„Projekt Nord Stream 2 jest sprzeczny z prawem unijnym, KE mogłaby go zablokować”

Siedmiu niemieckich posłów i eurodeputowanych w opublikowanym na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” liście otwartym wezwało rząd Niemiec do rezygnacji z planowanego gazociągu Nord Stream 2. Redakcja portalu tvp.info poprosiła o komentarz w tej sprawie dziennikarkę tygodnika „Sieci Prawdy” Aleksandrę Rybińską, która specjalizuje się w relacjach Polski z Niemcami.

Niemieccy posłowie apelują do rządu o rezygnację z Nord Stream 2

Siedmiu niemieckich posłów i eurodeputowanych w opublikowanym na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” liście otwartym wezwało rząd Niemiec do...

zobacz więcej

Jak odczytuje Pani wezwania polityków CDU/CSU, FDP i Zielonych do zachowania europejskiej solidarności w sprawie gazociągu Nord Stream 2? 


Szczerze powiedziawszy, uważam tę inicjatywę za bardzo chwalebną. Odróżnia się to pozytywnie na tle jedności w poparciu Nord Stream 2 wśród niemieckich elit politycznych. Trzeba pamiętać o tym, że list podpisało zaledwie 7 posłów i europosłów, to jest niewiele i są to posłowie partii, które nic nie zrobiły przez ostatnie lata, by zapobiec budowie Nord Stream 2. Mamy tutaj pewne wezwanie do kanclerz Angeli Merkel oraz w ogóle do koalicji rządzącej, aby się zastanowiła, czy rzeczywiście warto iść tutaj „na noże” z Europą Wschodnią i nie tylko. 

Politycy ci twierdzą, że jest to projekt polityczny, a nie gospodarczy, w przeciwieństwie do tego, co mówiła Angela Merkel. Zgadza się Pani z nimi? 

Jest jasno napisane (w tym liście – przyp. red.), że nie jest to żaden projekt gospodarczy ani biznesowy, co zresztą jest logiczne, bo w zasadzie z punktu widzenia finansowego ten projekt jest już nieopłacalny. To znaczy, że kosztuje on więcej, niż będzie z niego korzyści. Duże ilości pieniędzy zostały w nim już zatopione. Nie będzie ani takiej przepustowości, ani takiego zysku z tego projektu, żeby to się z punktu widzenia czysto gospodarczego opłacało, w związku z tym jest to projekt ewidentnie polityczny i to zostało wreszcie powiedziane. Jest to, precyzując, projekt geopolityczny, w którym Niemcy chcą sobie za pomocą tego projektu ten wektor wschodni rozbudować, prowadzić politykę kontynentalną, czyli mieć możliwość równoważenia tego wymiaru atlantyckiego. Niemcy są jednak silnie związane z USA i szukają możliwości uwolnienia się od tego, by móc prowadzić politykę bardziej swobodną. Wektor rosyjski daje taką możliwość.

Prezydent Duda: Dziwię się, że UE chce się uzależnić od Gazpromu

– Jestem przekonany, że ta dzisiejsza wizyta zbliża nas do realizacji dobrosąsiedzkich relacji, do dobrej atmosfery dialogu między państwami z...

zobacz więcej

Wydaje się, że do przeprowadzenia tego projektu najbardziej dążą politycy SPD. 


SPD (Socjaldemokratyczna Partia Niemiec - przyp. red.) ma w swojej doktrynie polityki zagranicznej pomysł zmiany poprzez zbliżenie, czyli przekonanie, że jeżeli przyciągnie się Rosję, to Niemcy będą miały większy wpływ na to, co się w Rosji dzieje, i ewentualnie dojdzie do jakichś procesów demokratyzacyjnych w tym kraju. Oczywiście niemieccy politycy łącznie z panią kanclerz mówią: „ach nie, bo to jest inicjatywa prywatna jakichś tam firm”. Pamiętam, że podczas dyskusji z posłami Bundestagu zapytałam wobec tego tych panów - wszyscy deklarowali, że byli przeciwko Nord Stream 2 - czy ja też mogę sobie zbudować gazociąg w Niemczech. Też jestem osobą prywatną i po prostu postawię sobie gazociąg. Rozumiem, że każdy może? W wyniku dyskusji okazało się, że jednak nie każdy i że to tak nie funkcjonuje. Musi być wyrażona zgoda niemieckiego państwa, by wybudować gazociąg na niemieckim terytorium, co więcej, wymaga to aktywnego wsparcia. Na dodatek władze Brandenburgii zapłaciły duże pieniądze chłopom, przez których ziemie ma biec ten gazociąg, którzy przeciwko jego budowie protestowali. 

Rurociąg ma być gotowy do końca 2019 r. Czy realna jest zmiana stanowiska Niemiec w tej sprawie i czy rząd Polski może podejmować jeszcze jakieś działania, by do tego nie dopuścić? 

Niemiecki rząd nie będzie chciał zmienić stanowiska w tej sprawie, tym bardziej że obecna umowa koalicyjna rządzących oparta jest w 70% na programie SPD. Kanclerz Angela Merkel w celu stworzenia tej koalicji bardzo wiele poświęciła, także programowo w związku z tym poszła SPD na rękę jak najdalej mogła. W tej umowie koalicyjnej zawarte są takie zapisy jak ten, że Niemcy nadal są przywiązane do stworzenia wspólnej strefy euroazjatyckiej z Rosją i że Rosja jest największym sąsiadem Niemiec, a, o ile wiem, to między Rosją a Niemcami znajduje się jeszcze parę państw. Nie mamy co liczyć na to, że rząd niemiecki będzie chciał z tego zrezygnować. Możemy działać w Komisji Europejskiej, która może ten projekt prawnie zablokować, jak na razie jednak nie wykazuje ona żadnych chęci. Projekt gazociągu Nord Stream 2 jest sprzeczny z trzecim pakietem energetycznym, jest sprzeczny z prawem unijnym i Komisja mogłaby go zablokować. Komisja oczywiście obawia się tutaj Berlina, ale musimy lobbować w Komisji i wykorzystać wsparcie innych państw, które się temu sprzeciwiają.

źródło:
Zobacz więcej