RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

„Zwycięstwo” Rosji pod publiczkę. Teraz zaczną się schody

Po przeszło dwóch latach kampanii Rosjanom udało się osiągnąć militarne cele w Syrii (fot. PAP/EPA/MICHAEL KLIMENTYEV / SPUTNIK / KREMLIN POOL)
Po przeszło dwóch latach kampanii Rosjanom udało się osiągnąć militarne cele w Syrii (fot. PAP/EPA/MICHAEL KLIMENTYEV / SPUTNIK / KREMLIN POOL)

Wizyta rosyjskiego prezydenta w Syrii przypomina tę sprzed 18 lat w Czeczenii. Naczelny wódz wśród swych żołnierzy – trudno o lepsze telewizyjne obrazki. Pomogły wygrać Putinowi pierwsze wybory, pomóc mają osiągnąć imponujące zwycięstwo w tych najbliższych. Po przeszło dwóch latach kampanii Rosjanom udało się osiągnąć militarne cele w Syrii. Ale teraz czeka Kreml dużo trudniejsze wyzwanie: dyplomaci muszą przekuć na sukces polityczny to, co udało się osiągnąć bombardowaniami. Deklaracja Putina o wycofaniu wojsk nie oznacza szybkiego powrotu żołnierzy rosyjskich do domu.

Syria: Rosjanie bombardują w tzw. strefie deeskalacji w prowincji Idlib

W ciągu minionej doby w nalotach rosyjskich siły powietrznych zginęło ok. 850 dżihadystów – podała agencja Interfax, powołując się na rosyjskie...

zobacz więcej

We wrześniu 2015 r. prezydent Syrii Baszar el-Asad oficjalnie poprosił Rosję o pomoc wojskową, powołując się na traktat jeszcze z 1980 r. Oczywiście decyzje zapadły na Kremlu wcześniej, w porozumieniu z Iranem. Interwencja rosyjska w Syrii miała dwa cele. Taktyczny: uratowanie reżimu Asada przed militarną klęską. Strategiczny: rozszerzenie wpływów rosyjskich na Bliskim Wschodzie. Oba zostały zrealizowane – ale teraz trzeba zagwarantować trwałość tych osiągnięć.

Dwa lata w Lewancie

Wydany przez Putina w bazie Chmejmim rozkaz rozpoczęcia wycofywania się z Syrii ma być potwierdzeniem głoszonych już od dobrych kilku tygodni, coraz śmielej i na coraz wyższym szczeblu, deklaracji o zwycięskim zakończeniu wojny w Syrii. Wybrzmiało to szczególnie na niedawnym spotkaniu z robotnikami, na którym Putin w końcu oznajmił, że będzie ubiegał się o reelekcję. „Kończenie” syryjskiej wyprawy jest ściśle związane z polityką wewnętrzną. Nie przypadkiem zbiegają się daty faktycznego startu kampanii prezydenckiej i rozpoczęcia odwrotu z frontu. Fakt, że Putin zrobił temu tak efektowną otoczkę, oznacza, że temat „zwycięstwa rosyjskiego oręża w Syrii” będzie eksploatowany w jego kampanii wyborczej.

Syria: Al-Asad spotkał się z szefem MON Rosji. Uzgadniali współpracę militarną

Prezydent Syrii Baszszar al-Asad spotkał się w Damaszku z ministrem obrony Rosji Siergiejem Szojgu. Podczas spotkania omówiono kwestię...

zobacz więcej

Wbrew oficjalnej propagandzie, od początku celem rosyjskich ataków nie było Państwo Islamskie, a rebelianci walczący z Asadem. Dopiero w końcowej fazie Rosjanie rzucili gros swych środków do walki z dżihadystami z IS. Głównymi militarnymi celami rozpoczętej 30 września 2015 r. operacji były: zatrzymanie ofensywy rebeliantów, złamanie ich i wypchnięcie ze strategicznych rejonów; przywrócenie lądowych połączeń pomiędzy różnymi kontrolowanymi przez rząd regionami; przywrócenie władzy Asada nad większymi miastami. Najpierw udało się zatrzymać postępy sił rebelianckich, a potem koalicja rosyjsko-irańsko-asadowska przeszła do ofensywy.

Momentem przełomowym była długa, krwawa i zwycięska dla Rosjan i Asada bitwa o Aleppo. Jednym z czynników, które przeważyły wtedy szalę na stronę reżimu było porozumienie Turcji z Moskwą. Następnie, już w tym roku, siły opozycji zostały zmuszone do zawierania kolejnych lokalnych rozejmów i dały się zamknąć w – wymyślonych przez Moskwę, a popartych przez Turcję i Iran – tzw. strefach deeskalacji. Największa z nich obejmuje prowincję Idlib w północno-zachodniej Syrii. Obecnie to największy bastion rebelii.

Latem tego roku wyraźnie ku upadkowi zaczęło się też chylić Państwo Islamskie. Seria porażek w Iraku, z upadkiem Mosulu na czele, skomplikowała pozycje dżihadystów także w Syrii, gdzie najsilniejsi byli w Dolinie Eufratu. Gdy Moskwa zorientowała się, że siły wspieranej przez USA koalicji arabskich i kurdyjskich bojowników są coraz bliżej „stolicy” IS w Syrii, Rakki, rzuciła siły Asada na wschód. Celem tej szybko zorganizowanej ofensywy przez pustynię było połączenie z garnizonem rządowym w Deir el-Zour na brzegach Eufratu, oblężonego przez dżihadystów od trzech lat. Chodziło przede wszystkim jednak o kontrolę nad bogatą w ropę i gaz prowincją Deir el-Zour, która zresztą graniczy z Iraku (to ważne z punktu widzenia Iranu).

Ostateczne i bezdyskusyjne zwycięstwo nad Państwem Islamskim zapowiadano już w sierpniu tego roku Siergiej Szojgu w telewizji oznajmił wtedy, że wyzwolenie Deir el-Zour stanie się kluczowym wydarzeniem w walce z IS. W połowie października minister obrony ogłosił, że wojskowa operacja Rosji w Syrii jest „bliska zakończenia”.

Główne siły Państwa Islamskiego można uznać za w pełni rozgromione od 6 grudnia, gdy siły rządowe i wspierające je milicje szyickie rozbiły resztki dżihadystów w prowincji Deir el-Zour i zajęły miejscowości Salihia, El-Hreita, Musalaha i El-Katia. Ale sporo bojowników IS wycofało się w pustynne rejony na wschodzie kraju. Na wschodnim brzegu Eufratu zaś, gdzie walczy koalicja SDF, dżihadyści wciąż bronią się w szeregu punktów przy granicy z Irakiem. Resztki IS walczą też jeszcze w innych rejonach Syrii: we wschodnim Homs, w Hamie, w Deraa.

Wg raportu ONZ prezydent Syrii odpowiedzialny za użycie broni chemicznej

Po raz pierwszy międzynarodowe dochodzenie, które prowadzi ONZ, ma wskazywać konkretnie na prezydenta Baszara al-Asada i jego brata jako...

zobacz więcej

Słodko-gorzkie zwycięstwo

Już wcześniej kilka razy Moskwa ogłaszała wycofanie znaczącej części sił (szczególnie głośne było polecenie Putina z wiosny 2016 r., aby wycofać „większość” kontyngentu, bo „zrealizowano główne cele”), co było jedynie pretekstem do przykrycia przegrupowań i zwykłej rotacji żołnierzy i sprzętu. Prawda jest taka, że także obecna deklaracja Putina nie oznacza szybkiego powrotu wojsk rosyjskich do domu. Przeciwnie. Warto przypomnieć, że 30 listopada premier Miedwiediew podpisał decyzję o zwiększeniu obszaru rosyjskiej bazy wojennej w Tartus. Jest też baza powietrzna w Chmejmim oraz oddziały najemników z tzw. Kompanii Wagnera. Jedyne, co się zmieni, to że w najbliższym czasie znikną z telewizji relacje o nalotach rosyjskich bohaterskich pilotów na terrorystów.

Kampania syryjska to pierwsza wojskowa operacja rosyjska poza granicami dawnego Związku Sowieckiego od końca zimnej wojny. Na pierwszy rzut oka całkiem udana, zwłaszcza jeśli przypomnieć ostrzeżenia, że Syria może się stać „drugim Afganistanem”. Tyle że na tym zwycięstwie nie brakuje rys. Prawdziwe straty w ludziach okazały się kilkukrotnie wyższe od podawanych oficjalnie, a obciążenie dla budżetu bardzo odczuwalne - zwłaszcza w sytuacji kryzysu. Nie brakowało też wpadek – jak choćby seria powietrznych wypadków czy śmierć sporej grupy wysokich oficerów, z paroma generałami na czele. Choć generalnie ta wojna na pewno przyniosła rosyjskiemu wojsku korzyści – m. in. z racji możliwości przetestowania różnych typów broni, różnych taktyk, systemu komunikacji i dowodzenia i generalnie uzyskania realnego doświadczenia bojowego przez wielu oficerów i żołnierzy – to również wykazała słabości. Choćby w dziedzinie obrony przeciwlotniczej.

