Jak wydoić własny kraj. Francja bierze się za afrykańskiego satrapę

Wiceprezydent Gwinei Równikowej Teodorin Obiang i jego skromny rolls royce (fot. FB)

Dwa auta bugatti, liczne ferrari, lamborghini, dom w Paryżu za ponad 100 mln euro. To nie dorobek szpanerskiego miliardera, tylko skromnego urzędnika z jednego z najbiedniejszych krajów świata. Wprawdzie Francja skazała zaocznie wiceprezydenta maleńkiej republiki w Afryce Środkowej za korupcję i pranie brudnych pieniędzy, ale ojczyzna wstawiła się za swoim dumnym synem i chce walczyć o sprawiedliwość w ONZ. Witajcie w Gwinei Równikowej.

Mugabe nie jest ginącym gatunkiem. Dyktatorzy trzymają się mocno

Upadek Roberta Mugabego w Zimbabwe nie musi być znakiem czasów oznaczającym kres dyktatur. Wydawało się, że cezurą będzie rozpad ZSRR, który...

zobacz więcej

To maciupeńkie państewko, które długo pozostawało najbiedniejsze w Afryce. Sytuacja poprawiła się w 1996 roku gdy u jej wybrzeży odkryto potężne złoża ropy naftowej. Oczywiście zdecydowana część spośród około 800 tys. mieszkańców Gwinei Równikowej nie odczuła poprawy, ale małemu odsetkowi pozwoliła żyć zgodnie z zasadą „hulaj dusza, diabła nie ma”.

Wśród szczęśliwców jest rodzina prezydenta Teodoro Obianga Nguemy Mbasogo, w tym jego ukochany syn Teodorin Obiang, wiceprezydent kraju, na którego uwzięli się Francuzi i skazali zaocznie na 3 lata więzienia w zawieszeniu. Władze w Malabo chcą go teraz oczyścić przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości ONZ w Hadze.

Warto pochylić się nad ostatnimi kilkudziesięcioma latami historii Gwinei Równikowej. Tych kilka dekad daje doskonały wgląd w fascynujący świat dworskich spisków, pokątnych zabójstw, kultu jednostki i braku jakiegokolwiek umiaru w okradaniu współobywateli.

Gwinea Równikowa była kolonią portugalską, a następnie hiszpańską, ważnym punktem tranzytowym w transporcie niewolników do Nowego Świata. W latach 30. ubiegłego wieku doszło do krwawo stłumionych powstań niepodległościowych, ale system kolonialny osłabł dopiero w latach 50. Powstały wówczas pierwsze partie, wśród których największą rolę odgrywał Ruch Wyzwolenia Narodowego Gwinei Równikowej (MONALIGE).

Demokracja po afrykańsku

Kraj dłużej czekał na niepodległość niż inne państwa afrykańskie. Zdobył ją w 1968 roku w wyniku referendum. Przeprowadzono wybory prezydenckie, w których zwyciężył Francisco Macias Nguema, reprezentujący MONALIGE. Początkowo musiał rządzić w koalicji z innymi partiami, ale szybko porachował, że sam lepiej pokieruje krajem.

Pucz w Zimbabwe. Wojsko na ulicach stolicy

Próba przewrotu wojskowego w Zimbabwe. Wojsko opanowało w nocy z wtorku na środę gmach państwowego radia i telewizji ZBC w stolicy kraju Harare. W...

zobacz więcej

Nguema rozwiązał pozostałe partie i wprowadził rządy dyktatorskie oparte na terrorze. Gdy został zaprzysiężony na prezydenta, nad premierem Bonifacio Ondo Edu zawisły czarne chmury. Żeby ratować skórę uciekł z kraju, ale zdecydował się wrócić, wobec czego został skazany na śmierć za rzekome szykowanie przewrotu i rozstrzelany. Łącznie prezydent kazał rozstrzelać jeszcze co najmniej jedenastu ministrów.

Zapanował zawsze spotykany w takich przypadkach nepotyzm, zaś gospodarka oparta przede wszystkim na eksporcie kakao i utrzymywana na jako takim poziomie przez Hiszpanów została w szybkim czasie doprowadzona do ruiny. Naturalnie, nie było to coś, co spędzałoby przywódcy sen z powiek.

