RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Stan wojenny: prześladowani potrzebni od zaraz

Wśród protestujących przeciwko nowej „dyktaturze” od lewej Joanna Scheuring-Wielgus, Franciszek Jagielski, Władysław Frasyniuk, Ryszard Petru i Włodzimierz Cimoszewicz (fot. Omar Marques/Anadolu Agency/Getty Images)
Wśród protestujących przeciwko nowej „dyktaturze” od lewej Joanna Scheuring-Wielgus, Franciszek Jagielski, Władysław Frasyniuk, Ryszard Petru i Włodzimierz Cimoszewicz (fot. Omar Marques/Anadolu Agency/Getty Images)

Stan wojenny oceniamy od 36 lat i co roku zastanawiamy się, jaka będzie nasza przeszłość podczas kolejnej rocznicy. Niektórzy mają jednak kłopot z oceną PRL-u początku lat 80., bo z jednej strony z uporem porównują obecne rządy do dyktatury tamtych czasów, z drugiej zaś chcą pokazać Wojciecha Jaruzelskiego w kostiumie Konrada Wallenroda, a SB jako organizację w większości patriotyczną i „kulturalną”.

Akcja IPN „Ofiarom Stanu Wojennego. Zapal Światło Wolności”

IPN zachęca do postawienia 13 grudnia w oknach domów, mieszkań oraz urzędów światełek dla upamiętnienia 36. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego....

zobacz więcej

W 2001 r. Liga Republikańska kończyła już swoją działalność, ale jak co roku organizowała pikietę na ul. Ikara w Warszawie przed willą gen. Jaruzelskiego. Od 8 lat kilkaset osób zjawiało się o tej samej porze z hasłami jednoznacznie oceniającymi stan wojenny. Zło nazywała złem, nie „mniejszym złem” lub „koniecznością”.

Dwa lata później, gdy Ligi Republikańskiej praktycznie już nie było, a trzy po słynnym reportażu Teresy Torańskiej „Noc z generałem”, gdzie Jaruzelski został przedstawiony jako oficer dżentelmen zmuszony znosić wrzaski szczeniaków za oknem, otóż w 2003 r. przed willą na Ikara jak zwykle zebrał się tłum ze świeczkami upamiętniającymi ofiary m.in. Grudnia '81.

Jednak tym razem naprzeciwko dotychczasowych manifestantów swoje transparenty rozwinęła nowa grupa. Była to młodzieżówka SLD oraz ludzie związani z pismem i ruchem „Nie” Jerzego Urbana. Ich hasło przewodnie brzmiało: „Generale, dziękujemy!”.

Manifestacja Ligi Republikańskiej przed willą gen. Wojciecha Jaruzelskiego (fot. arch. PAP/CAF Przemyslaw Wierzchowski)
Manifestacja Ligi Republikańskiej przed willą gen. Wojciecha Jaruzelskiego (fot. arch. PAP/CAF Przemyslaw Wierzchowski)

– Stwierdziliśmy, że nie ma naszej zgody na to, by pod domem gen. Jaruzelskiego odbywały się takie rzeczy. Ważne, by pokazać, że wprowadzenie stanu wojennego nie było jednoznaczne – tłumaczył wówczas Grzegorz Walkiewicz, jeden z pomysłodawców przedsięwzięcia, późniejszy warszawski radny.

Władza zabijała, tylko gdy musiała...


Relatywizowanie stanu wojennego i postawy Jaruzelskiego pociągało coraz więcej polityków. Stefan Niesiołowski, wielokrotnie represjonowany przez władze PRL, pisał jeszcze w 2008 r., że 13 grudnia nastąpił „bardzo brutalny zamach władzy”. Począwszy od tego dnia w PRL popełniono ok. 100 morderstw na tle politycznym. Niesiołowski interpretował to w następujący sposób: „Nie wiemy jednak, ile ofiar [stan wojenny] by przyniósł, gdyby społeczeństwo zdecydowało się na czynny opór. Bowiem tam, gdzie ten opór był np. w Wujku, ludzie ginęli, pacyfikacje były brutalne. To świadczy o tym, że gdyby opór był większy, ofiar byłoby o wiele więcej. Ta władza by się nie cofnęła. Rozumowali tak: żadnych zbędnych aktów przemocy, stosujemy siłę tam, gdzie to konieczne. Ale tam, gdzie opór był, władza nie miała skrupułów”.

