Raport

Epidemia koronawirusa

„Znam Denisa od wielu lat, nie sądziłem, że do tego dojdzie”

Marcin Kaczkan i Maciej Bedrejczuk jutro powinni osiągnąć wysokość 7200 m n.p.m. i „wtedy zobaczymy, czy wiatr zatrzymał tam Denisa, czy jednak w tym silnym wietrze poszedł wyżej; jeżeli nawet poszedł, to wtedy oni będą mieli jakiś kontakt wzrokowy i będziemy mogli powiedzieć, co się z Denisem dzieje” – powiedział dla TVP Info Janusz Majer, szef komitetu organizacyjnego narodowej wyprawy na K2. – Nie sądziłem że do tego dojdzie, poświęcił nasze relacje – mówił Krzysztof Wielicki, kierownik wyprawy.

Wielicki: Zabezpieczamy ewentualny powrót niesfornego kolegi

W momencie, gdy jeden z zespołów himalaistów dojdzie od obozu trzeciego, będzie można stwierdzić, co dzieje się z Denisem Urubką – poinformował w...

zobacz więcej

Denis Urubko opuścił w sobotę bazę, nie informując kierownictwa wyprawy, które planuje atak szczytowy na K2 na początku marca. Nie zabrał radiotelefonu.

– Wymyślił, że sezon zimowy się kończy 28 lutego i namawiał chłopców, żeby spróbować zaatakować wierzchołek jeszcze przed końcem lutego. W rozmowie z Adamem (Bieleckim – red.) ta kwestia była podnoszona. Adam stwierdził, że prognozy pogody są teraz fatalne, a z kolei prognozy pogody na początek marca są dobre. Wygląda na to, że tam będą dobre okna i dlatego Adam powiedział, że on w takim ruchu czy ataku udziału nie będzie brał – powiedział Janusz Majer.

– Wydawało się, że wszystko jest OK. Denis przyszedł na śniadanie rano (w sobotę – red.), nawet do późna siedzieli, a potem nic nikomu nie mówiąc opuścił bazę i poszedł samotnie do góry. W obozie pierwszym spotkał się z Marcinem Kaczkanem. Marcin prosił, żeby porozmawiał przez radiotelefon z Krzysztofem Wielickim ale on tej rozmowy nie chciał przeprowadzić i poszedł dalej do góry. Dzisiejszej nocy spał w obozie drugim. Prawdopodobnie, bo łączności z nim nie ma. Dzisiaj powinien dojść do tego namiotu, w którym kiedyś z Adamem spędzili dwie noce na 7200 m n.p.m. – relacjonował.

– Nasi chłopcy wspinają się dalej zgodnie z założonym planem, z tym że doszedł do tego nowy element, mianowicie postanowili, że zabezpieczą też tę akcję samotną Denisa mimo tego, że on podjął tę akcję samowolnie – dodał Mejer.
teraz odtwarzane
Majer: Zobaczymy, czy wiatr zatrzymał Denisa

Reporter z K2: „Jesteśmy w gotowości; będziemy relacjonować już akcję górską”

– W tej chwili stoimy na wysokości 5 tys. metrów nad poziomem morza, chociaż jeszcze nad ranem pakistańskiego czasu byłem na wysokości 4 tys. 300...

zobacz więcej

Poinformował, że Marcin Kaczkan i Maciej Bedrejczuk przenieśli wyżej drugi obóz i tam spędzą noc. – Jutro powinni osiągnąć wysokość 7200 m n.p.m., czyli to miejsce, w którym biwakował Adam z Denisem. Wtedy zobaczymy, czy wiatr zatrzymał tam Denisa w tym obozie, czy Denis jednak w tym silnym wietrze poszedł wyżej. Ale jeżeli nawet poszedł, to wtedy oni będą mieli jakiś kontakt wzrokowy i będziemy mogli powiedzieć, co się z Denisem dzieje – wyjaśnił.

„Trochę go rozumiem”

Rozczarowania nie kryje Krzysztof Wielicki. – Znam Denisa od wielu lat, jesteśmy przyjaciółmi. Nie sądziłem że do tego dojdzie. Przede wszystkim największy taki może nie żal, ale zaskoczenie polegało na tym, że Denis idąc do góry został zatrzymany przez nasz zespół w obozie pierwszym, bo chciałem z nim porozmawiać, i powiedział kolegom, że nie będzie ze mną rozmawiał. I to w takim aspekcie osobistym mnie zabolało – powiedział.

– Z drugiej strony trochę go rozumiem, bo ja też czasem miałem takie sytuacje, że solo robiłem coś. Ale tutaj jednak byliśmy zespołem, był zaproszony do wyprawy. (…) Okazało się, że jednak to wyzwanie (…), czyli zdobycie K2 w sezonie – jemu się wydaje że sezon się kończy 28 lutego – było tak wielkie, że nawet poświęcił nasze relacje – dodał himalaista.

źródło:
Zobacz więcej