RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Pierwszy zryw. Zapomniana historia powstania czortkowskiego

Powstańcy zapłacili wysoką cenę za kilka godzin wolności (fot. nowastrategia.org.pl)
Powstańcy zapłacili wysoką cenę za kilka godzin wolności (fot. nowastrategia.org.pl)

Bohaterski Czerwiec '56 nie był pierwszym zrywem Polaków przeciwko komunistycznej okupacji. Jako pierwsi za broń chwycili mieszkańcy Czortkowa, w kilka miesięcy po klęsce w kampanii wrześniowej. Mija właśnie 78. rocznica śmiałego, ale tragicznie zakończonego zrywu.

Benzyną z beczkowozu oblali żandarmów. Rocznica powstania iwienieckiego

Powstanie warszawskie, które na zawsze stało się synonimem męstwa Polaków, nie było jedynym zrywem przeciwko niemieckim okupantom. Warto...

zobacz więcej

We wrześniu 1939 r. na Polskę spadały kolejne ciosy. Agresja niemiecka oraz skoordynowana z Abwehrą dywersja Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów były uwerturą tragedii. 17 września ostateczny cios zadała Armia Czerwona, która w sile dwóch frontów liczących łącznie około 600 tys. żołnierzy i 5 tys. czołgów zaatakowała od wschodu.

W oficjalnej nocie dyplomatycznej zastępca ludowego komisarza spraw zagranicznych ZSRR Władimir Potiomkin kłamliwie dowodził, że inwazja jest efektem „rozpadu państwa polskiego, ucieczki rządu polskiego, konieczności ochrony mienia i życia zamieszkujących wschodnie tereny polskie Ukraińców i Białorusinów oraz uwalnianiu ludu polskiego od wojny”.

Polski ambasador Wacław Grzybowski odmówił przyjęcia noty, wobec czego został internowany z całym korpusem dyplomatycznym, co było pogwałceniem prawa międzynarodowego. Mimo takiego zachowania władz ZSRR, walka z Rosjanami nie była tak oczywista jak z Niemcami. Wprawdzie Armia Czerwona pogwałciła obowiązujące umowy dwustronne, m.in. traktat o nieagresji, to jednak nie było wiadomo, czy i w jakim zakresie z tym wrogiem również należy walczyć.

„Z powodu sytuacji wytworzonej marszem wojsk bolszewickich na teren Polski wycofanie oddziałów i sprzętu na Rumunię względnie Węgry. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony lub próby rozbrojenia oddziałów. Zadanie Warszawy i miast, które miały się bronić przed Niemcami – bez zmian. Miasta, do których podejdą bolszewicy, powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii” – napisał w dyrektywie z 17 września marszałek Edward Rydz-Śmigły.

Planowy terror

Pertraktacje były bezcelowe. Armia Czerwona od początku przeprowadzała masakry wziętych do niewoli żołnierzy polskich i stosowała terror wobec ludności cywilnej. Szacuje się, że wymordowano około 2,5 tys. żołnierzy, policjantów i nieznaną liczbę cywili. Masowe mordy przeprowadzono m.in. w Rohatynie, Grodnie, Nowogródku, Sarnach, i Tarnopolu, Wołkowysku, Oszmianie, Świsłoczy, Mołodecznie, Kosowie Poleskim...

Gen. Heinz Guderian i kombrig Siemion Kriwoszein odbierają defiladę wojsk III Rzeszy i ZSRR (fot. Bundesarchiv)
Gen. Heinz Guderian i kombrig Siemion Kriwoszein odbierają defiladę wojsk III Rzeszy i ZSRR (fot. Bundesarchiv)

Zapasy z losem. Tragiczna historia Sosabowskich

Znał ból sieroty i ojca, którego jeden syn stracił życie, a drugi wzrok. Znał głód i zawód, gdy mimo poświęcenia i niezwykłych dokonań, bohatera...

zobacz więcej

Sowieci byli wyjątkowo okrutni. W Grodnie mieli wiązać polskich jeńców i ciągnąć ich po bruku za czołgami. W Niemirówku, w dawnym województwie chełmskim, zaskoczonych podczas snu podchorążych związano drutem i obrzucono granatami. Podobne metody stosowali później hitlerowcy podczas rzezi urządzanych w trakcie tłumienia powstania warszawskiego.

Okupanci nie ograniczali się do bezpośredniego mordowania Polaków, co potem przybrało na sile i przeszło do historii jako zbrodnia katyńska, apelowano również do mniejszości narodowych zamieszkujących tereny II RP, żeby „brali rewanż” na Polakach.

„Bronią, kosami, widłami i siekierami bij swoich odwiecznych wrogów – polskich panów” – wzywał w odezwie do Ukraińców dowódca Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej. Można więc przypuszczać, że zbrodnia wołyńska miałaby przyzwolenie nie tylko Niemców, ale również Rosjan.

Działania wojenne Armii Czerwonej zakończyły się 22 września po tym jak Brześciu kombrig Siemion Kriwoszein i niemiecki generał Heinz Guderian odebrali wspólną defiladę oddziałów pancernych niemieckich i radzieckich. Sześć dni później ZSRR i III Rzesza podpisały tzw. Traktat o granicach i przyjaźni, zwany też drugim paktem Ribbentrop-Mołotow, który podzielił Polskę na strefy okupacyjne.

Kolejny rozbiór

Granice zostały ustalone wzdłuż linii Pisa, Narwi, Bugu i Sanu, a tereny na zachód od tej linii zostały przeniesione do niemieckiej strefy wpływów. Związek Radziecki przejął 52,1 proc. terytorium Polski (ok. 200 tys. km kwadratowych) z ponad 13,7 mln osób. Szacuje się, że ok. 1,5 mln wywieziono w głąb ZSRR.

Rozpoczęła się trwająca pół wieku okupacja. Polacy szybko przekonali się o okrucieństwie komunistów – mordy, gwałty, wywózki, więzienia, grabież majątku narodowego i dóbr prywatnych były na porządku dziennym.

Córka generała, śpiewaczka, pilot. Jedyna kobieta, która zginęła w Katyniu

Jej ojciec gen. Józef Dowbor-Muśnicki we wspomnieniach pisał, że „pierwszy poznał się na bolszewickiej zarazie”. Gdy do radzieckiej niewoli trafiła...

zobacz więcej

„Metody zwalczania naszego ruchu podziemnego stosowane przez NKWD stanowiły przedmiot wyraźnego podziwu ze strony Gestapo, które chciało je sobie przyswoić także dla okupacji niemieckiej. Nie było zresztą żadnej wątpliwości co do tego, że metody NKWD górowały nad gestapowskimi. Były one stokroć bardziej niebezpieczne i skuteczne” – przyznał w raporcie gen. Tadeusz Bór-Komorowski.

„Na terenie okupacji sowieckiej praca jest znacznie trudniejsza niż w Generalnej Guberni. Wynika to przede wszystkim z tego, że bolszewicy rozporządzają znacznie liczniejszym aparatem policyjnym, rozumieją język polski i mają dużą pomoc elementu miejscowego: Ukraińców, Białorusinów, a przede wszystkim Żydów – mają też dużo zwolenników wśród młodzieży, którą faworyzują i dają jej posady” – meldował komendant główny Związku Walki Zbrojnej Stefan Rowecki „Grot”.

Opór narastał

W takich warunkach opór Polaków szybko rósł, ale był bezwzględnie tłumiony przez tajne służby i wojsko. Mimo to już w styczniu 1940 r. doszło do pierwszego zrywu przeciwko okupantom. Za broń chwycili mieszkańcy Czortkowa, przed wojną miasta powiatowego w województwie tarnopolskim, teraz leżącego na terytorium Ukrainy.

Było to znaczące miasto, liczące zgodnie ze spisem z 1931 r. 19 tys. mieszkańców, z czego 46,4 proc. stanowili Polacy, 22,8 proc. – Ukraińcy i 30 proc. – Żydzi. W przedwojennych przewodnikach wskazywano, że jest „głównym punktem oparcia dla ruchu turystycznego w tym rejonie”. Okoliczne ziemie były niezwykle urodzajne, co sprawiało, że Czortków był zasobnym miastem, w którym współżyły ze sobą różne kultury.

