Rozbiegał wojsko, potem bieganiem zaraził też cywili

Starszy chorąży sztabowy Zbigniew Rosiński po 37 latach żegna się z wojskiem. Współzałożyciel Wojskowego Klubu Biegacza „Meta” od dziecka marzył o tym, by zostać żołnierzem.

Był dowódcą polskich skoczków. 50. rocznica śmierci gen. Sosabowskiego

– Gen Stanisław Sosabowski był legendarnym dowódcą. To wzór do naśladowania, także dla mnie osobiście jako dowódcy 6 Brygady Powietrznodesantowej,...

zobacz więcej

Prawie cztery dekady temu nie było łatwo zostać komandosem. Tajna jednostka w Dziwnowie, jedyna na całą chorążówkę, miała wolne tylko jedno miejsce. Kiedy starał się o nie Rosiński, dostał je jego kolega. Nie zostało mu nic innego, jak zniechęcić kolegę do służby.

– Użyłem różnych chwytów, żeby go zniechęcić i był tak przestraszony tą jednostką, że był zadowolony, że znalazł się „kupiec” i ten bilet od niego przejął. Tak trafiłem do Dziwnowa w 1982 roku – mówi st. chor. szt. Zbigniew Rosiński

Bieganie wciągnęło go jeszcze przed wojskiem. W maratonie wystartował wcześniej, ale dopiero w wojsku „uzależnił się” od tej aktywności. To było bolesne doświadczenie. Bez strojów i butów, bo tych nie było na PRL-wskim rynku niedoborów, rozbiegać się nie było łatwo.

W 1995 roku powstał Wojskowy Klub Biegacza „Meta”. Propagował wojskowe biegi przeznaczone dla każdego. Ta idea się przyjęła. A listy startowe były zamykane błyskawicznie, w ciągu kilku minut. Wkrótce znane się stały organizowane przez nich imprezy biegowe: Maraton Komandosa, Bieg o Nóż Komandosa i najbardziej ekstremalny - Bieg Katorżnika.

– Nie zakładaliśmy, że to się może tak rozwinąć. Miała to być grupa koleżeńska. To, co osiągnęliśmy, przerosło nasze wszelkie oczekiwania, wszelkie marzenia – wyznaje Rosiński

Dzień Spadochroniarza. Pogrzeb bohatera i wyjątkowe uroczystości

zobacz więcej

Po 37 latach człowiek, który rozbiegał wojsko, żegna się z mundurem. Impulsem były narodziny wnuczki.

– Jak mi dzieci przyniosły pod choinkę małe różowe skarpetki,to od razu powiedziałem: „nie, dziadek nie może już służyć w wojsku, to nie wypada. Zajmę się wnuczką” – tłumaczy.

Niewykluczone, że choć zdejmie mundur, to z wojskiem się nie rozstanie. Generał Wiesław Kukuła, dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej, złożył mu już propozycję pracy w WOT. Jednak jeszcze zanim się zdecyduje, 6 października odbędzie się XXI Bieg o Nóż Komandosa. I będzie to kolejna okazja do pożegnań. Człowieka, który bieganiu poświęcił życie.

źródło:
Zobacz więcej