Rosja biegnie w miejscu. Dźwiga Majdan

Andriej Zwiagincew, „Niemiłość”. Mariana Spiwak w roli Żenia (fot. materiały prasowe)

Andriej Zwiagincew opowiada w „Niemiłości” kolejną historię kryzysu w rodzinie. W dramatycznym finale niespodziewanie komentarzem do akcji czyni rzeczywistość pozafilmową. Pokazuje ekrany telewizorów, z których wylewają się propagandowe relacje z wojny na Ukrainie. Dlaczego?

„Elena” – supermatka bloku wschodniego

Prosta, niespiesznie opowiedziana historia, dopieszczone kadry, perfekcyjne udźwiękowienie i poważna przestroga: ofiarna matka, podpora...

zobacz więcej

W „Niemiłości” podobnie jak w „Elenie” i „Lewiatanie” widzimy rozpad więzi w konkretnym miejscu i okolicznościach. Para Rosjan z dzieckiem zrealizowała marzenia o dobrze płatnej pracy i mieszkaniu w dużym mieście. Teraz małżonkowie próbują sił w innych związkach. Walczą ze sobą i z przeciwnościami, ale wszystko rozbija się – jak są przekonani – o jedną przeszkodę – syna.

Borys i Żenia są uwikłani w problemy przynoszone przez los i takie, które generuje system. Nie mają oparcia w rodzicach, spłacają kredyt. On służy w korporacji i życie organizują mu wytyczne szefa. Ona układa opowieści o sobie za pomocą Facebooka. Oboje wystawieni na nachalność mediów dysponują wiedzą przez nie wtłaczaną albo zasłyszaną w pracy. Widzimy obraz jakich wiele – kooperatywę, którą spaja – do czasu – wspólnie realizowany program.

Zwiagincew wprowadza jeszcze postaci ich nowych wybranków – młodą kobietę, która mieszka z matką i starzejącego się, wycofanego samotnika.

Oko w oko z Lewiatanem, czyli czym nas straszy Zwiagincew?

„Bez względu na to, czy żyjemy w nowoczesnym czy w archaicznym społeczeństwie, każdy z nas w pewnym momencie staje przed dylematem, czy ma dalej...

zobacz więcej

Dowody naiwności konkurują z aktami agresji. Reżyser nie robi nadziei na powodzenie którejkolwiek z par. Co związek, to niemiłość.

Rosjanin, doceniany od początku reżyserskiej kariery za świetny warsztat, w „Niemiłości” daje popis filmowej wirtuozerii. Kreuje znany już widzom hipnotyzujący, jednocześnie dynamiczny świat i pokazuje wyraziste, ale intrygujące postaci. Tym razem swój autorski obraz konfrontuje ze współczesnym kinem. Proponuje własne rozwiązania i interpretacje.

Przyznała się do tego nieopatrznie w Cannes odtwórczyni roli Żeni, mówiąc, że przed rozpoczęciem zdjęć dostała od Zwiagincewa listę filmów do obejrzenia. Chociaż Mariana Spiwak nie zdradziła tytułów, kilku można się domyślać.

„Wstyd” – klisze z seksem

„Wstyd” to świetny przykład amerykanizacji brytyjskiego kina. Film, pozornie odważny, importuje zza oceanu polityczną poprawność. Do tego proponuje...

zobacz więcej

Niewykluczone na przykład, że poprzez sceny korporacyjnych rytuałów Zwiagnicew podjął rozmowę z głośnym „Wstydem”. Anglosaską wersję Mordoru od rosyjskiej różni sposób, w jaki szefowie ingerują w prywatne życie podwładnych. Brytyjski menedżer integrował ich wystawiając do zawodów w podrywaniu. Rosyjski dyscyplinuje wyrzucając za niestałość w związkach.

Andriej Zwiagincew zdaje się też bawić jedną ze scen erotycznych filmu Steve’a McQueena. Żenia zdradza męża m.in. stojąc przy szklanej ścianie-oknie.

Mariana Spiwak w filmie „Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa (fot. materiały prasowe)

Greckie kino kręci i zaskakuje: „Luton”, „Nożownik” i „Chłopiec jedzący ziarno” na Nowych Horyzontach

Gościem festiwalu Nowe Horyzonty jest w tym roku najnowsza kinematografia grecka. Czy publiczność we Wrocławiu może spodziewać się filmów równie...

zobacz więcej

Ta postać to chyba najodważniejszy spośród kobiecych portretów w twórczości Zwiagincewa. Zdaje się, że Marina Spiwak dostała i wykorzystała szansę realizacji deklarowanego przed laty zamiaru reżysera – uchwycenia cech „kobiety nowoczesnej” – radykalnej i bezwzględnie dążącej do celu, a jednocześnie uległej albo niezdecydowanej.

