RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Wyprawa na K2. Denis Urubko samotnie wchodzi na szczyt. Nie ma z nim kontaktu

Członek polskiej wyprawy na K2 Denis Urubko samodzielnie podjął próbę wejścia na szczyt. Chce się tam wspiąć jeszcze w tym miesiącu. Janusz Majer, szef komitetu organizacyjnego narodowej wyprawy na K2 potwierdził, że nie ma z Urubko kontaktu. Himalaista nie wziął ze sobą telefonu.

Tak Denis Urubko i Adam Bielecki wspinali się do obozu trzeciego [WIDEO]

Specjalnie dla TVP film z drogi Denisa Urubko i Adama Bieleckiego do trzeciego obozu pod K2. Himalaiści dotarli na wysokość 7400 metrów. Po dwóch...

zobacz więcej

Denis Urubko bez poinformowania zespołu opuścił bazę, by podjąć prawdopodobnie próbę wejścia na szczyt – przekazał kierownik narodowej wyprawy Krzysztof Wielicki.

Jak zaznaczył, ekipa działa zgodnie z założonym planem, który przewiduje przygotowanie ataku szczytowego na początku marca.

Decyzję Denisa Urubki dla TVP Info komentował Janusz Majer, szef komitetu organizacyjnego narodowej wyprawy na K2. – Denis nie informując właściwie nikogo i nie pytając kierownika wyprawy, Krzysztofa Wielickiego, opuścił dzisiaj po śniadaniu bazę i poszedł w kierunku szczytu. Minął pierwszy obóz i powinien spać dzisiaj w obozie drugim – powiedział.

Brak kontaktu

Dodał, że obecnie członkowie wyprawy na K2 „nie mają z nim kontaktu, bo Urubko nie wziął radiotelefonu”. – Wyprawa postanowiła, że będzie zabezpieczać tę próbę Denisa Urubki, pomimo tego, że on, nie konsultując z nikim, ruszył samotnie. Z bazy wyruszą jutro Artur Małek i Marek Chmielarski. W ciągu 2-3 dni powinni dojść do 7200 m. Jednocześnie do obozu drugiego dojdzie grupa tragarzy wysokościowych, którzy mają donieść tlen na wszelki wypadek. – dodał.

– Niezbyt dochodziły do niego argumenty logiczne pozostałych członków wyprawy. Do tej pory działali wszyscy zgodnie, mając jeden wspólny cel – podsumował.

Piotr Tomala zwrócił uwagę, że Urubko często powtarzał, iż dla niego zima kończy się 28 lutego. – Denis jest trochę zafiksowany. Trudno komentować decyzję o podjęciu wspinaczki, gdyż nie znamy jego planu. Dojdzie do obozu trzeciego i co dalej? Nie wiem, naprawdę nie sposób przewidzieć – powiedział Piotr Tomala.

Determinacja i doświadczenie

Himalaista Rafał Fronia powiedział, że samotna próba zdobycia K2 przez Denisa Urubkę jest działaniem bardzo ryzykownym. Wspinacz był uczestnikiem wyprawy na K2. Musiał wrócić po tym, gdy spadający kamień uszkodził mu rękę. W rozmowie z Radiem Wrocław podkreślał doświadczenie Denisa Urubki ale i niebezpieczeństwo samotnej próby zdobycia szczytu.

– Nie spotkałem tak szybko wspinającego się, tak bardzo zdeterminowanego i jednocześnie tak bardzo doświadczonego człowieka jak Denis. W związku z tym jest szansa powodzenia ataku szczytowego, natomiast jest to szalenie niebezpieczne – zaznaczył Rafał Fronia.

Dodał, że na wspinacza czyha tam wiele zagrożeń, co wie z własnego doświadczenia. – Mogą to być lawiny, spadające kamienie – tych niebezpieczeństw jest tak dużo, że wspinanie się bez partnera jest balansowaniem na bardzo cienkiej i przetartej linie – mówił Rafał Fronia.

W sobotę do obozu pierwszego dotarli Maciej Bedrejczuk i Marcin Kaczkan. Tam spędzą noc, a w niedzielę powinni podnieść na właściwe miejsce obóz drugi z 6500 na 6700 m. Tego dnia wspinać się będzie kolejna para, Marek Chmielarski i Artur Małek, aby aklimatyzować się w obozie trzecim na wysokości 7200 m. Ponadto ruszy też zespół HAP'sów – pakistańskich wspinaczy z zadaniem wyniesienia tlenu do obozu drugiego.

Rafał Fronia o życiu pod K2: Trzeba myśleć, wykonując najprostsze czynności

Adam Bielecki i Denis Urubko, uczestnicy narodowej wyprawy na K2 mają już za sobą dwie noce na wysokości powyżej 7 tys. metrów. Niestety załamanie...

zobacz więcej

Warunki pogodowe zadecydują

– Te plany może rzecz jasna zweryfikować pogoda, a głównie wiatr. Na razie jego siła do wysokości 7000 m pozwala na prowadzenie działalności w górze, ale w każdej chwili może się to zmienić. Koledzy chcą jednak wykorzystać maksymalnie warunki jakie się nadarzają – powiedział Majer.

Wyprawa na drugi pod względem wysokości szczyt Ziemi (8611 m) jest jednym z najważniejszych przedsięwzięć wysokogórskich w historii. Zimowe wejścia na ośmiotysięczniki stanowią największe, sportowe wyzwania współczesnego himalaizmu.

Z końcem grudnia pod wodzą Wielickiego do Karakorum wyruszyli: Bedrejczuk, Adam Bielecki, Jarosław Botor (ratownik medyczny), Chmielarski, Rafał Fronia, Janusz Gołąb, Kaczkan, Małek, Piotr Snopczyński (kierownik bazy), Piotr Tomala, Dariusz Załuski (filmowiec) i Denis Urubko. Na miejscu dołączyło do nich czterech bardzo dobrych – jak ocenił Wielicki – pakistańskich wspinaczy.

Z początkiem lutego z powodów rodzinnych do kraju musiał wrócić Botor, a dwa tygodnie po nim Fronia, u którego doszło do pęknięcia przedramienia w wyniku uderzenia samoistnie spadającym kamieniem w trakcie podchodzenia do obozu pierwszego na 5900 m drogą Basków. Nieco wcześniej w podobny sposób urazu twarzy doznał podczas wspinaczki do „jedynki” Bielecki, który po kilkudniowej przerwie powrócił do działalności górskiej.

Po tych wypadkach Wielicki podjął decyzję o przeniesieniu działalności górskiej na klasyczną drogę pierwszych zdobywców przez tzw. Żebro Abruzzi.

K2 było atakowane zimą w ogóle tylko trzykrotnie. Na przełomie 1987 i 1988 roku próbę podjęła międzynarodowa grupa pod kierunkiem Andrzeja Zawady, w 2003 roku ekipą dowodził Wielicki, a w 2012 wspinali się Rosjanie. Żadna z tych ekspedycji nie przekroczyła jednak progu 7650 m.

źródło:

Zobacz więcej