(fot. PAP/EPA/MICHAEL KLIMENTYEV / SPUTNIK / KREMLIN POOL)
(fot. PAP/EPA/MICHAEL KLIMENTYEV / SPUTNIK / KREMLIN POOL)

Szansa na pokój w Syrii? Przedstawiciele mocarstw rozmawiają w Kazachstanie

W stolicy Kazachstanu, Astanie, rozpoczęło się dwudniowe spotkanie poświęcone Syrii. W rozmowach dotyczących uregulowania konfliktu biorą udział...

zobacz więcej

Oto przykład: 16 października izraelskie lotnictwo dokonało precyzyjnego uderzenia w rejonie Damaszku na baterię S-200, czyli dostarczony przez Rosjan Syrii przeciwlotniczy system rakietowy. To kolejny przykład nieskuteczności obrony przeciwlotniczej made in Russia. Poprzednio udowodniły to amerykańskie tomahawki wystrzelone na syryjską bazę, skąd startowały samoloty atakujące cywilów bronią chemiczną (kwiecień 2017).

Rosja osiągnęła militarne cele w Syrii m. in. ochraniając na arenie dyplomatycznej użycie przez Asada broni chemicznej oraz zmasowanymi nalotami zamieniając Aleppo w kupę gruzu. Nie można też zapominać, że „stolicę” Państwa Islamskiego w Syrii, Rakkę zajęły nie wspierane przez Rosjan siły Asada, szyitów i Iranu, ale wspierana przez USA, zdominowana przez Kurdów koalicja SDF. Operacja syryjska ujawniła też, że Rosji wciąż daleko do USA: nie jest ona w stanie prowadzić jednocześnie dużych działań wojennych na więcej niż jednym froncie. Jedna kampania jest wystarczająco dużym obciążeniem finansowym, logistycznym i militarnym dla państwa. Dlatego przed wyprawą do Syrii Moskwa musiała mocno przygasić konflikt zbrojny w Donbasie.

Czas dyplomatów

Co innego pokonać w polu dżihadystów i pomóc reżimowi Asada odbić kluczowe miasta i obszary w Syrii, co innego utrwalić taki stan za pomocą narzędzi politycznych. Kreml doskonale wie, że jeśli chce zachować swoją militarną i polityczną obecność w powojennej Syrii, musi nadawać ton rokowaniom. Stąd pomysł urządzenia w Soczi wielkiej konferencji pokojowej z udziałem zarówno syryjskich stron konfliktu, jak i najważniejszych graczy międzynarodowych.


Rosyjscy dyplomaci uważają, że przedstawiciele reżimu i opozycji powinni dogadać się ws. sformowania komisji konstytucyjnej, która zajmie się przygotowaniem nowej ustawy zasadniczej. Po przyjęciu konstytucji powinny odbyć się przedterminowe wybory prezydenckie i parlamentarne pod egidą ONZ. Na razie nie ma jednak nawet daty konferencji, bo nie ma zgody co do składu uczestników.

Putin wydał rozkaz wycofania rosyjskich wojsk z Syrii

Prezydent Rosji Władimir Putin wydał w poniedziałek rozkaz przystąpienia do wyprowadzania rosyjskiego zgrupowania wojsk z Syrii do punktów stałego...

zobacz więcej

W Syrii swoje interesy ma szereg ważnych graczy: Arabia Saudyjska, Iran, Turcja i Izrael. Nawet główni partnerzy Rosji sprawiają kłopot, co pokazały nikłe efekty spotkania w Soczi 22 listopada z udziałem Putina, Recepa Tayyipa Erdogana oraz Hassana Rowhaniego. Dzień wcześniej Putin przyjął w swej rezydencji Asada, a potem wykonał serię telefonów informując o planie zwołania wielkiej konferencji pokojowej w Soczi właśnie. Dzwonił do Kataru, Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Izraela i oczywiście USA. Kreml póki co nie może pochwalić się akceptacją amerykańską dla pozostania Asada u władzy.

Ważną militarną rolę w Syrii odegrał Iran. I tu może być problem. Militarna obecność Iranu w Syrii jest nie do zaakceptowania przez Izrael – który pokazał, co myśli na ten temat kilkoma niedawnymi atakami na wojskowe instalacje Hezbollahu i Sił Quds Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Teheran z kolei nieufnie patrzy na oddzielne rozmowy Moskwy z USA i Jordanią na temat tzw. stref deeskalacji w południowej Syrii. Pomysły przekształcenia koalicji walczącej z Państwem Islamskim w koalicję antyirańską w Syrii – promowane przez Izrael i mające wsparcie Arabii Saudyjskiej – pokazują słabość rosyjskiego planu pokojowego.