Takie role grywa jedna z najciekawszych współczesnych aktorek – Greczynka Aggeliki Papoulia. Całkiem niedawno oglądaliśmy ją, także w gorących scenach, w „Płomieniu” Syllasa Tzoumerkasa. Film miał premierę w 2014, „Niemiłość” była kręcona w roku 2016. Kto wie, może wśród widzów produkcji znaleźli się Zwiagincew i Spiwak. Złożone, niejednoznaczne postaci mają w repertuarze także inne greckie aktorki, choćby Eleftheria Komi znana w Polsce z „Luton” Michalisa Konstantatosa.

Mariana Spiwak w filmie „Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa (fot. materiały prasowe)

Całkiem otwarcie w „Niemiłości” reżyser nawiązuje do wielkiego Tarkowskiego. Całe sekwencje z niszczejącą architekturą z czasów Związku Radzieckiego, gdzie swój azyl znalazł 12-letni Alosza, budzą skojarzenia ze „Stalkerem”. Dotąd dziennikarzy pytających o podobne inspiracje Zwiagincew zbywał stwierdzeniami, że tak silna indywidualność, jak autor „Rublowa”, musi oddziaływać na innych twórców.

Matwiej Nowikow (Alosza) w filmie „Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa (fot. Materiały prasowe)

Przed czym uciekał chłopiec? Podczas kłótni otwierającej film Żenia rzuca pomysł, żeby zawadzającego jej i mężowi 12-latka oddać do wojskowej szkoły z internatem. Konsekwencje uczenia dzieci – głównie sierot – wojskowej dyscypliny, pokazała świetnie w 2004 roku Pirjo Honkasalo. Bohaterami dokumentu „Trzy pokoje melancholii” fińskiej autorki są kilkunastoletni mieszkańcy Petersburga, Groznego i Inguszetii, a scenerią wojna rosyjsko-czeczeńska.

W „Niemiłości” matka powraca do tego tematu histerycznym wyznaniem w kończącej historię kulminacyjnej scenie. Krzyczy wtedy, że nigdy by swojego syna nie opuściła ani nikomu nie oddała. W niemal tym samym momencie w filmową rzeczywistość wkracza wojna na Ukrainie.

Matwiej Nowikow w filmie „Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa (fot. Materiały prasowe)

Oryginalna relacja z walk w Donbasie spaja finałowe sekwencje, dobiegając z rozmaitych źródeł. Krwawe doniesienia towarzyszą scenom pokazującym losy bohaterów po rozpadzie związku. Intencja reżysera jest jasna – powstaje metafora, która łączy dewastację kraju z ruiną międzyludzkich więzi. Obie są skutkiem nienawiści. Ale chociaż reportaże dotyczą klęski Ukrainy w walkach o Debalcewo, to przedstawia się w nich racje tylko jednej strony – rosyjskiej ludności. Z agresją, z której zdają relację ofiary bombardowań i ostrzałów, konkuruje nachalna propaganda i perswazja komentarzy.

Słyszymy, że zdemoralizowana armia ukraińska została rozbita, co ukrywa rząd w Kijowie. A to dlatego, że tworzą go zagraniczni agenci albo ludzie, którzy dbają o interesy Zachodu.

Matwiej Nowikow w filmie „Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa (fot. Materiały prasowe)

Partner Żeni ogląda program państwowego kanału Rossija 1. Ona siedzi obok. Na ekranie telewizora pojawia się Dmitrij Kisielow, dyrektor powołanego przez Władimira Putina przedsiębiorstwa medialnego Rossija Siegodnia. Oznajmia z ekranu, że Ukraina się rozpada. Dziennikarz, wciągnięty przez UE w marcu 2014 roku na listę Rosjan objętych sankcjami jako „kluczowa postać rządowej propagandy na rzecz rozmieszczenia rosyjskich sił na Ukrainie”, miał zasłynąć dwa miesiące później stwierdzeniami, że „Ukrainy nie ma”, istnieje jedynie byt wirtualny ukraina.ru – czyli rosyjski portal, któremu wytyka się fake newsy.

Kadr z filmu "Niemiłość" reż. A.Zwiagincew (fot. Against Gravity)

W przekazie medialnym wykorzystanym w filmie widzimy jeszcze zdesperowane ofiary ukraińskiej kontrofensywy. Zapłakane kobiety apelują do Petra Poroszenki o wstrzymanie ognia. Jedna z Rosjanek tłumaczy, że nie można przecież niszczyć klasy robotniczej.

Jaka jest puenta manipulacji rozpaczą? Żenia odkłada smartfon i wychodzi na balkon. Nie wiemy, czy kobieta, która deklarowała, że odda syna do internatu i wojska, usłyszała, że po ostrzale w Donbasie chleb dowieziony w ramach pomocy humanitarnej tonie we krwi. Kiedy staje na bieżni okazuje się, że ma na sobie dres w narodowych barwach z napisem „Russia”.

Aleksy Rozin (Borys) w filmie „Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa (fot. Materiały prasowe)

Ten komunikat to coś więcej niż zwięzła charakterystyka politycznych poglądów pary. Trudno też obojętną Żenię utożsamić z nieszczęściem umierających na Ukrainie rosyjskich cywilów – Marina Spiwak, kiedy patrzy w ustawioną na wprost kamerę, gra zmęczenie, a z czasem bardziej zdziwienie niż lęk. Za pomocą napisu na jej bluzie reżyser wskazuje palcem, kto po zwycięstwie Majdanu rozpętał w Donbasie piekło.

Odniesienie wojennych zniszczeń do społecznej sytuacji Rosjan i losu dziecka Andriej Zwiagincew konstruuje w kolejnym kadrze, zamykającym film, kiedy bezpośrednio po relacjach z frontu pokazuje plakat ze zdjęciem Aloszy.

„Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa (fot. Materiały prasowe)

„Niemiłość” i dokument o Pawlenskim. 11. Festiwal Filmów Rosyjskich w Warszawie

Jedenasty Sputnik już na orbicie. W tym roku o statuetkę Grand Prix konkuruje w Warszawie 13 rosyjskich filmów fabularnych z ostatnich dwóch lat....

zobacz więcej

Zanik więzi rodzinnych, dramat bohaterów mają w filmie jeszcze jedno odniesienie. Mniej więcej w jego połowie reżyser zdefiniował czas początku akcji radiowym komunikatem o kradzieży środków przelanych na konto Rady Koordynacyjnej rosyjskiej opozycji. Cytowany w wiadomościach Borys Niemcow kradzież nazwał prowokacją Kremla. 45-osobową Radę, która miała kierować akcjami protestacyjnymi przeciwników Putina obejmującego po raz trzeci urząd prezydenta, wybrano w październiku 2012; nie przetrwała roku. Zwycięstwo separatystów w Debalcewem to luty roku 2015. Niemcow został zastrzelony niespełna dziesięć dni później. Wygląda na to, że akcja filmu zatrzymuje się tuż przed zabójstwem opozycjonisty.

Marina Wasiliewa i Aleksy Rozin w filmie „Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa (fot. Materiały prasowe)

W wywiadzie udzielonym Łarisie Maliukowej z „Nowoj Gaziety” w maju 2017 roku Zwiagincew wyjaśnił, dlaczego swoją opowieść umieścił między rokiem 2012 a 2015: „Zdaje mi się, że dokładnie wtedy całkowicie straciliśmy nadzieję na odrodzenie, godne życie i szacunek dla samych siebie. To czas, kiedy jedno po drugim gasły światła tej nadziei”. „Nie można czynić odpowiedzialnym politycznego klimatu – powiedział jeszcze – ale kontekst jest ważny”.



„W takiej atmosferze – kontynuował – jest ciężko, jeśli w ogóle można, odczuwać perspektywę. Wzrok musi mieć przed sobą jakiś horyzont. Inaczej, w ciasnocie i duchocie, trudno człowiekowi przejawiać jakieś wyższe wartości”. „Nie wierzę – mówił Zwiagincew – że każdy widz dostrzeże związek między działaniami bohaterów a tym +zamarzłym+ czasem, ale wydaje mi się, że to może być odbierane podświadomie”. Na uwagę, że prawdopodobnie nie wychwyci tego zagraniczna publiczność odparł: „Mam nadzieję, że nasi widzowie to wyczują. W każdym razie widz myślący, zainteresowany losami swojego kraju”.

A co Rosjanin sądzi o wojnie na Ukrainie? „Jesteśmy sobie bliscy bardziej niż sąsiedzi” – powiedział w jednym z wywiadów. „Potworne, co teraz z nami się dzieje. To prawdziwa katastrofa słowiańskiego świata”.

Aleksy Rozin w filmie „Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa (fot. Materiały prasowe)

Po raz pierwszy warszawska publiczność miała okazję obejrzeć „Niemiłość” w listopadzie, podczas Festiwalu Filmów Rosyjskich Sputnik. 2 lutego film wszedł na ekrany kin.

Zobacz więcej