Wybory 2020

PKW: Andrzej Duda: 43,50, Rafał Trzaskowski: 30,46

Odnalazła się zaginiona książka lotów

Do zaginionej cztery lata temu książki lotów z lotniska w Szymanach dotarła „Panorama” TVP2. Mogą tam być dowody na to, że Polacy ściślej współpracowali z Amerykanami w kwestii tajnych więzień CIA w Polsce niż przyznają to do tej pory.

Jakie tajemnice skrywa lotnisko w Szymanach? To pytanie nurtuje od pięciu lat. Od momentu ujawnienia informacji, że tu lądowały samoloty wykorzystywane przez CIA.

„Panorama” ujawnia zaginione dokumenty z lotniska w Szymanach. Cztery lata temu książka ruchowa i komputery z wieży kontroli lotów przepadły w dziwnych okolicznościach. W tej książce są zapisane wszystkie operacje wykonane w Szymanach. W tym lądowania amerykańskich gulfstreamów i boeinga, którymi przewożono więźniów CIA.

5 grudnia 2002 roku do Polski mieli trafić Abd al-Nashiri i Abu Zubajda. Wtedy najgroźniejsi terroryści Al-Kaidy. Dziś wielki problem dla Amerykanów, bo okazało się, że nie mieli żadnych związków z ben Ladenem.

Analiza tej książki wskazuje, że wbrew przepisom przy lotach nie wpisywano ważnych informacji – jak miejsca przylotu i odlotu oraz liczby osób wysiadających. Trudno teraz stwierdzić czy to zwykłe przeoczenie czy celowe łamanie procedur.

Być może dlatego Polska nie chciała przekazać dokumentu komisji Parlamentu Europejskiego badającej sprawę tajnych więzień CIA. – Odpowiadano nam, że coś zaginęło, czegoś nie ma. Tak było z księgą lotów na lotnisku w Szymanach, informowano nas, że ta księga zaginęła – mówi Józef Pinior, członek komisji ds. tajnych lotów CIA w Parlamencie Europejskim.

Jeszcze ważniejszym dowodem może być twardy dysk. Oficjalnie informowano, że dwa komputery z lotniska w Szymanach spaliły się po uderzeniu pioruna. Jednak reporter „Panoramy” zdobył jeden z dysków. Nie jest spalony, ale dokładnie wyczyszczony. Specjaliści potrafią jednak odzyskać wykasowane informacje.

A mogą być one porażające. Może być zapis z monitoringu, mogą być dowody na fałszowanie lotów i łamanie procedur, a przede wszystkim mogą być nagrania rozmów wieży z załogami. Jeśli okazałoby się, że były prowadzone w języku polskim, to oznaczałoby, że Polska nie tylko przymykała oko na amerykańską operację, ale brała w niej czynny udział.

Prokuratura przyznaje, że ma coraz więcej dowodów, między innymi dzięki dziennikarzom i organizacjom praw człowieka. Każdy kolejny może być na wagę złota. Być może dlatego komuś zależy żeby śledczy ich nie mieli. – Polska ma obowiązek pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy wydawali rozkazy i podejmowali decyzje w tej sprawie – przypomina Draginja Nadażdin, dyrektor Amnesty International.

Śledztwo w sprawie tajnych więzień CIA w Polsce trwa od ponad dwóch lat i jest ściśle tajne.

źródło:
Zobacz więcej