Lech Wałęsa idzie do prokuratury ws. teczki „TW Bolek”

Były prezydent Lech Wałęsa (fot. PAP/Andrzej Grygiel)

Jeśli żona Czesława Kiszczaka nie ujawni prawdy o tym, jak powstały teczki i kto ją w nie w robił, to ja to ujawnię – zapowiedział w niedzielę na Twitterze b. prezydent Lech Wałęsa. Poinformował, że złoży zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

„GPC”: agenci ABW czytają wpisy Wałęsy

Od pięciu miesięcy prokuratura w Zielonej Górze we współpracy z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego bada, czy Lech Wałęsa publikuje w internecie...

zobacz więcej

„Zgłaszam do Prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Kiszczak nie mógł mieć przygotowanych takich teczek i nie mógł napisać osobiście tego listu przewodniego. Był przesłuchiwany pod przysięgą w IPN. Protokoły istnieją w IPN” – napisał Wałęsa.

Według byłego prezydenta w sprawie teczek należy ponownie przesłuchać Marię Kiszczak i sprawdzić, kto przygotował „prowokację”. „Ja już wiem, kto to wykonał i na czyje zlecenie. Zbieram dowody i kompletuję świadków” – stwierdził Wałęsa.

„Z obecnego otoczenia Kiszczaków zgłoszono się do mnie z ciekawą propozycją. Jeśli Pani Kiszczakowa nie ujawni prawdy, jak powstały teczki i kto ją w nie wrobił, to ja to ujawnię. Sprawa jest sfingowana. To prowokacja przygotowana w wolnej Polsce” – dodał b. prezydent w swoim wpisie.

Znalezione dokumenty

W lutym 2016 r., w wyniku przeszukania prokuratorów IPN w domu zmarłego b. szefa komunistycznego MSW gen. Czesława Kiszczaka znaleziono teczki TW „Bolka”, którym miał być Lech Wałęsa.

W styczniu IPN podał, że z opinii biegłych Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, dotyczącej teczki personalnej i teczki pracy TW „Bolek” i zawartych w nich dokumentów z lat 1970-1976 wynika, że zobowiązanie do współpracy z SB, pokwitowania odbioru pieniędzy oraz przeważającą część doniesień podpisał własnoręcznie Wałęsa. – Opinia ta jest jednoznaczna, kompleksowa i spójna, a zawarte w niej wnioski nie pozostawiają żadnych wątpliwości – podał IPN.

Wałęsa neguje autentyczność dokumentów znalezionych przez IPN u wdowy po Kiszczaku (w tej sprawie pełnomocnicy prawni b. prezydenta powołują się m.in. na zleconą opinię kryminalistyczną); stanowczo też zaprzecza, by kiedykolwiek był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa.

źródło:

Zobacz więcej