Francisco Macias Nguema oparł swoje rządy na wiernych sobie klanach, które nadały mu tytuł „Wielkiego Czarownika”, ale to mu nie wystarczało. Jako dożywotni prezydent, którym się mianował, nadał sobie tytuł „Niezwykłego Cudu Gwinei”, a nawet usiłował wdrożyć własny kult w ramach Kościoła katolickiego.

Niewdzięczny bratanek

Świętym nie został w wyniku knowań swojego bratanka, podpułkownika Teodoro Obianga Nguemy Mbasogo. Niewdzięczny młodzieniec zawiązał spisek i obalił, a potem kazał rozstrzelać wuja. Doszło do tego w 1979 roku. Szacuje się, że w trakcie dyktatury Nguemy, jednej z najkrwawszych w Afryce, zginęło 80-100 tysięcy osób, a 120 tysięcy, około 1/4 populacji, uciekło za granicę.

Nowy przywódca junty, licząc na wsparcie Hiszpanii, także finansowe, ogłosił przywrócenie rządów prawa i odcięcie się od działań swojego poprzednika. Tym niemniej utrzymał zakaz działalności partii politycznych. Oficjalnie nie rządził samodzielnie, żeby odrzucić oskarżenia o nową dyktaturę, ale poprzez Najwyższą Radę Wojskową, która naturalnie składała się w większości z członków jego własnego klanu Esangui.

Teodoro Obiang Nguema rządzi Gwineą Równikową twardą ręką od 1979 roku (fot. Minasse Wondimu Hailu/Anadolu Agency/Getty Images)

Korupcja, oszustwa i skandale obyczajowe. Historia bohatera, który sprzedał swoje ideały

Państwo to ja – rzekł król Francji Ludwik XIV. Podobną dewizę wyznaje prezydent RPA Jacob Zuma, dla którego ojczyzna najwyraźniej jawi się jako...

zobacz więcej

Mbasogo dał Gwinei Równikowej namiastkę demokracji, uchwalił nową konstytucję gwarantującą prawa człowieka, powołał parlament i w 1982 roku zorganizował wybory prezydenckie, które naturalnie wygrał. Oczywiście nie miało to nic wspólnego z demokracją w wydaniu europejskim.

Prezydent posiadł władzę absolutną, choć trzeba przyznać, że nie był tak brutalny jak jego poprzednik. Co 7 lat odbywają się wybory prezydenckie, które jednak bardziej przypominają plebiscyt poparcia. Mbasogo, najczęściej jako jedyny kandydat, otrzymuje nawet 99,96 proc. głosów.

Potajemne zabójstwa

Przywódca rozprawia się z opozycją, ale w odróżnieniu od krwiożerczego wuja ogranicza się do wyroków więzienia, choć trzeba przyznać, że potrafi nawet ułaskawić swoich przeciwników. Mimo to odnotowano wiele zabójstw opozycjonistów.

W 2008 roku Amnesty International opublikowała raport, w którym wskazano, że władze Gwinei Równikowej ograniczają wolność wypowiedzi, zastraszają i dokonują aresztowań działaczy politycznych, zaś służby bezpieczeństwa stosują tortury wobec zatrzymanych, a sądy ferują nieuczciwe wyroki.

Wyznacznikiem rządów Mbasogo jest także – jak w wielu innych afrykańskich państwach – korupcja. W pierwszych latach rządów prezydent i jego rodzina nie mogli liczyć na wiele, bo kraj był biedny. Sytuacja zmieniła się po odkryciu w latach 90. bogatych złóż ropy naftowej.

Prezydent RPA ma 48 godzin na rezygnację z urzędu

Afrykański Kongres Narodowy (ANC), partia rządząca RPA, dała prezydentowi Jacobowi Zumie 48 godzin na rezygnację z urzędu - poinformowała w...

zobacz więcej

Owszem, jak podaje Departament Stanu w USA, dochód narodowy na jednego mieszkańca wzrósł z 590 dolarów w 1998 roku do 10 tys. dolarów w 2007 roku, ale wiadomo, że zwykli mieszkańcy nie korzystają z tego bogactwa. Ponad połowa populacji żyje za mniej niż równowartość 1,65 euro dziennie.

Źródełko nieprędko wyschnie

Niewyobrażalne bogactwa trafiają do Mbasogo, który już w 2006 roku z majątkiem szacowanym na 600 mln dolarów trafił na listę najbogatszych przywódców świata. Obecnie zasoby Gwinei Równikowej szacuje się na 1,77 mld baryłek ropy, co oznacza, że jeszcze przez długie lata rodzina prezydenta będzie się obławiała kosztem rodaków.

Uzupełnieniem światłych rządów Mbasogo jest kult jednostki. Prezydent jest tak zakochany z wzajemnością we własnej osobie, że nawet podczas wygłaszania publicznych przemówień składa hołd samemu sobie. Nadał też sobie tytuły „El Jefe” (Szef), „Lord Wielkiej Wyspy Bioko, Annobon i Rio Muni” oraz „Wielki Generał Alifanfarón”.

Mało tego, okazuje się, że ma mieć wręcz władzę nadprzyrodzoną. Podczas transmisji radiowej w 2003 roku ogłoszono, że jest „niczym Bóg w niebie” oraz posiada „wszelką siłę nad ludźmi i rzeczami”. Spiker z nabożną czcią wskazał, że Mbasogo jest „w stałym kontakcie z Wszechmogącym”, od którego dostaje siłę i może w związku z tym swobodnie decydować o śmierci innych...

W tym momencie warto zwrócić uwagę na jego syna, 48-letniego Teodoro Nguemy Obianga, typowanego na następcę chorującego na raka prostaty przywódcy. Pełni on funkcję pierwszego wiceprezydenta oraz ministra rolnictwa i leśnictwa. Urzędnicza sumienność nie jest jego najmocniejszą stroną. Woli spędzać czas w Paryżu, Londynie, Rio de Janeiro i Malibu.

Służby zarekwirowały flotę luksusowych aut wiceprezydenta (fot. TT)

Prezydent Zimbabwe w areszcie domowym? Wojskowi opanowują kraj

Nie wiadomo, co się dzieje z prezydentem Zimbabwe Robertem Mugabe. Prezydent RPA Jacob Zuma twierdzi, że 93-letni dyktator i jego żona Grace mają...

zobacz więcej

High life

Wiadomo o nim, że słynie z rozrzutności. Choć oficjalnie zarabia około 4 tys. euro miesięcznie, raz podczas weekendowego wypadku do RPA wydał niemal milion dolarów na szampana oraz dwa bentleye i lamborghini. Przy innej okazji Teodorin, jak go nazywają bliscy, kupił najdroższy w Afryce apartament za 3 mln dolarów. Nabył też wartą obecnie ponad 30 mln dolarów posiadłość w Malibu w Kalifornii, w której założył studio nagraniowe muzyki hip hopowej.

Urzędnik szczególnie ceni sobie wartą ponad 100 mln euro posiadłość przy 42 Foch Avenue w prestiżowej 16. dzielnicy Paryża nieopodal Pól Elizejskich. Wnętrze jest, jak donoszą media, urządzone z nie lada smakiem. Same meble są warte ponad 40 mln euro, wśród nich króluje warte 1,6 mln biurko Ludwika XV, do tego rzeźba Auguste'a Rodina, tuzin jaj Fabergé, złocone armatury i inne cacka.

Żeby umilić sobie święta Bożego Narodzenia i odetchnąć od afrykańskich upałów oraz nawału pracy, Teodorin wynajął za 400 tys. dolarów należący do współzałożyciela Microsoftu Paula Allena superjacht Tatoosh. W ogóle lubi podróżować w wielkim stylu. Posiada flotę rolls royce'ów, bentleye, maybacha oraz dwa niezwykle rzadkie auta bugatti veyron.

Niestety, zawistne francuskie i amerykańskie rządy oraz organizacje międzynarodowe uwzięły się na rodzinę Mbasogo. W 2007 roku francuscy śledczy odkryli, że rodzina prezydenta posiada nieruchomości w luksusowych dzielnicach Paryża i na Lazurowym Wybrzeżu oraz dysponuje flotą luksusowych samochodów, które mogły być kupione ze zdefraudowanych publicznych pieniędzy.

„W przyszłości do Europy może wyemigrować nawet 100 mln osób z Afryki”

Zmiana klimatu i zła sytuacja ekonomiczna będzie przyczyną kolejnej wielkiej fali migrantów z Afryki – uważa minister współpracy i rozwoju Niemiec...

zobacz więcej

Śledztwo umorzono

W 2009 roku organizacja Transparency International złożyła sprawę w sądzie, ale dochodzenie umorzono. Sąd ocenił bowiem, że nie ma jurysdykcji nad zagranicznymi szefami państw. Mimo to październiku 2010 roku Najwyższy Sąd Francji wyraził zgodę na wszczęcie śledztwa oraz zajęcie mienia, oceniając, że zakupiono je niezgodnie z prawem.

Po kilku tygodniach bezlitosna francuska policja zajęła wartą 5 mln euro kolekcję aut trzymanych w posiadłości przy Foch Avenue. Wśród nich znalazły się ukochane bugatti Teodorina oraz ferrari enzo, jeden z około 400 wyprodukowanych. Zabezpieczono również kolekcję win. Skoro wymieniono także je, wiadomo, że musiały to być trunki o znacznej wartości, ale innych Teodorin by przecież nie pił.

W październiku ubiegłego roku przed sądem w Paryżu odbył się proces in absentia przeciwko wiceprezydentowi Gwinei Równikowej. Został on skazany za sprzeniewierzenie publicznych środków, pranie pieniędzy i korupcję na trzy lata więzienia w zawieszeniu oraz karę grzywny w wysokości 30 mln euro, również w zawieszeniu. Sąd nakazał też konfiskatę wszystkich nieruchomości znajdujących się we Francji, w tym paryskiej posiadłości.

Władze republiki bananowej zaskarżyły wyrok do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. Twierdziły, że działania francuskich władz były złamaniem konwencji wiedeńskiej, ponieważ Obianga chronił immunitet dyplomatyczny, podobnie jego dom miał mieć status dyplomatyczny – rzekomo miała się w nim znajdować ambasada.

Teodorin Obiang kupił aż dwa auta bugatti veyron, choć jego pensja to raptem około 4 tys. euro miesięcznie (fot. M 93)

„Święty” morderca. Kult Che Guevary kwitnie

– Nie trzeba mi dowodu, aby rozstrzelać człowieka. Potrzebuję jedynie dowodu, że koniecznym jest go rozstrzelać – powiedział raz młody mężczyzna z...

zobacz więcej

Niedoszły pucz

Stosunki między krajami pogorszyły po tym, jak po grudniowej próbie puczu w Gwinei Równikowej minister spraw zagranicznych tego kraju Agapito Mba Mokuy oświadczył, że został on „przygotowany na francuskiej ziemi”. Paryż oczywiście stanowczo temu zaprzeczył. Stwierdził, że „nie ma z tym nic wspólnego”.

Francuskie służby nie są jedynymi, które zainteresowały się aktywami rodziny Nguemy. Podkomisja bezpieczeństwa narodowego amerykańskiego Senatu odkryła, że klan miał tajne konta w waszyngtońskim Riggs Bank. W październiku 2011 roku Departament Sprawiedliwości złożył wniosek o zajęcie majątku o wartości 70 mln dolarów, w tym posiadłości w Malibu, odrzutowca gulfstream, jachtów, aut oraz pamiątek po Michaelu Jacksonie.

Śledczy ustalili, że między 2004 a 2011 rokiem Obiang wydał 315 milionów dolarów na nieruchomości i dobra luksusowe. Jako minister leśnictwa miał również nakładać prywatny podatek na import drewna, żeby finansować swój wystawny tryb życia. W 2014 rokiem prawnicy wypracowali ugodę, na mocy której wiceprezydent Gwinei Równikowej odzyskał dom w Malibu, odrzutowiec, ferrari i kolekcję pamiątek po Jacksonie, w tym słynną diamentową rękawicę.

Amerykański sąd nakazał przekazanie ponad 20 mln dolarów organizacjom charytatywnym oraz ponad 10 mln społeczeństwu Gwinei Równikowej. Naturalnie Teodorino miał za nic wyrok. Dobrze wie, że dawanie pieniędzy jakimś organizacjom czy swoim rodakom to wyrzucanie pieniędzy. Zresztą za kilka lat najpewniej sam zostanie prezydentem i wtedy nie będzie już podlegał ziemskim trybunałom, również posiądzie „wszelką siłę nad ludźmi i rzeczami” i będzie „niczym Bóg w niebie”.

źródło:
Zobacz więcej