Kaleta dla portalu tvp.info: Wolnością słowa nie jest mówienie o „polskich obozach śmierci”

Sebastian Kaleta (fot. arch.PAP/Rafał Guz)

– Wolnością słowa nie jest mówienie o „polskich obozach śmierci” ani o współodpowiedzialności polskiego narodu, państwa podziemnego czy Armii Krajowej w zbrodniach nazistowskich. To są kłamstwa – powiedział portalowi tvp.info Sebastian Kaleta, z ministerstwa sprawiedliwości.

Izrael ma duży problem. Po co Netanjahu poleciał do Putina

Uroczystości z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu były dla premiera Izraela jedynie pretekstem, by polecieć do Moskwy. Dużo...

zobacz więcej

Na który zapis nowelizacji ustawy o IPN zwracała uwagę ambasada Izraela na etapie konsultacji?

Ambasada Izraela podobnie jak kilka innych podmiotów w toku konsultacji zwróciła uwagę na zapewnienie w razie uchwalenia tych przepisów pełnej wolności badań naukowych, tak aby naukowcy mieli pełną możliwość publikowania faktów dotyczących II wojny światowej. Cel ustawy w żadnym wypadku nie polegał na utrudnieniu prac naukowców, dlatego wprowadzono specjalne wyłączenie dla naukowców i działalności artystycznej.

A co z przepisem mówiącym o karze więzienia za używanie zwrotu „polskie obozy śmierci”? Nie wydaje się panu, że będzie on przepisem martwym i nieskutecznym? Co w przypadku, gdy trzeba by ścigać kogoś takiego np. w USA?

Regulacje są kompleksowe i tworzą realne narzędzia prowadzenia mądrej, ale i stanowczej, jeśli zajdzie taka potrzeba, polityki historycznej. Przepis karny pełni rolę prewencyjną, natomiast kluczowe narzędzia znajdują się w przewidzianych w ustawie narzędziach prawa cywilnego. Dodatkowo po raz pierwszy tworzymy możliwości kompetencyjne dla polskich ambasad, organizacji pozarządowych i Polonii rozsianej na całym świecie, aby mogły formalnie występować z pozwami cywilnymi o naruszenie dobrego imienia państwa polskiego i polskiego narodu. Takich przepisów wcześniej nie było i ta ustawa to umożliwia. Aspekt ten jest w przestrzeni publicznej marginalizowany ze względu na przepisy karne, ale razem te ustawy tworzą narzędzia do prowadzenia skutecznej i odpowiedzialnej polityki historycznej, takiej jaką prowadzi państwo Izrael.

Co więcej, przepis dotyczący np. kłamstwa oświęcimskiego jest dziś obecny w polskim prawie (art. 55 ustawy o IPN – przyp. red.) i nikt takiej wątpliwości co do jego obowiązywania nie podnosi. Badania naukowe i działalność artystyczna nie jest wyłączona z przepisu mówiącego o kłamstwie oświęcimskim. Kiedy Polska z Izraelem chce walczyć przeciwko wszelkim przejawom negowania Holokaustu, problemu nikt nie dostrzega; natomiast kiedy Polska chce walczyć, by prawidłowo wskazywano sprawców zbrodni wojennych w trakcie II wojny światowej, płyną protesty ze strony Izraela. To o tyle dziwne, że kiedy projekt ustawy był znany i już procedowany w Sejmie, w listopadzie 2016 r. pani premier Szydło i premier Izraela Benjamin Netanjahu podpisali oświadczenie potępiające stosowanie terminu „polskie obozy śmierci”.

Wojewoda zakazał demonstrowania w rejonie ambasady Izraela

Wojewoda mazowiecki zakazał manifestacji przed ambasadą Izraela. Zakaz poruszania się na obszarze przy ambasadzie do 5 lutego.

zobacz więcej

Przekładając tę sytuację na konkretny przykład: jeżeli np. amerykański dziennikarz stwierdzi, że w Jedwabnem Polacy zabijali Żydów, to będzie mógł zostać za to ukarany?

Jeśli mówimy o Jedwabnem, to dotychczasowe badania naukowców wskazują, że tych zbrodni dokonali obywatele polscy. Uznając to za fakt, nie ma możliwości by taka osoba podlegała karze zgodnie z projektem nowelizacji, z jasnym zaznaczeniem, że sytuacja przez pana przedstawiona dotyczy określonych Polaków, a przepis dotyczy obarczania całego narodu bądź państwa odpowiedzialnością za Holokaust. To tak jakbyśmy powiedzieli, że za mord w Jedwabnem odpowiedzialne jest Polskie Państwo Podziemne i cały naród polski, ponieważ wszyscy Polacy ponoszą odpowiedzialność za to, co się wydarzyło w Jedwabnem. Takie uproszczenia są niedopuszczalne, ponieważ budują mylny obraz całości i bezczeszczą pamięć tysięcy Polaków poświęcających swoje życie, by pomagać Żydom w czasie brutalnej niemieckiej okupacji.

Jakie jest pole do kompromisu rządu polskiego w ramach prac grup roboczych powołanych w wyniku uzgodnień między premierem Morawieckim i premierem Netanjahu?

Ustawa skonstruowana jest w oparciu o istniejące już przepisy. W ustawie dotyczącej kłamstwa oświęcimskiego pada fraza „kto publicznie i wbrew faktom”. Dokładnie takiej samej konstrukcji użyliśmy przy tworzeniu przepisu mówiącego o obciążaniu Polaków za zbrodnie dokonane przez niemiecką III Rzeszę. Drugi element tego przepisu mówiący o tym, czym nie można obciążać Polaków, czyli o zbrodnie z art. 6 Karty Międzynarodowego Trybunału Wojskowego, jest wprost wycięty z decyzji ramowej Rady Unii Europejskiej z 2008 r., kiedy UE zezwoliła państwom członkowskim uchwalać przepisy zakazujące umniejszania win zbrodniarzy wojennych. Jest skorzystanie z dobrych praktyk legislacyjnych, które są przyjęte w innych krajach, zatem ciężko mówić o jakiejkolwiek nieprecyzyjności w ustawie. Państwu Izrael zależało na pewności prowadzenia badań naukowych, co wprost ustawa gwarantuje. Dialog polsko-żydowski powinien być prowadzony bardzo intensywnie. Dzisiejszy spór jest kompletnie niepotrzebny, ponieważ to Polacy i Żydzi byli głównym celem zbrodniczych działań nazistowskich Niemiec.

Niektórzy krytycy ustawy mówią, że zmiany proponowane w tym projekcie mogą w uznaniu opinii międzynarodowej doprowadzić do ograniczenia wolności słowa. Co by im Pan odpowiedział?

Odpowiedziałbym, że te przepisy działają analogicznie do przepisów zakazujących stosowania tzw. „kłamstwa oświęcimskiego”, gdzie motywacje badawcze bądź artystyczne nie są wyłączone. Ten przepis zmierza jedynie do tego, by tam, gdzie faktycznie, zgodnie z prawdą zbrodni dokonali Niemcy, państwo polskie bądź naród polski mogli się bronić.

źródło:
Zobacz więcej