RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Zdobywca Korony Himalajów: Dla mnie zachowanie Denisa nie jest dziwne

Polska baza pod szczytem K2 (fot. fb/Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera/Rafał Fronia)
Polska baza pod szczytem K2 (fot. fb/Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera/Rafał Fronia)

– Denis jest człowiekiem czynu i nie ma cierpliwości do długiego przesiadywania w bazie. Chciał spróbować wejścia przed końcem, według niego, kalendarzowej zimy i spróbował – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info Piotr Pustelnik, prezes Polskiego Związku Alpinizmu, zdobywca Korony Himalajów i Karakorum. Odniósł się w ten sposób do samotnego wypadu Denisa Urubki, jednego z członków Narodowej Zimowej Wyprawy na K2.

Urubko: Moim celem było wejście zimowe, podczas rzeczywistej zimy

– Moim celem było wejście zimowe, podczas rzeczywistej zimy, czyli w mojej opinii w grudniu, styczniu albo lutym. Dlatego podjąłem decyzję o...

zobacz więcej

Jak pan skomentuje decyzję Denisa Urubki o samodzielnej próbie zdobycia K2?

Myślę, że bardzo prosto. Denis ma swoją filozofię i sprowadza się ona do tego, że zima trwa dla niego do końca lutego. Denis jest człowiekiem czynu i nie ma cierpliwości do długiego przesiadywania w bazie. Chciał spróbować wejścia przed końcem, według niego, kalendarzowej zimy i spróbował. Nie znalazł nikogo do wsparcia w tej materii, to zaryzykował sam.

Czy Urubko miał jakiekolwiek szanse na zdobycie szczytu?

Oczywiście, wszystko jest możliwe. Gdyby warunki pogodowe były bardzo dobre, to myślę, że jego byłoby stać na to, żeby wejść na wierzchołek. Pomijam trudności techniczne przy tzw. „szyjce butelki” (pomiędzy 8200–8300 m. n. pm. K2 – przyp.red.), to od strony fizycznej i jego umiejętności technicznych było to możliwe. Natomiast w warunkach, które wtedy panowały, ja tego nie widziałem, bo wiatr dochodzący do prędkości 100 km/h przy zimowych warunkach jest zabójczy dla człowieka.

Sądzi pan, że Denis Urubko zdawał sobie sprawę z warunków przed opuszczeniem bazy?

On sobie zdawał sprawę z tego, że może mu się to nie udać. Wiedział też doskonale, że jak zejdzie na dół, to będzie to jego jeden z ostatnich dni w bazie.

Czy zdobycie szczytu zimą oznacza zdobycie go do 28 lutego?

Nie. Świat jest zbudowany z pewnych umów. Jedną z tych umów są pory roku. Te pory roku są dosyć jasno od stuleci wyznaczone. Jedna z tych umów mówi, że zima kończy się 21 marca, czy się nam to podoba, czy nie. Oczywiście można mówić, że w marcu nie ma już takich warunków, jak w środku kalendarzowej zimy, ale jeśli ktoś się długo wspina w górach, wie, że czasami nawet w kwietniu bywają ciężkie, zimowe warunki; to nie ma nic do rzeczy. Kalendarzowa zima to jest kalendarzowa zima.

Rzecznik wyprawy: Denis znał założenia, wiedział, że jest zaplanowana do 20 marca

– Najistotniejsza jest tu kwestia związana z fundamentalnym podejściem Denisa związanym z sezonem zimowym i zdobywaniem szczytów zimą, która według...

zobacz więcej

Czy odejście Urubki jest poważnym osłabieniem dla grupy?

Miałem okazję widzieć go podczas wspinaczki w 2000 r. na wspólnej wyprawie i wiem, że to jest poważne osłabienie, ale nie powinno to utrudnić pracy zespołu. Wydaje mi się, że wyjście Denisa z bazy oczyściło sytuację. Wcześniej atmosfera była napięta, ale po tym incydencie powinna ulec poprawie. Denis należy do najbardziej mocnych i odpornych alpinistów na świecie. Natomiast jeśli jest się nawet człowiekiem bardzo mocnym, a w jakikolwiek sposób zakłóca się atmosferę w zespole, to trzeba było się poważnie zastanowić, co jest lepsze: mocny alpinista, ale powodujący nieporozumienia w grupie, czy jego brak. Przed takim dylematem stanęło kierownictwo po długich i niezbyt fajnych rozmowach.

Rafał Fronia zauważył, że w momencie, w którym uległ wypadkowi, Denis Urubko zaproponował mu pomóc w zejściu z góry, co oznaczałoby dla niego koniec wyprawy. Z drugiej strony stwierdził, że po jego decyzji o samodzielnym opuszczeniu obozu reszta ekipy nie powinna się z nim już „związać linami”. Jak pan się do tego odniesie?

Nie chce recenzować wypowiedzi Rafała, on ma swoje zdanie, ja mam swoje. Dla mnie zachowanie Denisa nie jest dziwne. Znam go na tyle, żeby wiedzieć, że w ten sposób postępuje. Z jednej strony potrafi być świetnym kompanem i być bardzo opiekuńczy, z drugiej strony, gdy dochodzi do naruszania jego świętych zasad, to bywa niezwykle pryncypialny i niezdolny do żadnych kompromisów. On taki po prostu jest. Ja z Rosjanami zawsze bardzo lubiłem współpracować, bo w tej materii, w której głównie liczymy na pomoc towarzysza w czasie wyprawy, można na nich liczyć. W tym przypadku też się to sprawdziło. W tego typu zachowaniu nie widzę nic nadzwyczajnego. Dziwi mnie, że ludzie, którzy go dobrze znają, nie biorą pod uwagę tego typu zachowań.

Jak pan ocenia szanse polskiej wyprawy na zdobycie K2 zimą tego roku?

Zawsze będę je oceniał tak samo: wejdą albo nie wejdą. 50 na 50. Paradoksalnie wydaje mi się jednak, że w tej sytuacji zespół jest jeszcze bardziej zmotywowany i pobudzony do działania. Myślę, że w dalszym ciągu są duże szanse na to, żeby zrealizować atak szczytowy.

źródło:
Zobacz więcej