Patryk Vega uległ gangsterom z „Mokotowa” i usunął z planu „skruszonego” przestępcę

Nowy film Patryka Vegi już wywołuje kontrowersje (fot. Facebook/PatrykVegaOfficial)

„Scenariusz filmu napisany z gangsterami grupy mokotowskiej” – tak reżyser Patryk Vega reklamuje swoje najnowsze dzieło: „Kobiety mafii”. Ustalenia portalu tvp.info wskazują na to, że mafiosi mieli wpływ nie tylko na scenariusz, ale także na obsadę tzw. naturszczyków. „Mokotowiacy” zabronili reżyserowi, aby jeden z byłych przestępców wystąpił w filmie. Dlaczego? Bo jest tzw. małym świadkiem koronnym i obciążał niektórych gangsterów z grupy „Szkatuły”.

Porwania, tortury, morderstwa. „Obcinacze palców” oskarżeni po latach

Brutalne porwanie dziesięciu osób, z których jedną zamordowano, a dwie zniknęły bez śladu, a także podwójna egzekucja w warszawskiej siłowni Paker...

zobacz więcej

Mokotowscy gangsterzy zajmowali się już zabójstwami, porwaniami i okaleczaniem ofiar, napadami czy zbieraniem haraczy. Okazuje się, że teraz chcą zostać celebrytami, jak to jest z byłymi gangsterami prowadzącymi swoje profile w mediach społecznościowych. Mało tego, decydują, kto może, a kto nie zagrać w filmie o nich. Powołują się przy tym na „kodeks gangsterski”, o którym policjanci, prokuratorzy, ale także i sami przestępcy przyznają: „ten kodeks jest jak yeti, wszyscy o nim słyszeli, ale nikt go nie widział”.

– Rozumiem, że każdy reżyser ma prawo dobierać sobie takich ludzi, jakich chce. Tyle tylko że, jak dowiedziałem się, że szuka naturszczyków, zwłaszcza z „miasta”, to się zgłosiłem. I nie było problemu, dopóki po jakimś czasie ktoś z produkcji powiedział, że „mokotowscy” nie chcą, abym zagrał. Stwierdzili, że jestem „sześćdziesiątką” (świadkiem koronnym – przyp. red.) i nie mogę mieć nic do czynienia z charakternymi bandytami. Dosyć żenująca historia – mówi X., gangster, u którego potwierdziliśmy informację o wpływach „Mokotowa” na film Vegi.

165 lat więzienia dla brutalnych gangsterów z „Mokotowa”

Ponad 165 lat więzienia zażądał prokurator dla 12 członków gangu mokotowskiego, który w latach 2011-2013 dokonywał brutalnych napadów, głównie na...

zobacz więcej

Bo taki mają kodeks?

Trudno było uwierzyć, że tak obyty w różnych środowiskach reżyser wykonywał polecenie gangsterów. Zapewne tak właśnie można to nazwać, o ile przestępcy nie zagrozili wycofaniem się z projektu. W to jednak trudno uwierzyć.

Zresztą sam Patryk Vega w rozmowie z portalem tvp.info potwierdził nasze informacje. Zapytany, czy prawdą jest, że mokotowscy gangsterzy nie zgodzili się na występ „sześćdziesiątki”, odparł bez wahania: – To prawda. Generalnie przychyliłem się ku temu ze względu na to, że mam aspirację stworzyć najbardziej realistyczny film gangsterski w tym kraju. Nie można go deprecjonować – tłumaczył.

– Dla mnie osobiście to nie ma takiego znaczenia, jak dla ludzi funkcjonujących w przestępczym świecie. Jednak dla nich kodeks honorowy i kwestia niewspółpracowania z policją to najważniejsza sprawa w życiu. W związku z tym, w imię dobrych relacji, zgodziłem się przychylić ku temu – dodał.



Na pytanie, czy można mówić o zasadach w stosunku do ludzi, którzy zabili siedmioletnie dziecko, tworzyli gang „obcinaczy palców i dokonali wielu zbrodni, Vega odparł: – Ta grupa była tak liczna i miała tyle odnóg, że nie można generalizować. Ludzie, z którymi współpracuję, nie mają nic wspólnego z tymi wymienionymi przestępstwami. Nie chcę mieć nic wspólnego z człowiekiem, który odpowiada za śmierć dziecka! – podkreślił.

Główni oskarżeni w procesie gangu mokotowskiego (fot. archiwum autora)

Brutalny gang oskarżony o serię napadów, w tym atak w Wólce Kosowskiej

Co najmniej 6 mln zł zrabował odłam gangu mokotowskiego specjalizujący się w brutalnych napadach i włamaniach. To członkowie tej bandy ostrzelali w...

zobacz więcej

Wspomnienia „Mokotowiaka”

Vega stwierdził w rozmowie z portalem tvp.info, że to mokotowscy gangsterzy się z nim skontaktowali. – Na początku jeden z nich, już po książce „Prawdziwe psy”, miał pretensję, że policjanci przedstawili go w niewłaściwy i nieprawdziwy sposób. Na początku chciał się mścić i wytoczyć mi proces, ale po jakimś czasie się odezwał i stwierdził, że zamiast wojować, lepiej by było coś stworzyć. Wydało mi się to mało realne, ale on przysiadł w więzieniu i spisał na 330 stronach historię swego przestępczego życia. To był kapitalny materiał literacki. Opisał prawdziwe dialogi, używając także ogromnej ilości szczegółów – opowiada reżyser.

W jaki sposób Vega dostał się do gangstera scenarzysty? – Udawałem się do niego na widzenia adwokackie – mówi wprost.



Ta informacja mocno zdziwiła prawników, z którymi rozmawialiśmy. – Widzenie adwokackie to specjalne widzenie z adwokatem lub radcą prawnym reprezentującym osadzonego lub aresztowanego. Nikt, kto nie ma odpowiednich uprawnień, nie może w takim widzeniu uczestniczyć. Chciałbym wierzyć, że pan reżyser coś przeinaczył, bo inaczej oznaczałoby to złamanie wielu procedur – stwierdził jeden z doświadczonych prokuratorów, zajmujących się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej.

Zatrzymanie członka gangu mokotowskiego (fot. policja.waw.pl)

Nowe zarzuty dla osławionego gangstera Oskara Z.

Oskar Z., domniemany członek gangu obcinaczy palców i lider bandy dokonującej napadów w całej Polsce, usłyszał zarzuty udziału w trzech kolejnych...

zobacz więcej

Ballada o obrażonym gangsterze

Patryk Vega nie chciał ujawnić tożsamości gangstera, który postanowił opowiedzieć mu swoją historię i wtajemniczyć w dokonane przestępstwa. Nasi informatorzy z policji, prokuratury i półświatka przekonywali, że po wspomnianej wyżej książce reżysera, a później filmie „Pitbull. Nowe porządki” (opowieść o grupie mokotowskiej, mafijnych egzekucjach oraz o działalności gangu „obcinaczy palców”, której trzonem byli „Mokotowiacy”) , najbardziej poruszony był Oskar Z. ps. Oskar. – Był wściekły. Szukał nawet kontaktu z kimś, kto by to wyprostował. Przekonywał, że wizerunek gangu mokotowskiego był zbyt przerysowany i nieprawdziwy – mówi jeden z policjantów, który miał okazję rozmawiać z Oskarem Z.

Możliwe, że coś jest na rzeczy i rzeczywiście owym tajemniczym gangsterem scenarzystą jest „Oskar”. Mocną poszlaką w tym domniemaniu jest teledysk, który pojawił się w styczniu 2017 roku w serwisie YouTube. Raper NDZ w utworze projektu Homo Sum opowiada gangsterską balladę o życiu młodego człowieka o imieniu Oskar, który „dorastał na ulicach Mokotowa”, a „życie zgotowało mu koszmar”. I dalej:
„Niech z wersów tych płynie prawda, lamusy wara.
Trzymajcie się ciepło, to wiadomość od Oskara,
Mokotów jego domem, żadne więzienne mury (…)
Ma córkę, dba o nią, bardzo ją kocha
Nieraz ryzykował, by nie chodziła głodna
Co do filmu „Pitbull. Nowe porządki”,
Dobra komedia, nieprawdziwe plotki
Jakie na faktach? Jak wszystko to kłamstwo,
Tak wcale nie było. Pie… matactwo
Jedna wielka farsa, farmazon. Taki system (…)



Teledysk do owej ballady miał swoją premierę niemal rok po premierze filmu „Pitbull. Nowe porządki”. Dla osób orientujących się w działaniach gangu mokotowskiego jest jasne, że opowiada właśnie o tej bandzie. Raperzy i ich goście mają na sobie koszulki z napisem: „śmierć konfidentom” i „gang Mokotów”. Oczywiście nie oznacza to, że tajemniczym współscenarzystą był na pewno Oskar Z.

(fot. policja)

Sąd dowiódł „Mołkowi”, że nie „tylko Bóg” może go sądzić. Wyroki na gang mokotowski

„Tylko Bóg może mnie sądzić” – koszulkę z takim napisem założył Marcin S. ps. Mołek, na poniedziałkowe ogłoszenie wyroku w sprawie 12 członków...

zobacz więcej

Niebezpieczny

Kim jest wspomniany „Oskar”? Z pewnością gangsterem doskonale znanym w stołecznym półświatku od co najmniej 15 lat. Przed warszawskim sądem odpowiada w procesie gangu „obcinaczy palców”. Płocka Prokuratura Okręgowa oskarżyła 14 mokotowskich gangsterów, w tym Oskara Z., m.in. o brutalne porwanie dziesięciu osób, z których jedną zamordowano, a dwie zniknęły bez śladu, a także o podwójną egzekucję w warszawskiej siłowni Paker.

W latach 2003-2005 „obcinacze” siali terror w Warszawie i okolicach, porywając, torturując, a czasami także mordując swoje ofiary. Porywali dla okupów sięgających od 100 tys. zł do kilku milionów euro. Według śledczych gang jest odpowiedzialny za co najmniej 20 uprowadzeń. Ciał dwojga uprowadzonych, Harisha H. i Eweliny B., dotąd nie odnaleziono.

Pod koniec 2008 roku zmarł jeden z mężczyzn porwanych przez zwyrodnialców, zostawiając żonę z trójką małych dzieci. Nigdy nie doszedł do siebie po bestialskim traktowaniu. Aby zebrać pieniądze na okup, rodzina musiała wziąć kredyt pod zastaw domu. Według ustaleń prokuratorów i policjantów banda zarobiła na kidnapingu co najmniej 7 milionów złotych.



W innym procesie gangster odpowiadał za serię napadów w latach 2011-2013. Najlepszym skokiem bandy był napad na dom starszej kobiety na stołecznym Mokotowie. Łupem bandytów padł co najmniej milion zł. Na liście obrabowanych przez grupę znalazł się także domniemany kurier chińskiej mafii z Wólki Kosowskiej, któremu zrabowano 200 tys. dolarów. Za te napady „Oskar” został skazany na 15 lat więzienia.

Policja uważała, że Oskar Z. może być zamieszany w zabójstwo Anny S. ps. Andzia i Piotra S. ps. Świr w 2002 roku. Oboje zajmowali się handlem narkotykami dla grupy mokotowskiej. Kobieta była wcześniej partnerką Oskara Z., ale zmieniła obiekt westchnień, gdy ten trafił do więzienia. Jednak śmierć „Andzi” i „Świra” była dopiero początkiem tragedii.

Po odnalezieniu ciał obojga okazało się, że zniknęła bez śladu siedmioletnia Karinka, córka dilerki. Zaginął też Rafał M. ps. Święty, który poszedł do domu „Andzi” w dzień po zabójstwie. Możliwe, że wezwała go Karinka, która uniknęła śmierci, bo spała w swoim pokoju i gdy rano zobaczyła zabitą mamę i ojczyma, zadzwoniła do „Świętego”, najbliższego przyjaciela rodziny.

Zaginiona Karinka (fot. policja)

Gangsterom zrzedły miny. W sądzie odtworzono ich rozmowy po napadzie

Nietęgie miny mieli członkowie gangu mokotowskiego, odpowiadający przed sądem za serię brutalnych napadów i włamań z lat 2011-2013. Prokurator,...

zobacz więcej

Konsorcjum zbrodni

Według śledczych „grupa mokotowska” w latach 2000-2006 niemal zmonopolizowała handel narkotykami w Polsce. Gang działał jak sprawne konsorcjum zbrodni – dzielił się na kilka podgrup, z których każda odpowiadała za różnego rodzaje przestępstwa: napady, wymuszenia, porwania. W latach 2001-2003 „Mokotów” toczył krwawą wojnę z gangiem „Mutantów” o wpływy w południowej Warszawie oraz Konstancinie, Piasecznie czy w Grodzisku Maz. Zginęło wtedy kilkanaście osób.

Po zatrzymaniu w połowie dekady najważniejszych bossów bandy: Andrzeja H. ps. Korek i Zbigniewa C. ps. Dax oraz kilku ich zastępców, do głosu doszło młodsze pokolenie „mokotowskich”. Już wcześniej „młodzi” mieli cieszyć się bardzo dużą samodzielnością. To oni mieli wpaść na pomysł porwań dla okupu. Przypuszczalnie działo się to bez wiedzy „starych” bossów.



Na przełomie 2007 i 2008 roku banda szykowała się do zamachów na prokuratorów i rodziny skruszonych kolegów, a także na kilka osób z konkurujących z „Mokotowem” gangów, takich jak Rafał S. ps. Szkatuła oraz jego zastępca Fesih S. „Kurd”. Nieznani sprawcy zastrzelili żonę „Bajbusa”, skruszonego watażki „Mokotowa”. Gangsterzy chcieli nawet porwać jednego z oficerów CBŚ, aby torturami wymusić od niego wyznanie wszystkiego, co wiedział o sprawie i kto jest rozpracowywany. Później policjant zostałby brutalnie zamordowany. Prokuratorów chcieli zastraszyć bombami, a gdyby nadarzyła się okazja, to nawet dokonując na nich zamachów. Śledztwo w sprawie tzw. listy śmierci zostało umorzone.

Do 2009 roku banda została niemal doszczętnie rozbita. Zarzutami objęto wszystkich liderów i ponad setkę członków gangu. Jednak wówczas na wolność wyszła część młodszych członków mokotowskiej mafii i do 2014 roku siali postrach w stolicy i okolicach. Obecnie wszyscy najważniejsi członkowie „Mokotowa” są w więzieniach lub aresztach.

źródło:
Zobacz więcej