Wynika więc z tego, że ówczesna władza miała ludzką twarz, bo w trosce o dobro narodu zabijała tylko wtedy, gdy musiała. Potwierdza to w jakiś sposób inna wypowiedź Niesiołowskiego, opublikowana pięć lat później: - Stan wojenny był wprowadzany bardzo łagodnymi metodami i to była operacja (..) nieporównywalna do jakiegoś okrucieństwa krwawych dyktatur. To robienie z Jaruzelskiego zbrodniarza to całkowite fałszowanie historii.

Po takiej lekturze młodzi ludzie niepamiętający 1981 roku mogliby uznać, że w porównaniu na przykład z Wiktorem Janukowyczem i jego snajperami z Berkutu strzelającymi do wszystkiego, co się rusza, Jaruzelski był cokolwiek dyktatorem niewydarzonym lub człowiekiem honoru ratującym ogół narodu przed garstką szaleńców, którzy sami sobie byli winni, że zginęli, bo przecież sprzeciwili się prawowitej władzy.

Emil Barchański – najmłodsza ofiara stanu wojennego

Krystyna Barchańska, matka Emila, uznawanego za najmłodszą ofiarę stanu wojennego, wspominała na antenie TVP Info ostatnie dni życia swojego syna....

zobacz więcej

W 90. urodziny generała Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” poszedł już na całość i wypalił: „Wbrew kalumniom głupich i podłych pismaków powiadam jasno: (biografia Jaruzelskiego) to jest biografia polskiego patrioty”. Tą laudacją Michnik przypieczętował nowy rozdział w pojmowaniu dalekowzrocznej myśli generała, który mógł liczyć na twarde poparcie ze strony mainstreamowych mediów i polityków. A ci prześcigali się w okazywaniu mu szacunku i ciepłych uczuć. Prezydent Bronisław Komorowski zaprosił generała wraz z rodziną do Belwederu, a Janusz Palikot odwiedzał Jaruzelskiego w szpitalu, gdzie, jak donosiły bulwarówki, obaj panowie radośnie żartowali sobie z Jarosława Kaczyńskiego.

Lider Twojego Ruchu przekornie opowiadał też o tym, jak to jest wdzięczny generałowi za stan wojenny, bo przez niego musiał wyjechać z Biłgoraja do Warszawy, gdzie mógł się rozwijać.

Obchody 36. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Uroczystości w areszcie śledczym na Białołęce

W areszcie śledczym na warszawskiej Białołęce odbędą się w niedzielę uroczystości w związku z 36. rocznicą wprowadzenia stanu wojennego. Byli...

zobacz więcej

Ostatnio jednak stan wojenny staje się coraz bardziej wypłowiały jak bezbarwne zdjęcia z tamtych czasów. Mateusz Kijowski wspomina, że 13 grudnia był wkurzony, bo nie mógł zrobić urodzinowej imprezy. A masakrę w kopalni Wujek określa dziś jako „zamieszki”. No, ale on miał wtedy 13 lat i dziadka, który działania Jaruzelskiego ratyfikował jako jeden z ówczesnych posłów na Sejm. Z kolei emerytowany płk Adam Mazguła (który ostatnią gwiazdkę na pagonach dostał od ministra Siemoniaka) miał w 1981 r. 25 lat i stan wojenny zapamiętał jako „zdarzenie”, podczas którego, w przeciwieństwie do dzisiejszych czasów, „wszytko działo się z jakąś kulturą”. Wreszcie Lech Wałęsa, który po namyśle doszedł do wniosku, że 60 procent esbeków było patriotami.

Nowe życie stanu wojennego


Dla wielu stan wojenny przestał być znaczącym wspomnieniem, stał się nawet okresem niezręcznym do oceny. Zyskuje on jednak powoli nowe życie. Dawni opozycjoniści wciskają się w przyciasne dżinsy z lat osiemdziesiątych i chętnie wypożyczają dawny wystrój do nowego przedstawienia. – Ubywa mi lat, gdy widzę kolejny marsz w obronie Trybunału Konstytucyjnego, w obronie demokracji. Znowu jestem wtedy młodym Władkiem, mogę wrócić na barykady – entuzjastycznie wcielał się w rolę Władysław Frasyniuk.

W nowej odsłonie skojarzenia ze stanem wojennym są już jednoznacznie złe, bo powiązane z nowymi postaciami. Aby Władysław Frasyniuk stał się „młodym Władkiem”, trzeba wymienić aktorów. Gen. Jaruzelski do roli dyktatora, jako objawiony patriota, już nie pasuje. Co innego Jarosław Kaczyński. Z nim na czele wirtualny stan wojenny dla opozycji ma sens. Wystarczy tylko na memach dorobić mu ciemne okulary. Czołgów wprawdzie na ulicach nie widać, a dzisiejsze „ZOMO” jakieś niemrawe. Nie można też liczyć na reakcję „patriotów z SB”, bo ci akurat stoją po tej samej stronie barykady. Nie ma co jednak błądzić w szczegółach. Grunt, że liczba „prześladowanych” rośnie z każdym dniem.

Władysław Frasyniuk droczy się z policjantem, który próbuje go wylegitymować (fot.youtube/Konrad Dams II)
Władysław Frasyniuk droczy się z policjantem, który próbuje go wylegitymować (fot.youtube/Konrad Dams II)

Władysław Frasyniuk jako jeden z pierwszych ogłosił, że poczuł się jak za komuny w stanie wojennym, gdy w czerwcu został wyprowadzony z demonstracji Obywateli RP, zakłócających uroczystości miesięcznicy smoleńskiej. Zamiast jednak jak dawniej dostać pałą i trafić do celi, przekomarzał się serdecznie z policjantami.

Niemniej nowa wersja Grudnia '81 poszła w świat. Widząc, na jakie „represje” został narażony Frasyniuk, wielu również postanowiło ubiegać się o status ofiary prześladowanej przez reżim. Ostatnią z nich jest ochroniarz Obywateli RP, który przed kamerami zwyzywał dziennikarkę TVP. Jego przełożony już potwierdził, że będzie go teraz bronił przed niechybnymi szykanami.

Co z tą krwią...


Pozostaje jednak problem. Ciągle brak krwi na rękach „spadkobierców” stanu wojennego. Na razie Stefan Niesiołowski próbował tę sytuację zmienić wirtualnie, porównując Kaczyńskiego do krwawego libijskiego satrapy Muammara Kaddafiego. Niesiołowski swój wywód na ten temat konkluduje z charakterystyczną dla siebie finezją: – Kaddafi (...) skończył w rurze kanalizacyjnej. Zobaczymy, gdzie skończy Kaczyński.

Frasyniuk: w dłuższej lub krótszej perspektywie polecą kamienie

– Zabicie demokracji w Polsce oznacza, że w dłuższej lub krótszej perspektywie polecą kamienie, tak jak to było w stanie wojennym – ocenił w...

zobacz więcej

Zbieżną opinię wygłosił płk Mazguła, szukając oprawców daleko poza PRL-em. – Nie wolno teraz pokazywać, kto był większym albo mniejszym, jak to zostało określone, oprawcą! Gdzie są ci oprawcy? Oprawcami są ci, którzy dzisiaj dzielą dalej Polaków. To są oprawcy! – nie ma wątpliwości emerytowany pułkownik. A „młody Władek” dodał ostatnio, że „prędzej czy później obywatele wyjdą na ulicę z kamieniami”. Może wtedy policja zareaguje. Czy jednak w 1981 r. Frasyniuk musiał tak długo czekać na reakcję milicji, a przede wszystkim na odzew obywateli?

To była zbrodnia...


Kiedy w 2003 r. pod domem Jaruzelskiego naprzeciwko siebie stanęły dwie grupy z transparentami potępiającymi generała z prawej i wspierającymi go z lewej strony, do tych pierwszych dołączyli lewicowcy z odłamu niezwiązanego z ruchem Jerzego Urbana. Na swoim transparencie umieścili napis „Każdy, kto strzela do robotników, jest zbrodniarzem. Chile 1973 – Polska 1981”. Podobnych zbrodni nie trzeba było szukać aż na innym kontynencie. W historii PRL było ich wiele.

(fot. arch.PAP/Bartłomiej Zborowski)
(fot. arch.PAP/Bartłomiej Zborowski)

źródło:
Zobacz więcej