Rosja nie będzie przelewała krwi za Asada. Dla niej wystarczy nawet inna władza, ale taka, która zagwarantuje obecność rosyjską w Syrii. Moskwie nie do końca też odpowiada wzmocnienie tzw. osi oporu, opartej głównie na szyitach platformy geopolitycznych wpływów Teheranu w regionie (Iran, Irak, Syria, Liban). Przy swej ogromnej społeczności muzułmańskiej i ambicjach bycia mocarstwem na Bliskim Wschodzie, Rosja nie może antagonizować sunnitów. Chodzi też o dobre relacje z monarchiami Zatoki.

Co innego Iran. Teheran stawia personalnie na Asada i mniejszość alawitów, bo to oni gwarantują dostęp do Libanu. Wszelka władza zdominowana przez sunnitów oznaczać będzie wzrost wpływów monarchii Zatoki z Arabią Saudyjską na czele. Irańczycy boją się, że Putin za ich plecami zawrzeć może jakiś układ z USA, Izraelem i Saudami – ci ostatni widzą w Asadzie sojusznika Iranu i to już jest wystarczający powód, żeby go usunąć.

Syria: Celem izraelskich rakiet była irańska baza wojskowa

Zaatakowane przez Izrael umocnienia wojskowe w pobliżu Damaszku były w istocie irańską bazą wojenną. Informację taką przekazały izraelskie media.

zobacz więcej

Dla Teheranu powodem do niepokoju może być rosyjsko-tureckie zbliżenie w Syrii. Najpierw była rosyjska zgoda na wejście Turków do północnej Syrii (Operacja Tarcza Eufratu), a potem pojawienie się tureckich sił mających pilnować spokoju w prowincji Idlib. Współpraca Moskwy z Ankarą w Syrii oznacza osłabienie wpływu irańskiego na rząd w Damaszku. Inny powód do niepokoju dla Iranu to wysiłki Moskwy, od samego początku wojny, do ustanowienia kanałów łączności Rosji z bardziej umiarkowaną częścią opozycji syryjskiej. W Turcji miało nawet dojść do tajnych rozmów Rosjan z przedstawicielami opozycji. Z kwestią ustalenia przyszłego powojennego kształtu Syrii wiąże się jeszcze jeden problem. Wciąż pozostaje otwarta możliwość dogadania się Moskwy z Waszyngtonem - próbką było wprowadzenie pierwszej strefy deeskalacji w rejonie granicy z Jordanią. Biorąc pod uwagę antyirańskie nastawienie administracji prezydenta Donalda Trumpa i chęć Putina dokonania geopolitycznego handlu z USA, Teheran może obawiać się jakichś ustaleń, uwzględniających choćby zdanie Izraela.

Rozmowy Rosji i Turcji z rebeliantami na północy Syrii, plus silna pozycja Kurdów oznaczają, że Asad, nawet jeśli ma się utrzymać u władzy, będzie musiał podzielić się władzą. To może oznaczać konieczność wycofania szyickich milicji – to jeden z głównych warunków opozycji i Izraela (obecność Hezbollahu w Syrii nie podoba się też Turkom).

Problemy Rosjanie będą też mieli z Turcją. Ankara co prawda niemal roku temu zgodziła się wejść do „pokojowego” trójkąta z Rosją i Iranem, ale w Syrii chce przede wszystkim realizować własne cele, niekoniecznie zbieżne z planami Moskwy i Teheranu. Erdogan na koniec szczytu w Soczi ogłosił, że udział Kurdów syryjskich w planowanej konferencji pokojowej jest dla Turcji nie do zaakceptowania. W tej sprawie Putin nie może liczyć na wsparcie USA – zresztą o problemie kurdyjskim turecki przywódca rozmawiał z Trumpem telefonicznie zaraz po powrocie z Soczi. Negatywnie do rosyjskiego planu konferencji pokojowej odnosi się też jeden z największych organów skupiających syryjską opozycję HNC, sponsorowany przez Saudów.

Jak widać, sytuacja jest bardzo skomplikowana i poukładanie geopolitycznych puzzli w Syrii w taki sposób, by nikt nie poczuł się oszukany i nie próbował wówczas znów rozpętać wojny – będzie dla rosyjskiej dyplomacji niezwykle trudnym zadaniem. Zadaniem na długie miesiące – i na to liczy Putin, który wybory ma w marcu, więc do tego czasu będzie mógł przynajmniej ubierać szaty zwycięzcy syryjskiej wojny.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej