„Dyskusja o euro jest akcją polityczną niemającą żadnego uzasadnienia”

Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, zwrócił uwagę w programie „Minęła dwudziesta” na to, że Polska nie spełnia kryteriów, by przyjąć euro. – Dyskusja jest bezprzedmiotowa – ocenił. – Witold Modzelewski z Uniwersytetu Warszawskiego podkreślił, że wybór euro to wybór przede wszystkim o charakterze politycznym, nie ekonomicznym.

Apel ekonomistów do premiera Morawieckiego ws. strefy euro. Michał Dworczyk odpowiada

– Albo będziemy w strefie euro, albo w strefie wpływów Rosji. Przygotujmy się do przyjęcia wspólnej waluty – piszą sygnatariusze listu otwartego do...

zobacz więcej

Polscy ekonomiści zwrócili się z apelem do premiera Mateusza Morawieckiego o wznowienie przygotowań do wejścia Polski do strefy euro. Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców zwrócił uwagę w TVP Info, że przede wszystkim Polska nie spełnia kryteriów by przyjąć euro.

– Dyskusja jest bezprzedmiotowa – ocenił. – Wydaje mi się, że to jest jakaś akcja polityczna, niemająca żadnego uzasadnienia – dodał. Podkreślił, że bogactwo narodu nie zależy od tego, w jakim kolorze są banknoty.

– Nie sądzę, aby wprowadzenie w Polsce euro, co jest w tej chwili niemożliwe, spowodowało eksplozję bogactwa – powiedział Kaźmierczak.

Ekonomista prof. Witold Modzelewski z UW postawił pytanie, czy organizacja państw, a nie państwo, może być emitentem wspólnej waluty. – Unia Europejska jest dziwnym pomysłem i to niezależnie od tego, jaki mamy do niej stosunek – powiedział. – Bo powierzono funkcję banku centralnego nie państwu tylko organizacji państw – zauważył.

Różne drogi manewru w kryzysie

Kaźmierczak pytany, jaki Polacy mieliby wpływ na euro, wskazał na przykład Grecji. – W sytuacji kryzysowej, mając własną walutę, jak w 2008 r., Polska miała różne drogi manewru. Grecja nie miała żadnych i de facto została doprowadzona do ruiny. Gdybyśmy w 2008 r. mieli euro, nasze lądowanie w czasie kryzysu też nie byłoby takie miękkie – ocenił.

– A tak możemy stopami procentowymi i ewentualną dewaluacją waluty oddziaływać na różne procesy – wyjaśnił Kazimierczak.

Modzelewski podkreślił, że kwestia przyjęcia euro to wybór przede wszystkim o charakterze politycznym, nie ekonomicznym. – Strefa euro ma niższe średnie tempo wzrostu PKB niż państwa spoza jej strefy. Więc nie ma tu łatwych odpowiedzi – wyjaśnił.

Strefa euro i pozostali. Europa dwóch prędkości stanie się faktem?

W kilku stolicach UE rośnie apetyt na przyspieszenie integracji wewnątrz strefy euro. Jednak wiele krajów ostrożnie podchodzi do pozbywania się...

zobacz więcej

Potrzebna dyskusja

Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca Nowoczesnej powiedziała, że jej partia jest za przyjęciem euro. Przyznała jednocześnie, że nie spełniamy wszystkich niezbędnych warunków. Chodzi o to, by złoty miał różnice kursowe plus – minus 15 procent od przyjętego progu.
I jeśli w ogóle chcemy mówić o strefie euro to musimy się do tego przygotować.

Lubnauer Przypomniała, że podczas referendum unijnego Polacy zgodzili się na wstąpienie do strefy euro. – To był jeden z elementów naszego zobowiązania – dodała. Podkreśliła, że coraz więcej krajów UE mówi o przyjęciu euro. Wskazała, że taką dyskusję zaczynają Czechy czy Węgry. – Uważam, że u nas też taka dyskusja powinna się przetoczyć – powiedziała szefowa Nowoczesnej.

źródło:
Zobacz więcej