Rafał Fronia o życiu pod K2: Trzeba myśleć, wykonując najprostsze czynności

Adam Bielecki i Denis Urubko, uczestnicy narodowej wyprawy na K2, wrócili do bazy po dwóch nocach na wysokości powyżej 7 tys. metrów. O tym, jak wygląda życie pod K2, opowiedział himalaista Rafał Fronia, który po złamaniu ręki musiał wrócić do kraju.

Dramatyczne chwile na K2. Opublikowano film z dnia wypadku Rafała Froni

Na stronie Polskiego Himalaizmu Zimowego pojawiło się nagranie z dnia wypadku Rafała Froni na K2. Najpierw spadający kamień zranił go w rękę. W...

zobacz więcej

– Życie w bazie pod K2 nie jest proste. Wszystko, co chcemy zrobić, musi być przemyślane. Jeśli chcemy umyć zęby, to musimy pastę do zębów rozmrozić. Musi to nastąpić godzinę wcześniej. Jeśli chcemy napić się wody, to musimy ją stopić z lodu – powiedział Rafał Fronia. Jak dodał, trzeba myśleć wykonują najprostsze życiowe czynności. – To jest ta odmiana i specyfika zimowej wyprawy – podkreślił.

– Okno pogodowe nie pozwala na wspinaczkę. Gdy jest to jeden dzień, to nie ma zmartwienia, ale pamiętam takie załamania pogody z poprzednich wypraw zimowych, kiedy zła pogoda trwała 18 dni z rzędu. 18 dni wiało, trzymaliśmy namioty i nie mogliśmy ich opuścić. Po 2-3 tygodniach umysł zaczyna wariować. Jeśli ktoś ma słabą psychikę, zaczyna z tym radzić sobie gorzej – powiedział.

Zdaniem himalaisty „trudniejsze jest niezdobywanie góry niż jej zdobywanie”. – Sama wspinaczka to coś, do czego jesteśmy predysponowani, natomiast siedzenie w bazie, oczekiwanie, niepewność , poczucie zmarnowanego czasu, to trudne dla psychiki. Wtedy maleje determinacja – zaznaczył Fronia.

„Góra ewidentnie mnie nie chciała”. Pierwszy wywiad Rafała Froni

- W dzień było tak gorąco, że pociliśmy się jak w saunie; w nocy temperatura spadała nawet do -50 stopni. To był dramat - opowiadał w pierwszym...

zobacz więcej

Oczekiwanie na okno pogodowe

Uczestnicy narodowej wyprawy na K2 mają już za sobą dwie noce na wysokości powyżej 7 tys. metrów. Niestety, załamanie pogody uniemożliwiło Polakom dalszą wspinaczkę.

– 7 tys. metrów to tak naprawdę nic. Oni dopiero się aklimatyzują. Nie jest skończone poręczowanie drogi, droga nie jest przygotowana. Nie wiadomo, kiedy będzie okno pogodowe. Jeśli zgrają się trzy czynniki i będzie przygotowana droga, chłopcy będą zaaklimatyzowani, to wtedy trzeba wyczekiwać okna pogodowego – podkreślił Rafał Fronia.

– Jeśli 4-5-dniowe okno pogodowe się zdarzy, a jest taka szansa. Z prognoz wynika, że około 4 marca będziemy mieli okno pogodowe, to wtedy będziemy sfokusowani na śledzenie naszych kolegów, którzy będą w ataku szczytowym – dodał. Jak zaznaczył, „najtrudniejsze będzie zejść z tej góry żywym”.

źródło:
Zobacz więcej