Komisja PE za uruchomieniem artykułu 7. MSZ: To nic nie wnosi

Komisja wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego przyjęła rezolucję popierającą uruchomienie przez KE art. 7 traktatu wobec Polski. W głosowaniu nie wzięli udziału stali członkowie komisji Michał Boni i Barbara Kudrycka z Platformy Obywatelskiej, EPL. W posiedzeniu nie uczestniczyli też tzw. europosłowie zastępcy: Róża Thun (PO, EPL) i Kazimierz Michał Ujazdowski (EKR). W ocenie wiceszefa MSZ Konrada Szymańskiego „uchwała nie wnosi żadnej nowej wartości do dyskusji”.

„Art. 7 to kolejny pokaz arogancji Komisji Europejskiej”

– Uruchomienie art. 7 to kolejny pokaz arogancji Komisji Europejskiej wobec Polski; KE nie jest ciałem, które może mówić polskiemu parlamentowi, co...

zobacz więcej

W głosowaniu ws. rezolucji „za” głosowało 33 posłów komisji, 9 było przeciw.

W głosowaniu nie wzięli udziału stali członkowie komisji: Michał Boni (PO, EPL), który, jak poinformował, musiał wziąć udział w innej konferencji, a na komisji reprezentował go kolega z grupy politycznej, i Barbara Kudrycka (PO, EPL). W posiedzeniu nie uczestniczyli też tzw. europosłowie zastępcy Róża Thun (PO, EPL) i Kazimierz Michał Ujazdowski (EKR). Ujazdowski zapowiedział, że podczas sesji plenarnej PE będzie głosował przeciw rezolucji w sprawie Polski.


W posiedzeniu wziął udział europoseł Marek Jurek (Prawica Rzeczypospolitej, EKR), który głosował przeciwko rezolucji. Na posiedzenie przyszła też Beata Gosiewska (PiS), która nie jest członkiem komisji.

To niepotrzebne dzielenie Europy

Tuż przed głosowaniem Jurek zgłosił wniosek formalny, wzywając do zaniechania głosowania i wycofania rezolucji w celu jej skonsultowania przez koordynatorów grup politycznych komisji.

– Chcę wyrazić przekonanie, że jest to naprawdę niepotrzebne dzielenie Europy. Jeżeli już padł ten wniosek Komisji Europejskiej, który uważam za głęboko niefortunny, to i tak będzie miał swój formalny bieg proceduralny – zaznaczył. Zdaniem Jurka rezolucja komisji PE w sprawie Polski w tym kontekście jest „niezrozumiała”. Pomimo jego wniosku, głosowanie odbyło się.

Rezolucja została przygotowana – jak podały wcześniej służby prasowe Parlamentu Europejskiego – po decyzji Komisji Europejskiej o uruchomieniu artykułu 7 unijnego traktatu wobec Polski, „ponieważ kraj ten jest uważany za wyraźnie zagrożony naruszeniem europejskich wartości”.

Komisja „z zadowoleniem” przyjęła decyzję KE o aktywowaniu art. 7

Wiceszef MSZ: Artykuł 7 jest niepotrzebny, gdyż buduje napięcia polityczne

Wiceminister spraw zagranicznych, Konrad Szymański stwierdził, że napięcia polityczne spowodowane dyskusjami o wcieleniu w życie art. 7 Traktatu UE...

zobacz więcej

Komisja PE w przegłosowanej rezolucji „z zadowoleniem przyjmuje decyzję Komisji (Europejskiej) z dnia 20 grudnia 2017 r. o aktywowaniu art. 7 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej w odniesieniu do sytuacji w Polsce i popiera wezwanie Komisji skierowane do polskich władz w celu rozwiązania problemów”.

Rezolucja zostanie poddana pod głosowanie podczas jednej z kolejnych sesji plenarnych.

Art. 7 traktatu o UE to tzw. opcja atomowa, w wyniku której kraj może zostać nawet objęty sankcjami czy zawieszeniem prawa do głosowania na forum UE. Aby tak się stało, zielone światło musi dać jednomyślnie szczyt unijny. Węgry wielokrotnie powtarzały jednak, że w takiej sytuacji będą przeciw karaniu Polski.

Zgodnie z art. 7 Rada UE, czyli przedstawiciele rządów, może na wniosek PE lub KE stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez państwo członkowskie wartości unijnych. Potrzeba do tego większości czterech piątych państw UE.

KE uruchamiając w grudniu 2017 r. art. 7 przyjęła też zalecenia, w których wskazała, jakie działania muszą podjąć polskie władze, aby odpowiedzieć na jej zastrzeżenia. Chodzi m.in. o wprowadzenie zmian do ustawy o Sądzie Najwyższym, w tym o niestosowanie obniżonego wieku emerytalnego wobec obecnych sędziów.

KE domaga się też zmiany w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa. Chce, by nie przerywano kadencji sędziów-członków Rady i zapewniono, by nowy system gwarantował wybór sędziów-członków przez przedstawicieli środowiska sędziowskiego. Innym z zaleceń jest „przywrócenie niezależności i legitymacji Trybunału Konstytucyjnego przez zapewnienie, aby prezes i wiceprezes byli wybierani zgodnie z prawem oraz aby wyroki Trybunału były publikowane i w całości wykonywane”.

Na początku stycznia do Brukseli przyleciał premier Mateusz Morawiecki, aby spotkać się z szefem KE Jean-Claude'em Junckerem. Obaj politycy poruszyli w rozmowie m.in. kwestię praworządności. Morawiecki i Juncker umówili się na kolejne spotkanie, by – jak napisali we wspólnym oświadczeniu – kontynuować dyskusję w omawianych sprawach, „mającą przynieść postępy do końca lutego”.

„Telegraph”: użycie art. 7 wobec Polski grozi rozerwaniem UE

Brytyjski dziennik „Telegraph” opublikował w czwartek analizę planów polskiego rządu, dotyczącą reformy systemu sądownictwa i konfliktu z Komisją...

zobacz więcej

Rezolucja nie wnosi żadnej nowej wartości do dyskusji

Wiceszef MSZ, minister ds. europejskich Konrad Szymański powiedział dziennikarzom w Brukseli, że rezolucja komisji PE w sprawie praworządności w Polsce „nie wnosi żadnej nowej wartości do dyskusji”.

– Wydaje mi się, że powtarzanie tej samej rzeczy więcej niż jeden raz nie ma większego sensu. Ale, jak rozumiem, komisja uznała, że powie jeszcze raz to samo. Zanotowaliśmy stanowisko wielu grup politycznych w PE już jakiś czas temu, więc ta uchwała nie wnosi żadnej nowej wartości do dyskusji, która się toczy i do procesu politycznego, który nabrał ostatnio nowych wymiarów – powiedział Szymański.

Wiceminister był też pytany, czy w lutym, na posiedzeniu plenarnym, podczas ewentualnej debaty na temat praworządności w Polsce stanowisko Warszawy będzie reprezentował członek rządu.

– Podejmiemy decyzje bliżej tego terminu, w jaki sposób być reprezentowanym. W tym samym czasie zapewne będą miały miejsce ważne wydarzenia w Brukseli, jeśli chodzi o prezentowanie polskich racji w tym sporze na gruncie kontaktów z Komisją Europejską i państwami członkowskimi. Oczywiście nie ma żadnego powodu, żeby również wobec PE nie przedstawiać tych samych opinii – odpowiedział.

Dopytywany o wcześniejsze zapowiedzi strony polskiej prowadzenia rozmów eksperckich z KE odparł: „Myślę, że zanim dojdzie do rozmów natury bardziej politycznej, jakie toczą się na poziomie Rady UE ds. ogólnych, pomysł przeprowadzenia przynajmniej jednego wydarzenia o charakterze eksperckim jest bardzo dobry. (...) Dotykamy przynajmniej pięciu ustaw, które wprowadzają bardzo szczegółowe, systemowe zmiany, które też trzeba czytać w kontekście całego systemu prawa. Na to, myślę, może nie być miejsca na poziomie Rady ds. ogólnych”.

źródło:
Zobacz więcej