RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Partia „Pierd...cie się” chce znów namieszać

Ruch Pięciu Gwiazd po wyborach będzie pierwszą siłą w parlamencie  (fot. arch.PAP/ALESSANDRO DI MEO)
Ruch Pięciu Gwiazd po wyborach będzie pierwszą siłą w parlamencie (fot. arch.PAP/ALESSANDRO DI MEO)

Europejczycy są już zmęczeni polityką w jej klasycznym wydaniu. Świadczy o tym choćby rosnąca popularność partii antyestablishmentowych. O ile w większości przypadków są one najczęściej efemerydami, we Włoszech Ruch Pięciu Gwiazd jest zjawiskiem stałym na scenie politycznej. W niedzielnych wyborach parlamentarnych uzyskał około 33 procent poparcia i bedzie pierwszym ugrupowaniem w Izbie Deputowanych i w Senacie.

Wybory parlamentarne we Włoszech: Sukces wyborczy Ruchu Pięciu Gwiazd

Centroprawica pod wodzą Silvio Berlusconiego otrzymała najwięcej głosów w wyborach parlamentarnych we Włoszech w niedzielę - wynika z exit polls....

zobacz więcej

Żeby zrozumieć fenomen MoVimento 5 Stelle, należy przyjrzeć się podejściu Włochów do polityki. Mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego od wieków odnoszą się do władz z wyraźną rezerwą. Skąd się to bierze? Przyczyn jest wiele.

Przede wszystkim dystans Włochów do rządzących to efekt trwającej setki lat okupacji podzielonego kraju przez cudzoziemców. Zdarzało się, że sprawowali oni władzę korzystną dla mieszkańców, ale zwykle, jeżeli nie prowadzili polityki rabunkowej, w najlepszym razie interesowały ich tylko własne sprawy.

Po II wojnie światowej, gdy zapanowała demokracja i kraj, z małymi wyjątkami, był jednym organizmem państwowym, stosunek Włochów do rządzących się nie zmienił. Uchwalona w 1948 r. konstytucja miała przede wszystkim nie dopuścić do odrodzenia się faszyzmu, ale skutkowała tym, że władze były słabe i podatne na korupcję.

Permanentny kryzys

Ostatnich kilkadziesiąt lat to w zasadzie permanentny kryzys państwowy we Włoszech. Jego nasilenie mieliśmy w latach 90. Rozpadły się wówczas niemal wszystkie większe partie polityczne, co było efektem zawalenia się systemu komunistycznego w Europie, który dawał paliwo partiom lewicowym i śledztwa w sprawie politycznej korupcji, w którą zamieszane były w zasadzie wszystkie ugrupowania.

Procesy te sprawiły, że mieszkańcy nabrali jeszcze większego dystansu do władzy i sceny politycznej. Niech politycy robią swoje, wpływ na to mamy niewielki, a my będziemy robić swoje – to dewiza, którą kieruje się znaczna część Włochów.

Dla każdej rodziny 8200 euro. Śmiałe obietnice włoskich partii

Ponad 8200 euro kosztowałoby w przeliczeniu na każdą rodzinę we Włoszech spełnienie obietnic, przedstawianych przez partie polityczne przed...

zobacz więcej

W takich warunkach największą siłą, choć traktowaną po macoszemu, są populistyczne centrolewica i centroprawica, doraźnie wchodzące w koalicje z rozmaitymi ugrupowaniami, które akurat uda się do tego namówić. Po władzę często sięga zaś niezatapialny Silvio Berlusconi. Oskarżany o korupcję, malwersację, a nawet skazywany za seks z nieletnią podczas orgii bunga bunga polityk wraca jak bumerang.

Na marginesie sceny politycznej powstają z kolei partie skrajne, jeszcze bardziej populistyczne, które również potrafią załapać się do parlamentu. Mandaty otrzymują wtedy takie oryginalne postaci jak wnuczka Benito Mussoliniego Alessandra czy aktorka porno Cicciolina.

Nie ufają Brukseli

Pewien wpływ na klasę polityczną mają ścisłe związki z Europą wynikające z przynależności do Unii Europejskiej. Bruksela wymusza pewną finansową i instytucjonalną dyscyplinę, ale sami Włosi w nią nie wierzą. Dla nich zwierzchnia Unia to kolejne ciało oderwane od rzeczywistości.

Nową siłą w polityce stał się internet, który zaktywizował szczególnie młodzież. Właśnie sieć stała się spiritus movens jednego z najciekawszych zjawisk na tamtejszej scenie politycznej. Wiąże się ona z zawrotną karierą antyestablishmentowego Ruchu Pięciu Gwiazd.

Ugrupowanie założył 4 października 2009 r. komik i bloger z zamiłowaniem do przeklinania, Beppe Grillo. Zachęcony zainteresowaniem swoją stroną internetową oraz komentarzami internautów zaczął organizować wiece polityczne. Piętnował podczas nich przede wszystkim korupcję polityków, ale pojawiały się też hasła eurosceptyczne, proekologiczne i promujące demokrację bezpośrednią.

Partię założył komik Beppe Grillo (fot. arch.PAP/FILIPPO PRUCCOLI)
Partię założył komik Beppe Grillo (fot. arch.PAP/FILIPPO PRUCCOLI)

Berlusconi broni owieczek. „Na Wielkanoc wybierz życie!”

80-letni Sylvio Berlusconi, polityk i multimilioner, nie daje o sobie zapomnieć Włochom. Z okazji zbliżającej się Wielkanocy wziął udział w...

zobacz więcej

Wiece, które ze względu na padające z usta Grillo słownictwo zaczęto nazywać „Pierd...cie się”, przyciągały zarówno zwolenników szeroko pojętej lewicy, jak i prawicy. W efekcie do dziś partię ciężko zakwalifikować do któregoś z nurtów, ale właśnie dzięki temu może liczyć na tak duże poparcie.

Bagaż skandali

Zresztą cechą włoskiego systemu politycznego, wynikają pośrednio z kodeksu wyborczego, jest to, że faworyzuje partie bez wyraźnego programu. Trzy największe ugrupowania – Forza Italia, Partia Demokratyczna i Liga Północna, wszystkie z bagażem wielu skandali, także korupcyjnych – od lat funkcjonują na zasadzie międzypartyjnych aliansów, przez co nawet przez zwolenników są oskarżane o sprzedawanie się, byle mogły załapać się do rządu.

Przyczyn sukcesu Ruchu Pięciu Gwiazd jest więcej. Partia mogła liczyć na głosy osób niezadowolonych z obecnego status quo i niekorzystnych zjawisk w kraju – stagnacji gospodarczej, bezrobocia wśród młodych i niepewnej sytuacji na rynku pracy, czy zinfiltrowania Włoch, w tym sceny politycznej, przez przestępczość zorganizowaną.

Grillo szybko zwietrzył szansę namieszania na scenie politycznej. Już w 2010 r. nowe ugrupowanie wystawiło listy w wyborach regionalnych. Wyborcy obdarzyli je pewnym zaufaniem, dzięki czemu M5S uzyskiwało na ogół kilka procent głosów i wprowadziło pojedynczych radnych do rad regionów Emilia-Romania i Piemontu.

W kolejnych wyborach lokalnych w 2012 r. partia wygrała już m.in. w Parmie, a jej reprezentant Federico Pizzarotti został burmistrzem tego miasta. W ogólnokrajowych sondażach Ruch Pięciu Gwiazd regularnie uzyskiwał już kilkunastoprocentowe poparcie.

Dieta, basen, warzywa. Berlusconi szykuje wielki powrót

Dieta, basen i 5-kilometrowy spacer dziennie – tak prawie 81-letni były premier Włoch Silvio Berlusconi szykuje formę do kampanii przed...

zobacz więcej

Ogromny sukces

Pewny sukcesu, przed wyborami parlamentarnymi w 2013 r. Grillo nie wchodził w żadne koalicje, ale też, co ciekawe, sam nie ubiegał się o mandat. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Ugrupowanie otrzymało niemal 25 proc. głosów i zajęło trzecie miejsce za koalicjami centrolewicy i centroprawicy. Partia uzyskała 109 miejsc w 630-osobowej Izbie Deputowanych i 54 w 315-osobowym Senacie.

Kolejne wybory – do Parlamentu Europejskiego w 2014 r. – ugruntowały mocną pozycję ugrupowania założonego przez krytykującego wszystko komika. M5S zdobyło około 21 proc. głosów i wprowadziło aż 17 przedstawicieli do PE, którzy wraz z eurosceptyczną Partią Niepodległości Wielkiej Brytanii Nigela Farage'a założyli frakcję Europa Wolności i Demokracji Bezpośredniej.

Dzięki wyrazistym poglądom partia osiągnęła sukces także w kolejnych wyborach lokalnych w 2016 r. – jej kandydatki zostały burmistrzami m.in. Rzymu (Virginia Raggi) i Turynu (Chiara Appendino), ale decydujące dla przyszłości Ruchu będą tegoroczne wybory parlamentarne.

Sam Grillo przyznaje, że teraz Ruch Pięciu Gwiazd wkracza w „stan dorosłości”. Może to oznaczać koniec młodzieńczej buntowniczości, choć niekoniecznie. Władze ugrupowania wiedzą bowiem, że pozostawanie w kontrze do politycznego establishmentu było tym, co przesądziło o ich sukcesie, odcinanie się od korzeni nigdy nie jest zaś dobrym rozwiązaniem.

Pojawia się pytanie, czy M5S nadal jest alternatywną partią antyestablishmentową, czy weszła już do głównego nurtu. Odpowiedź nasuwają wybory wewnątrzpartyjne z września zeszłego roku. O przywództwo walczyli zarośnięty, ubierający się byle jak 69-letni Grillo oraz ogolony, wymuskany i noszący dobrze skrojone garnitury 31-letni Luigi di Maio.

W grudniu ub.r. Luigi di Maio zastąpił Grillo w roli lidera M5S (fot. arch.PAP/ALESSANDRO DI MEO)
W grudniu ub.r. Luigi di Maio zastąpił Grillo w roli lidera M5S (fot. arch.PAP/ALESSANDRO DI MEO)

Polityczne wędrówki i rozstania z partiami. Rekordowa liczba zmian we włoskim parlamencie

W ciągu 5-letniej kadencji parlamentu Włoch, rozwiązanego pod koniec grudnia przed nadchodzącymi wyborami, doszło do rekordowej liczby 566 zmian...

zobacz więcej

Nowym liderem wybrano, ku zaskoczeniu wielu, Di Maio, który uzyskał mandat w poprzednich wyborach i został nawet wiceprzewodniczącym Izby Deputowanych. Już zapowiedział zmianę w podejściu ugrupowania do polityki. Podczas styczniowej wizyty w Londynie zapewniał, że Ruch nie jest „partią populistyczną”.

Zbiesił się

Grillo się natomiast zbiesił i wyraźnie odciął od ugrupowania, które założył. Nawet swojego bloga – w 2008 r. uznanego przez brytyjskiego „Guardiana” za jednego z 10 najbardziej wpływowych na świecie – formalnie oddzielił strony partii.

Di Maio, bez wątpienia utalentowany mówca, został desygnowany do pełnienia funkcji premiera, jeżeli partia wygra marcowe wybory. Z pewnością znajdzie wówczas wspólny język ze starszym o półtora miesiąca szefem austriackiego rządu Sebastianem Kurzem.

Włoskie media zwracają uwagę, że 31-latek wygląda i brzmi bardziej jak polityk, niż Grillo kiedykolwiek w swoim życiu. Mimo to nie jest typowym wytworem sceny politycznej. Załapał się na nią przez przypadek jako student prawa, którego zresztą nie skończył.

Krytycy wytykają mu też błędy gramatyczne jako rzekomo świadczące, że ma się nie nadawać na premiera. Jak na ironię, właśnie luźne podejście do gramatyki języka włoskiego może zapewnić mu poparcie prostych Włochów, którzy też nie snobują się używaniem skomplikowanych czasów.

Berlusconi przegrywa z trudami kampanii

Były premier Włoch i lider centroprawicowego bloku Forza Italia Silvio Berlusconi przerwał na dwa dni kampanię przed marcowymi wyborami...

zobacz więcej

Uniknąć zarzutów o kumoterstwo

Ruch Pięciu Gwiazd jest, jak wspomniano, partią antyestablishmentową w tym sensie, że kieruje się oryginalnymi zasadami. Wychodząc z założenia, że polityka nie może być karierą, członkowie ugrupowania mogą pełnić mandaty tylko przez dwie kadencje, potem muszą wrócić do pracy w społeczeństwie obywatelskim. Żeby nie pojawiały się zarzuty kumoterstwa, politycy automatycznie znikają z list wyborczych po dwóch kadencjach.

Oczywiście pojawiają się skandale, jak to we Włoszech. Media ujawniły, że kandydat do Senatu Emanuele Dessi był objęty dochodzeniem, gdy okazało się, że za wynajem apartamentu płacił zaledwie 7 euro miesięcznie, a potem tłumaczył z głupia frant, że nie zrozumiał umowy o wynajem, którą podpisał. To jednak i tak nic w porównaniu ze skandalami w innych ugrupowaniach.

Problemem partii antyestablishmentowych jest to, że wchodząc do parlamentu dołączają do establishmentu. Wyzwanie, żeby nie stracić swojej wiarygodności czeka teraz m.in. niemieckie AfD i polski ruch Kukiz'15. M5S poradziło sobie z tym znakomicie unikając jakichkolwiek koalicji – przez całą upływającą kadencję parlamentu pozostawało partią niezależną.

Władze Ruchu Pięciu Gwiazd wiedzą również, że Włosi mają negatywny stosunek do instytucji bankowych i dużego kapitału. Żeby nie stracić w oczach obywateli, utrzymano również zasadę, że wszystkie datki na partię powyżej 5 tys. euro będą zwracane.

Mimo takich ruchów, po zmianie przywództwa daje się zaobserwować zmianę kierunku i odejście od najbardziej radykalnych pomysłów. O ile Grillo pozostawał twardym eurosceptykiem i długo popierał ideę przeprowadzenia referendum ws. pozostania w strefie euro, co nie przysparzało głosów drobnych przedsiębiorców, o tyle Di Maio nazwał to w grudniu „planem B”.

Faworytem wyborów jest koalicja byłego premiera 81-letniego Silvio Berlusconiego (fot. PAP/EPA/ETTORE FERRARI)
Faworytem wyborów jest koalicja byłego premiera 81-letniego Silvio Berlusconiego (fot. PAP/EPA/ETTORE FERRARI)

Małomówny premier. Od ośmiu miesięcy nie udzielił wywiadu

Premier Paolo Gentiloni od 8 miesięcy nie udzielił włoskim mediom żadnego wywiadu i nie był gościem w telewizji. Takiego szefa rządu w Rzymie dotąd...

zobacz więcej

Koniec z populizmem?

Nowy lider stwierdził, że nie będzie rozważać takiego referendum. – Nie chcemy populistycznych, ekstremistycznych czy antyeuropejskich Włoch – podkreślił Di Maio.

Co ciekawe, w jednej z najbardziej palących kwestii – imigracji – partia nie ma nie tylko wyrazistego, ale i jednego stanowiska. Zmieniło się za to jej podejście na negatywne do związków partnerskich osób homoseksualnych, choć 80 proc. jej członków popierało zmiany w tym zakresie. Miało to przyciągnąć wyborców związanych dotąd bardziej z prawicą.

W niedzielnych wyborach Ruch Pięciu Gwiazd uzyskał wynik około 33 procent, stając się pierwszym ugrupowaniem w Izbie Deputowanych i w Senacie. Na rządzącą Partię Demokratyczną głosowało około 20 proc. obywateli.

Niewykluczone, że po wyborach dojdzie do impasu – być może podobnego, jaki obserwujemy teraz w Niemczech – i długo nie uda się wyłonić samodzielnego większościowego rządu. Będzie to oznaczało kolejne polityczne targi, na których może skorzystać tylko antyestablishmentowy Ruch Pięciu Gwiazd. Realnym scenariuszem może być wówczas, że za pięć lat samodzielnie sięgnie po władzę. Pytanie, czy wtedy nadal będzie antysystemowy.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej