bał się jednak, że „usypiacze”, którzy „ciągle byli pijani”, w końcu opowiedzą o losie zamordowanego. Miał nawet pokazać Falconettiemu mapę z miejscem ukrycia zwłok „zdrajcy”. Obaj gangsterzy nie mogli jednak dogadać się ws. terminu ekshumacji. W końcu ich plany pokrzyżowała policja, która zaczęła wyłapywać grupę Rympałka. W październiku 2010 r. boss ponownie trafił za kraty.

Prokuraturze udała się nie lada sztuka. W ciągu roku śledczy namówili do współpracy niemal całe kierownictwo bandy Marka Cz. Jeden z członków grupy opowiedział o miejscu ukrycia ciała Witka. W lipcu 2011 r. przeczesano wspomnianą działkę, ale nie odnaleziono zwłok. Dopiero gdy Jacek S. opowiedział o mapie bossa, natrafiono na szczątki Witolda K. Biegli patolodzy stwierdzili, że przed śmiercią musiał zostać brutalnie pobity. Miał wiele złamań i uszkodzeń kości. Na koniec mężczyzna został uduszony.

Marek Cz. odrzucił wszystkie zarzuty jako nieprawdziwe i odmówił składania wyjaśnień.

Na kłopoty „Rympałek”

Agnieszka W. tak długo pożyczała pieniądze od warszawskich gangsterów, że w pewnym momencie musiała przepisać na ich rzecz swoją posesję. Bojąc się...

zobacz więcej

Legenda półświatka

Rympałek pojawił się na scenie warszawskiego półświatka w połowie 1994 r., gdy do więzienia trafił Andrzej K. ps. „Pershing”. Objął wtedy kontrolę nad „żołnierzami” ożarowskiego bossa i stał się jednym z przestępczych liderów stolicy.

Jednak najgłośniejszą akcją bandy był napad na konwój na warszawskim Ursynowie. 28 listopada 1995 r. bandyci ukradli ponad 1 mln 200 tys. zł., a akcję nazwano „napadem stulecia”.

Pierwszy gang Rympałka rozbito w 1996 r. Boss został zatrzymany 11 kwietnia tegoż roku. Dwa lata później ówczesny Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał go na karę 10 lat więzienia za kierowanie grupą przestępczą i pobicie.

W czerwcu 2006 r. boss opuścił więzienie. Zaczął bywać w warszawskich kasynach, gdzie ponoć pożyczał pieniądze na wysoki procent. W listopadzie tego samego roku wydano za nim list gończy. Miał odbyć odwieszoną część kary więzienia. Do końca wyroku zostało mu tylko kilkanaście miesięcy. Został zatrzymany pod koniec kwietnia w luksusowym mieszkaniu na stołecznym Wilanowie.

Po roku wyszedł na wolność, ale zbyt długo się nią nie nacieszył. Marek Cz. został zatrzymany w październiku 2010 r. w jednym z mieszkań w centrum Warszawy. W tym samym czasie policjanci CBŚ ujęli czterech jego kompanów, w tym dwóch kurierów, którzy przewozili w sumie 16 kg marihuany. Jeden wpadł w pociągu, drugi w samochodzie, gdy jechali w kierunku stolicy, aby oddać bossom narkotyki.

źródło:
Zobacz więcej