RAPORT

Rosja gotowa do inwazji na Ukrainę

Premier Katalonii podpisał deklarację niepodległości. Wzywa do uznania republiki

Szef rządu Katalonii przypomniał, że większość głosujących opowiedziała się za niepodległością (fot. REUTERS/Albert Gea)
Szef rządu Katalonii przypomniał, że większość głosujących opowiedziała się za niepodległością (fot. REUTERS/Albert Gea)

Premier Katalonii Carles Puigdemont podpisał we wtorek późnym wieczorem deklarację niepodległości, wzywającą inne państwa do uznania „republiki Katalonii”. Polityk sam zastrzegł jednak, że skutki deklaracji powinny zostać odroczone aby umożliwić rozmowy z Madrytem o przyszłości regionu. Wcześniej zwrócił się do parlamentu Katalonii o mandat do ogłoszenia niepodległości.

Secesja Katalonii już dziś? Zbiera się parlament prowincji

Ważą się losy kryzysu między hiszpańskim rządem centralnym a administracją Katalonii. Lider lokalnego rządu Carles Puigdemont wystąpi dzisiaj w...

zobacz więcej

Dokument zatytułowany „Deklaracja przedstawicieli Katalonii” głosi, że „z dniem dzisiejszym Katalonia odzyskuje pełną suwerenność”.

„Wzywamy wszystkie państwa i organizacje międzynarodowe do uznania republiki Katalonii za państwo niepodległe i suwerenne. Wzywamy rząd Katalonii, by podjął wszelkie konieczne kroki, aby uczynić tę deklarację niepodległości możliwą i w pełni skuteczną” – zaapelowano.

Bez mocy prawnej

Nie jest jasne, jaką wartość prawną będzie miała deklaracja bowiem wcześniej, występując przed parlamentem, Puigdemont ogłosił niepodległość, ale zaraz potem zaapelował do deputowanych by odroczyli o kilka tygodni secesję Katalonii aby umożliwić rozmowy z rządem w Madrycie o przyszłości regionu.

Agencja Reutera zwraca uwagę, że przemówienie Puigdemonta rozczarowało tysiące zwolenników niepodległości Katalonii zgromadzonych przed parlamentem. Spodziewali się oni bowiem, że premier i parlament zajmą jednoznaczne stanowisko i proklamują niepodległość regionu.

Hiszpański rząd ostrzega premiera Katalonii przed „nieodwracalnymi” krokami

Rzecznik rządu Hiszpanii Inigo Mendez de Vigo wezwał we wtorek premiera Katalonii Carlesa Puigdemonta, by „nie podejmował nieodwracalnych działań”....

zobacz więcej

Premier Katalonii – podkreślają obserwatorzy – znajduje się w trudnej sytuacji, pod naciskiem z jednej strony zwolenników niepodległości a z drugiej rządu centralnego w Madrycie, który grozi podjęciem niesprecyzowanych bliżej twardych posunięć. Mówi się nawet o możliwości uchylenia autonomii regionu i możliwości wprowadzenie bezpośrednich rządów Madrytu.

Deklaracja „niedopuszczalna”

Władze centralne ogłosił wcześniej, że deklarację szefa władz Katalonii uznaje za „niedopuszczalną”. Hiszpańska wicepremier Soraya Saenz de Santamaria oświadczyła, że jeśli Puigdemont chce rozmów to powinien powrócić „na drogę prawa”. Wyraziła pogląd, że przemówienie premiera Katalonii w parlamencie regionalnym było wystąpieniem kogoś, kto „nie wie gdzie jest i gdzie zmierza”. De Santamaria zdecydowanie odrzuciła apel katalońskiego premiera o zgodę na mediację w konflikcie.

Wicepremier poinformowała, że w środę rano o godz. 9 (czasu lokalnego i polskiego) odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie rządu centralnego w celu podjęcia decyzji o reakcji na wyzwanie Puigdemonta.

Wcześniej zarówno premier Hiszpanii Mariano Rajoy, a także przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk wzywali Puigdemonta aby nie ogłaszał niepodległości. Prezydent Francji Emmanuel Macron odrzucił apel Puigdemonta o mediację Unii Europejskiej i wyraził przekonanie, że Madryt poradzi sobie z sytuacją.

Konflikt rządu Katalonii z Madrytem jest rezultatem referendum z 1 października, w którym 90 proc. głosujących Katalończyków opowiedziało się za niepodległością. Frekwencja w referendum wyniosła jednak tylko 43 proc. co daje podstawę twierdzeniom, że większość przeciwników niepodległości pozostała w domach.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej