Tajemnica monitoringu kwidzyńskiej policji. Brakuje 15 minut nagrań

Dwóch policjantów z Kwidzyna pobiło mieszkańca tego miasta. Później ktoś pociął nagrania z monitoringu w komendzie. Od trzech lat najpierw prokuratura, a później sąd nie mogą ustalić, co się stało z zapisem z kamer. Również biegli mają z tym problem.

Kolejni policjanci z Olsztyna z zarzutami. Nie reagowali na przemoc na komendzie?

Trzech kolejnych policjantów z komendy miejskiej w Olsztynie usłyszało prokuratorskie zarzuty związane ze stosowaniem przemocy wobec zatrzymanych...

zobacz więcej

Łukasz Osobliwy pochodzi z Kwidzyna. Kilka lat temu wyjechał do pracy za granicę. Często odwiedza jednak rodzinne miasto. W styczniu 2013 r. przyjechał do Kwidzynia na ślub; po nim były poprawiny. Wieczorem Łukasz wracał do domu. Szedł przez miasto, gdy zatrzymał go patrol policji. To widać na monitoringu.

Według policjantów z patrolu Łukasza T. i Jakuba M., Łukasz miał nieść w ręku piwo. Miał być też agresywny, ale tej wersji nic nie potwierdza – ani zapis z kamer miejskiego monitoringu, ani nagrana rozmowa z policjantami, którzy zostali później wezwani na miejsce zdarzenia.

Co stało się później? Łukasz został skuty w kajdanki i przewieziony na komendę w Kwidzynie. Wyszedł z niej dwa dni później, pobity. Biegły lekarz, wydając obdukcję, stwierdził, że ślady, które Łukasz ma na ciele, powstały na skutek uderzeń osób trzecich.

Mieszkaniec Kwidzyna złożył doniesienie do prokuratury. Swoje złożyli też policjanci, którzy mieli go pobić. Twierdzili, że Łukasz był agresywny. Miał ich wyzywać i kopać po nogach. Kiedy prokuratura wystąpiła o nagrania z monitoringu na komendzie, okazało się, że są one niekompletne. Brakuje na nich zapisu z czasu, kiedy Łukasz był wyprowadzany z pokoju zatrzymań do toalety.

Od trzech lat najpierw prokuratura, a później sąd nie potrafią ustalić, co stało się z monitoringiem z komendy. Proces policjantów się ślimaczy. Szybko za to skończyła się druga sprawa, w której oskarżony był Łukasz, który miał znieważyć policjantów i kopać ich po nogach. Sąd jednak odstąpił od wymierzenia kary mężczyźnie.

– Po zatrzymaniu oskarżonego na komendzie doznał on ustalonych obrażeń ciała. Oskarżony poniósł konkretną karę, co zdaniem Sądu stanowi dla niego wystarczającą dolegliwość – stwierdził sąd w uzasadnieniu wyroku.

Zarzuty i wniosek o areszt dla policjanta – kibolskiego kreta

Policjanci zatrzymali swojego kolegę po fachu. Trzydzistodwuletni funkcjonariusz przez półtora roku był wtyką kiboli , których ostrzegał przed...

zobacz więcej

Interwencja

14 stycznia 2013 r. Łukasz, który kilka dni wcześniej przyjechał z Irlandii do Polski, przebywał w Kwidzynie u znajomych na poprawinach. Z lokalu wyszedł ok. godz. 19. Poszedł do swojego domu; późnym wieczorem wyszedł jeszcze do sklepu. Wracając do domu, przeszedł ulicę w niedozwolonym miejscu. Wtedy zatrzymał go patrol policji.

Fragment z tej interwencji zarejestrował miejski monitoring. Widać na nim jadący policyjny samochód i mężczyznę idącego chodnikiem. W patrolu, który zatrzymał Łukasza, był Jakub M. i Łukasz T. Z funkcjonariuszami mężczyzna zna się z lat szkolnych. Jak ustalił później sąd, Łukasz był skonfliktowany z Łukaszem T.

Co się dzieje dalej? Monitoring nie obejmuje samego zdarzenia. Wiadomo, że na miejsce został wezwany drugi patrol, bo Łukasz miał być agresywny. Ale przeczy temu nagranie rozmowy z policjantem z patrolu, który przyjechał na interwencję. Łukasz nagrał funkcjonariusza kilka dni po zatrzymaniu. – Tam był spokój. Byłeś spokojny – mówi na nagraniu policjant.

„Może być pięć dyszek. Będzie pani powoli jechała, kochaneczko?”. Korupcja w drogówce na nagraniach monitoringu

Rozpoczął się proces 10 policjantów włocławskiej drogówki, którym prokuratura zarzuca przyjmowanie łapówek od kierowców. Jako jedyni dotarliśmy do...

zobacz więcej

Znikający monitoring

Wróćmy jednak do 14 stycznia 2013 r. Po zatrzymaniu Łukasz został skuty w kajdanki i przewieziony na komendę w Kwidzynie. Na monitoringu widać moment, jak Łukasz wysiada w asyście policjantów z samochodu. Jest spokojny. Kolejny zapis pochodzi z kamer przy drzwiach wejściowych na komendę. Łukasz znowu jest spokojny. Idzie prowadzony przez patrol policji. Widać też, że ma urwany rękaw od kurtki.

Są jeszcze dwa kolejne nagrania: jedno z korytarza, którym prowadzi się osoby do pokoju zatrzymań, drugie – z samego pokoju. Na pierwszym nagraniu widać, jak Łukasz biegnie, ucieka przed policją. I to nagranie jest kluczowe. Nie widać bowiem na nim, jak Łukasz jest wyprowadzany z pokoju zatrzymań. Brakuje ok. 15 minut. Co się z nimi stało?

Prokuratura, która zajmowała się sprawą pobicia Łukasza na komendzie, nie ustaliła tego. Sąd, przed którym toczy się proces funkcjonariuszy oskarżonych o pobicie, powołał biegłego. Jego opinia również nie wyjaśnia, co się stało z brakującym zapisem monitoringu.

– W naszej ocenie materiał dowodowy jest niekompletny, w tym sensie, że brak jest ciągłości zapisu z kamer monitoringu na komendzie. Brakuje bardzo wielu fragmentów nagrania i są to braki nawet kilkuminutowe — mówi dr Paweł Łobacz, adwokat Łukasza Osobliwego.

Co zatem stało się z monitoringiem? Odpowiedź znajduje się w drugiej sprawie, w której Łukasz został oskarżony o znieważenie policjantów i kopanie ich po nogach. Okazuje się, że policja tłumaczyła niekompletne nagrania faktem, że kamery reagują na czujnik ruchu i tylko wtedy zapisują obraz. – Nie przekonuje twierdzenie, iż kamery znajdujące się na komendzie nagrywały tylko wówczas, gdy czujnik ruchu je uruchamiał – ustalił sąd. – W miejscu, gdzie miał zostać pobity mój klient, miało w ogóle nie być kamery – mówi dr Łobacz.

Łukasz Osobliwy mówi, że policjanci zaciągnęli go do toalety, gdzie nie było kamer i tam mieli go pobić. To, co działo się na komendzie, próbował już ustalić sąd w procesie, w którym Łukasz był oskarżony o kopanie policjantów po nogach. – Świadkowie (policjanci – red.) nie podawali w tym zakresie pełnej prawdy, tym bardziej, że jak wskazano, oskarżony odniósł wówczas konkretne obrażenia ciała – czytamy w aktach sądowych. – Dojść do nich mogło w miejscu nie objętym monitoringiem – argumentuje sąd.
teraz odtwarzane
Nagranie z korytarza komendy policji

Bili i szarpali. Zarzuty dla policjantów interweniujących ws. 82-latki

Zarzuty przekroczenia uprawnień postawiła wrocławska prokuratura dwojgu policjantom, którzy w trakcie interwencji mieli uderzyć 82-letnią kobietę....

zobacz więcej

Policjanci nadal pracują

Łukasz T. i Jakub M., policjanci z patrolu, którzy są przez prokuraturę oskarżeni o pobicie Łukasza, nie ponieśli żadnych większych konsekwencji. W 2013 r., kiedy Komendantem Głównym Policji był Marek Działoszyński, zostali jedynie zawieszeni na cztery tygodnie. Później wrócili do pracy. Nikt nie zwracał uwagi na to, że prokuratura oskarża ich o przekroczenie uprawnień i pobicie mężczyzny na komendzie.

– Okoliczności sprawy, a zwłaszcza poważne obrażenia ciała, jakie odniósł pokrzywdzony podczas pobytu na komendzie, wskazują w mojej ocenie, że nie powinni oni pełnić służby w policji – uważa dr Łobacz.

Dlaczego policjanci zostali przywróceni do czynnej służby? – Informuję, że w sprawie tej toczy się postępowanie przed sądem i upoważnionym do przekazywania informacji odnoszących się do postępowania jest sąd – odpowiedziała mł.asp. Bożena Schab, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Kwidzynie.

Dlaczego na dostarczonych przez policję nagraniach monitoringu brakuje pełnego zapisu obrazu? Czy ktoś z policjantów pracujących w KPP Kwidzyn dokonywał obróbki materiału wideo przed wysłaniem go do prokuratury?

– Informuję, że w sprawie tej toczy się postępowanie przed sądem i upoważnionym do przekazywania informacji odnoszących się do postępowania jest sąd – odpowiada rzecznik kwidzyńskiej policji.

Łukasz napisał na policjantów skargę do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. „Wobec Łukasza T. wszczęta została procedura administracyjna zmierzająca do wykluczenia go ze służby” - informuje zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej w Gdańsku.

źródło:
Zobacz więcej