Pociął 1100 dwustuzłotówek, aby zarobić 20 tys. zł

(fot. NBP)

Cwany rentier po technikum ekonomicznym postanowił pomnożyć pieniądze otrzymane w spadku po sprzedaży nieruchomości, okradając Narodowy Bank Polski. Pociął na kawałki 1100 banknotów na nominale 200 zł i posklejał je tak, że powstało o 220 banknotów więcej. Udało mu się wymienić w banku ledwie połowę, a zarobił na operacji „tylko” 10 tys. zł. Za to teraz grozi mu nawet 25 lat więzienia.

Pięciozłotówki doprowadzą fałszerzy za kratki

Dwóch fałszerzy pieniędzy zatrzymali małopolscy policjanci. Zlikwidowano dwie wytwórnie podrobionych pięciozłotówek. Za fałszowanie pieniędzy...

zobacz więcej

Łukasz R. to z pewnością jeden z najbardziej nietypowych fałszerzy ostatnich lat. Mężczyzna, absolwent technikum ekonomicznego, nie miał ani talentu plastycznego, ani nowoczesnych urządzeń poligraficznych. Miał za to gilotynę do papieru i dużo taśmy klejącej. Oraz pomysł, który zapewne wydawał mu się genialny w swej prostocie.

Gilotyna i taśma klejąca

W styczniu 2016 r. Łukasz R. sprzedał odziedziczoną nieruchomość, za którą otrzymał 500 tys. zł. To wówczas wpadł na pomysł pomnożenia majątku. Wiedział, że na mocy zarządzenia prezesa NBP, banki są zobowiązane do wymiany zniszczonego banknotu. Taki, który został np. przerwany, ale zachował co najmniej 80 proc. swojej powierzchni, można wymienić za jego pełną wartość minimalną.

Mężczyzna pobrał więc 100 tys. zł w banknotach po 200 zł. Z każdego obcinał po fragmencie wielkości 20 proc. Kawałki te później sklejał taśmą klejącą i z każdych czterech pociętych banknotów uzyskiwał piąty, również wielkości 80 proc. oryginału. W ten sposób udało mu się „wyprodukować” 50 sztukowanych dwustuzłotówek. Potem pojechał do kilku wojewódzkich oddziałów NBP, gdzie opowiadał zmyśloną historię o nieszczęśliwym wypadku z banknotami i wymienił je całe. Za wszystko otrzymał 110 tys. zł. I te banknoty trafiły pod gilotynę.

Z nową partią 550 „uszkodzonych” dwustuzłotówek pojawił się w kolejnych oddziałach NBP. Jednak tym razem nie udało mu się ich wymienić z zyskiem. Bo eksperci banku centralnego zorientowali się, że od jakiegoś czasu trafiają do nich banknoty, które zostały sprytnie sfabrykowane.

Wpadł najlepszy fałszerz pieniędzy w Hiszpanii

Hiszpańska policja aresztowała fałszerza pieniędzy, który jest uważany za najlepszego fachowca w Hiszpanii i jednego z 10 najlepszych w Europie....

zobacz więcej

Koniec marzeń

Na początku października 2016 r. pracownicy Wydziału Ekspertyz Departamentu Emisyjno – Skarbcowego NBP badający uszkodzone banknoty odkryli, że z różnych oddziałów trafiają do centrali pieniądze uszkodzone w ten sam sposób. Numery serii poziomej i pionowej były uszkodzone za pomocą zgrzewarki do plastiku.

Według ekspertów, banknoty składały się z od jednego do pięciu fragmentów, które pierwotnie do siebie nie należały. W ten sposób Łukasz R. uzyskał trzy pozytywne akceptacje przedłożonych przez niego wniosków o wymianę banknotów.. Wiadomo, że Łukasz R. złożył w oddziałach okręgowych NBP następujące ilości banknotów: w Białymstoku 100 sztuk, w Zielonej Górze - 200, w Łodzi – 250, w Katowicach – 246, w Gdańsku – 54 i w Olsztynie – 250.

Kiedy odtworzono mechanizm oszustwa ustalono, że wymiany dokonywał Łukasz R. Zaskoczony mężczyzna został zatrzymany. Znaleziono u niego 550 pociętych banknotów. Mężczyzna przyznał się do najpoważniejszych zarzutów.

Fałszerz pieniędzy ponownie za kratkami

32 podrobione banknoty 50-złotowe miał przy sobie mężczyzna zatrzymany przez katowickich policjantów. To już kolejna wpadka tego fałszerza – do...

zobacz więcej

Ćwierć wieku za fałszerstwo

Po rocznym śledztwie, przed kilkoma dniami do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko R. – Odpowie on za to, że od 14 marca do 17 października 2017 r. przerobił 1100 sztuk banknotów o nominale 200 zł, które przedłożył w placówkach okręgowych NBP wraz z wnioskami o wymianę uszkodzonych znaków pieniężnych. Tym samym doprowadził NBP do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej kwocie 110 tys. zł oraz usiłował doprowadzić NBP do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 110 tys. Za czyny ten grozi nie mniej niż 5 lat pozbawienia wolności lub 25 lat pozbawienia wolności – powiedział tvp.info prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Na poczet kar grożących Łukaszowi R. zabezpieczono prawie 150 tys. zł. Na rozpoczęcie procesu czeka on w areszcie.

źródło:
Zobacz więcej