Upadek nastąpił 17 września 1939 r. i był bardzo bolesny. Już wieczorem pierwszego dnia sowieckiej agresji miasto zostało zajęte, mimo dzielnej postawy Pułku Korpusu Ochrony Pogranicza „Czortków” pod dowództwem ppłk Marcelego Kotarby, nazywanego niekiedy „majorem Sucharskim Kresów” i bohaterskiej obrony prowadzonej przez bataliony KOP „Borszczów”, „Kopyczyńce” i „Skałat”.

Powstańcy byli słabo wyposażeni (fot. Wiki)
Powstańcy byli słabo wyposażeni (fot. Wiki)

„Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski”. Legenda Pierwszego Ułana II RP

Birbant i hulaka, a jednocześnie bohater i postać tragiczna, jak cała ojczyzna. Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski jak w soczewce skupia w sobie...

zobacz więcej

Okupanci od razu przystąpili do pozbywania się polskiej większości, szczególnie inteligencji i duchowieństwa. NKWD represjonowało na różne sposoby urzędników, wojskowych, osadników i właścicieli ziemskich. „Element” był mordowany, zapełniał więzienie (w przeznaczonym dla 275 osadzonych zakładzie ulokowano około 1,2 tys. osób), był również wywożony w głąb ZSRR – na Syberię i do Kazachstanu.

W konspiracji

Już w październiku 1939 r. powstało konspiracyjne Stronnictwo Narodowe. Organizacja była nastawiona na walkę z wrogiem i sabotaż. Organizację założyli Tadeusz Bańkowski, Henryk Kamiński i Heweliusz Malawski. Aktywnie działał w niej również nauczyciel gimnazjalny i harcmistrz Józef Opacki. Centrala mieściła się w willi państwa Wasilewskich przy ul. Grunwaldzkiej 6.

Konspiratorzy zdecydowali się zaatakować możliwie szybko, przy najlepszej nadarzającej się sposobności. Wiedzieli bowiem, że im dłużej będą zwlekać, tym większe prawdopodobieństwo, że na ich trop wpadnie NKWD, a wszyscy wiedzieli co to oznacza. Powszechnie pamiętano czerwony terror, gdy miasto przez moment było zajęte przez komunistów w 1920 r.

Na dobrą okazję nie trzeba było długo czekać. Inwazja rosyjska na Finlandię i konieczność przerzucenia na północ radzieckich żołnierzy sprawiły, że garnizon w Czortkowie został mocno osłabiony. Termin ataku wyznaczono na noc z 21 na 22 stycznia 1940 r., w rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego.

W mroźny wieczór, w niedzielę 21 stycznia ok. 200 powstańców z Czortkowa zebrało się w kościele oo. dominikanów. Oddział podzielono na cztery grupy – każda otrzymała inne zadanie. Pierwsza miała opanować koszary główne, druga – koszary dolne i więzienie, trzecia – miasto, a czwarta – stację kolejową. Celem było odbicie więźniów i przedostanie się zdobytym pociągiem przez Zaleszczyki do Rumunii.

„Mamy wobec nich dług”. 75 lat temu do historii wkroczyła Armia Krajowa

– Nawet w niewoli trzeba zachować dumę, nawet kiedy się jest zwyciężonym, nie wolno ulec - mówił w niedzielę w Kielcach podczas pochodów 75....

zobacz więcej

Śnieg pokrzyżował plany

Część konspiratorów, którzy nie brali udziału w zebraniu, miała się stawić w wyznaczonych punktach. Z powodu obfitych opadów śniegu wielu bojowników z odleglejszych miejscowości nie zdołało dotrzeć do Czortkowa i wesprzeć powstania.

Nie wiadomo już, jakie było hasło do ataku. Jedne źródła wskazują na melodię „Warszawianki” odegraną na trąbce, inne na hasło „Z krzyżem”. Wydaje się, że raczej zastosowano ten drugi wariant.

Pierwszy improwizowany atak nastąpił o godz. 21.30 gdy ośmiu bojowników przypuściło szturm na szpital. Choć tylko dwie osoby miały broń palną, dzięki elementowi zaskoczenia udało się rozbroić wartowników i zająć tę ważną placówkę.

Równolegle ok. 40 konspiratorów pod wodzą por. Janusza Kowalskiego zaatakowało w innej części miasta. Podzieleni na dwie grupy mieli zdobyć broń na sowietach, dzięki czemu możliwe byłoby odbicie całego Czortkowa. Również w tym przypadku tylko kilka osób miało broń palną (ukrytą po wrześniu 1939 r. oraz myśliwską). Pozostałym musiały wystarczyć noże, bagnety i szable.

Pierwszą bramę koszar udało się opanować bez choćby jednego wystrzału, niestety strażnik pilnujący innego wyjścia był czujny i otworzył ogień, przez co o akcji dowiedzieli się stacjonujący w budynku żołnierze i zaczęli ostrzeliwać powstańców z okien. Atakujący musieli się rozproszyć, przez co stracili ze sobą łączność i koszar nie udało się zdobyć. Sowieci stracili jednego zabitego i jednego rannego oraz dwa karabiny.

Porozchodzili się do domów

Niepowodzeniem zakończyła się również próba zdobycia dworca kolejowego i jednostki NKWD, która go ochraniała. Oddział Edwarda Prażanowskiego rozproszył się po wpadnięciu na wrogi patrol. Konspiratorzy wycofali się, część zwyczajnie wróciła do swoich domów.

Czortków był znaczącym miastem na Kresach (fot. Wiki/невідомі)
Czortków był znaczącym miastem na Kresach (fot. Wiki/невідомі)

Pogromca czołgów. Niezwykła historia polskiego karabinu przeciwpancernego wz.35

Po latach zastoju polski przemysł zbrojeniowy nabiera rozmachu. Hitem eksportowym są chociażby transportery opancerzone Rosomak, a wkrótce...

zobacz więcej

Powstanie załamało się. Bojownicy wyznaczeni do opanowania górnych koszar, siedziby NKWD, posterunku milicji i budynku sądu – widząc sytuację, w ogóle nie włączyli się do walki. Grupa, która miała zająć urząd pocztowo-telegraficzny, została natomiast zaskoczona przez czerwonoarmijców i rozbiegła się, również bez podjęcia walki.

Łączne straty Armii Czerwonej wyniosły trzech zabitych i dwóch rannych żołnierzy. Okupanci poważnie potraktowali zajścia i zareagowali błyskawicznie. Jeszcze tej samej nocy wojsko i NKWD rozpoczęły wyłapywanie powstańców. Nad ranem przyjechał z Kopyczyniec pociąg pancerny z sowieckimi żołnierzami, którzy z miejsca przystąpili do przeczesywania miasta i aresztowania podejrzanych.

Bezpośrednio po powstaniu uwięziono 128 osób, do udziału w rebelii przyznało się 91. Część schwytano jeszcze zanim zdążyli wrócić do swoich domów. Gen. Iwan Sierow, osobiście zajmujący się przesiedleniem ludności polskiej z zajętych Kresów Wschodnich RP w ramach NKWD, raportował do szefa tej zbrodniczej organizacji Ławrientija Berii, że „aresztowani to przeważnie młodzież narodowości polskiej, większość należała wcześniej do organizacji strzeleckich”.

W rękach zbrodniarzy

Sierow i inny wysoki rangą generał NKWD Wsiewołod Mierkułow, zastępca ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR, który osobiście mordował później polskich jeńców w ramach zbrodni katyńskiej, zostali wysłani do Czortkowa. Zarządy obwodowe NKWD na terytorium okupowanym natychmiast otrzymały dyrektywy, zgodnie z którymi miały wzmocnić aparat operacyjne i wzmóc tropienie organizacji podziemnych. Raporty dotyczące śledztwa wysyłano nawet do samego Józefa Stalina, co wskazuje, że Rosjanie poważnie obawiali się wybuchu powstania powszechnego.

64 lata temu komuniści zamordowali generała „Nila”

W piątek mija 64. rocznica śmierci generała Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. Dowódca Kedywu Armii Krajowej został powieszony przez komunistów 24...

zobacz więcej

NKWD nie ograniczyło się do aresztowania uczestników rebelii. Dzięki siatce donosicieli w sito komunistycznej bezpieki tylko w ciągu dwóch marcowych dni 1940 r. w obwodzie tarnopolskim wpadły 242 osoby, a do 25 kwietnia 540 osób z różnych ugrupowań niepodległościowych, przede wszystkich członków ZWZ.

Rozpoczęły się brutalne przesłuchania połączone z torturami. Ci, którym udało się przeżyć, trafili przed sąd. Wyroki śmierci i zsyłki do łagrów dotyczyły nie tylko uczestników powstania, ale też osób, które wiedziały, że do niego dojdzie, ale nie zadenuncjowały bojowników NKWD.

Według serwisu Blogpublika obecni przy odczytywaniu wyroków opowiadali, że podsądni nie okazywali skruchy ani rozpaczy. Wstawali, kłaniali się sędziom i publiczności, co wywołało śmiech na widowni. Sowieccy sędziowie byli zdumieni takim zachowaniem, strażnicy odpowiedzieli zaś na nie bijąc podsądnych kolbami.

Nie oszczędzili uczniów

Co najmniej 21, a przypuszczalnie 35 osób skazano na śmierć. Wśród nich było m.in. dwóch rolników, uczeń piekarski, księgowy, malarz, dwóch ślusarzy, stolarz, uczeń szkoły handlowej, dwóch gimnazjalistów, fryzjer, woźnica... Skazani na pobyt w łagrze, o ile przeżyli, odzyskali wolność na mocy układu Sikorski–Majski i we wrześniu 1941 r. zostali żołnierzami powstającego Wojska Polskiego.

Większość powstańców i osób z nimi powiązanych trafiło do czortkowskiego więzienia, do tych, których zamierzali odbić. Pod koniec czerwca 1941 r., po niemieckiej agresji na ZSRR, sowieci wymordowali kilkuset osadzonych w zakładzie. Liczba ofiar może sięgać tysiąca, wśród nich z pewnością znaleźli się także byli powstańcy.

Sztab zgrupowania mieścił się w willi państwa Wasilewskich (fot. IPN)
Sztab zgrupowania mieścił się w willi państwa Wasilewskich (fot. IPN)

Białoruscy uczniowie uczą się, że NKWD nie mordowało Polaków w Katyniu

Skandaliczny podręcznik do historii przygotowany dla białoruskich uczniów. Autor pozycji prof. Jauhien Nowik przekonuje, że nie ma potwierdzenia w...

zobacz więcej

Nie wiadomo, ilu rebeliantów przeżyło. Wiadomo, że pewna grupa zdołała zbiec, być może po zamarzniętym Dniestrze do Rumunii. Zapewne był wśród nich Malawski, technik dentystyczny podający się za podporucznika lub porucznika Wojska Polskiego.

Tajemniczy oficerowie

Aresztowania zdołali uniknąć także tajemniczy porucznicy Woszczyński i Kowalski, którzy przypuszczalnie posługiwali się fałszywymi nazwiskami. Ich późniejsze losy, podobnie jak Malawskiego, pozostają nieznane. Nierozszyfrowane pozostają także organizacja konspiracyjna we Lwowie i struktura Paryżu, na które się powoływali.

Zagadek dotyczących przywódców rebelii jest więcej. Jednym z konspiratorów był tajemniczy mężczyzna w wieku około 45 lat posługujący się nazwiskiem Pańczuk lub Zacharczuk, który miał być wysłannikiem bliżej nieokreślonych władz konspiracyjnych i oficerem wykładowcą jednej z przedwojennych szkół wojskowych. Właśnie on przeprowadził odprawę przez akcją. On również zniknął bez śladu.

Pojawiły się domysły, że przywódcy byli prowokatorami NKWD, którzy mieli wywołać bunt i umożliwić aresztowania wśród niepodległościowo nastawionych młodych ludzi oraz dać sowietom pretekst do fali wysiedleń i zsyłek Polaków w głąb ZSRR. Tego zapewne już nigdy się nie dowiemy.

Kilkugodzinne powstanie czortkowskie zakończyło się porażką, ale nie można powiedzieć, że było pozbawione pozytywów. Przede wszystkim pokazało sowietom, że Polacy tak łatwo się nie poddają. Po drugie, wlało nadzieję w serca Polaków żyjących pod brutalną okupacją.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej