„Nigdy nie pozwolę powiedzieć, że powstanie było niesłuszne”. Zmarła Hanna Szczepanowska

Hanna Szczepanowska ps. „Heban”, łączniczka w Harcerskiej Poczcie Powstańczej (fot. PAP/Marcin Obara)

Zmarła Hanna Szczepanowska, ps. „Heban” – harcerka Szarych Szeregów, uczestniczyła w powstaniu warszawskim, była łączniczką w zgrupowaniu Mieczysława Niedzielskiego „Żywiciela” na Żoliborzu. Miała 88 lat.

„Mama mnie żegnała, jakbym szła do szkoły. Ale mówiła, że była ze mnie dumna”

– Gdy szłam do powstania, mama wystawiła mi tylko rękę do pocałowania. Tak jakbym szła do szkoły, a nie walczyć. Po latach spytałam ją, jak się...

zobacz więcej

Hanna Szczepanowska miała 10 lat, kiedy wybuchała wojna. Wstąpiła do harcerstwa.

– Pamiętam mój śmieszny sposób walki z Niemcami. Kupiłam tubki kleju, który nazywał się „Syndetikon”, i na terenie niemieckiej dzielnicy wchodziłyśmy na klatkę schodową i Niemcom smarowałam po klamkach tym klejem. Oczywiście, jak się ma dziesięć, dwanaście lat, to ma się takie pomysły. Później zaczęły być już trochę doroślejsze – wspominała w wywiadzie, który można przeczytać na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego.

Urodziła się 19 stycznia 1929 roku, była córką legionisty Józefa Szczepanowskiego „Wojno”. To właśnie dzięki niemu udało jej się uniknąć tragicznego losu kolegów i koleżanek z młodzieżowej grupy wywiadowczej.

– Uratowałam się tylko dlatego, że mój ojciec się zorientował, że gdzieś błądzę. Wytłumaczył mi, że to nie jest najlepszy sposób, skoro nauczyłam się prawego życia, a teraz posługuję się kłamstwami i krętactwami, to w takiej kondycji do Polski wolnej nie ma co wchodzić. Trzeba w dalszym ciągu czuwać nad prawością swojego postępowania, więc to, co robię, nie jest najlepszym pomysłem. Tym mnie sprowokował do wycofania się z tego. A moi koledzy wszyscy zginęli – wspomina.

W momencie wybuchu powstania warszawskiego, mając 15 lat, była łączniczką w Harcerskiej Poczcie Polowej.

– Nigdy nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że powstanie to był dramat. Dramatem to była kapitulacja. Natomiast całe te sześćdziesiąt trzy dni była euforia. Jeśli ktoś obejrzy zdjęcia żołnierzy z powstania, to wszyscy są roześmiani. I to była prawda. Ja nigdy nie zapomnę miejsca, gdzie zobaczyłam biało-czerwoną flagę po raz pierwszy po pięciu latach. Do tej pory, gdy tamtędy przechodzę, mam ściśnięte gardło. To trzeba docenić. To było sześćdziesiąt trzy dni życia w wolnej Warszawie naładowanej radością – mówiła.

Po powstańczych walkach trafiła do niewoli niemieckiej, m.in. w Bergen-Belsen, była też więźniem kobiecego obozu jenieckiego w Oberlangen, wyzwolonego przez żołnierzy 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka.

– Wszystkie dziewczyny się pochowały. Byłam samiuteńka na środku dziedzińca, a z prawej strony miałam bramę, którą się otwierało na jakieś szczególne okoliczności. Stoję i patrzę, i myślę sobie: „Do tych Anglików jeszcze daleko”. W pewnym momencie słyszę straszny huk z prawej strony. Oglądam się, wjeżdża czołg, rozwala bramę i staje. Z czołgu żołnierz wyskakuje. Wyjmuje z kabury pistolet i na wiwat strzela w górę. Zaczynam do niego mówić po angielsku, bo w czasie okupacji zaczęłam się uczyć angielskiego u Szachtmajerowej. Tymczasem żołnierz woła: „Dziewczyno, my Polacy!” – opowiadała.

Hanna Szczepanowska była członkinią Komitetu Honorowego Poparcia Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich w 2005 roku, a dwa lata później członkinią Komitetu Honorowego Poparcia PiS w wyborach parlamentarnych. Pełniła funkcję członka zarządu głównego Stowarzyszenia Szare Szeregi, od 2010 roku była wiceprezesem Zarządu Głównego Związku Piłsudczyków.

źródło:
Zobacz więcej