Sąd uchylił ograniczenie praw rodzicom noworodka z Białogardu. Chcą 500 tys. odszkodowania

aktualizacja: 15:15 wyślijdrukuj
Protest poparcia dla rodziców, zorganizowany przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, 19 bm. przed sądem w Białogardzie (fot. PAP/Marcin Bielecki)

Sąd uchylił tymczasowe ograniczenie praw rodzicom, którzy wbrew lekarzom zabrali ze szpitala w Białogardzie noworodka. O zniesienie opieki kuratora wnioskował ich pełnomocnik. Mówił, że jeżeli ograniczenie praw zostanie cofnięte, rodzina przestanie się ukrywać. Matka i ojciec dziewczynki żąda 500 tys. zł zadośćuczynienia. Zawiadomili też prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez lekarzy. – Rodzice mają pierwsze prawo do tego, żeby decydować o tym, co z dzieckiem się dzieje, ale jednak są tego granice – bezpieczeństwo dziecka – skomentował sprawę minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

W miniony czwartek w białogardzkim szpitalu urodziła się dziewczynka pod koniec w 36. tygodnia ciąży. Według ordynatora oddziału rodzice nie wyrażali zgody na podejmowanie przez personel medyczny podstawowych czynności medycznych wobec noworodka. Zaliczył do nich umycie dziecka po porodzie, podanie szczepionki na gruźlicę, witaminy K i tzw. zabieg Credego.

Lekarze zawiadomili sąd rodzinny; w szpitalu została przeprowadzona rozprawa sądowa. Sąd orzekł o częściowym ograniczeniu rodzicom władzy rodzicielskiej w zakresie udzielanych świadczeń medycznych. Gdy pracownik sądu dostarczył do szpitala pismo z postanowieniem sądu, rodzice z dzieckiem opuścili placówkę. Ojciec w internetowym nagraniu broni swojej decyzji. – Za naszą dociekliwość i troskę zostaliśmy ukarani odebraniem praw do dziecka, zmuszeni do ucieczki i ukrywania się, zrobiono z nas wyrzutków, jesteśmy szkalowani przez fałszywe informacje medialne – podkreślił ojciec w oświadczeniu i zaapelował do polskich władz o pomoc w tej sprawie.

Rodzice zawiadamiają prokuraturę, chcą odszkodowania
Białogardzki sąd rejonowy uchylił tymczasowe ograniczenie praw rodzicom, a ci złożyli do prokuratury zawiadomienie dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa przez lekarzy. Zażądali też zadośćuczynienia w wysokości 500 tys. zł – poinformował pełnomocnik rodziny Arkadiusz Tetela.

– Rodzice złożyli zawiadomienie do prokuratury dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa przez lekarzy sprawujących opiekę, polegającego na narażeniu dziecka na niebezpieczeństwo przez podanie preparatu Vitacon – poinformował prawnik.– Preparat ten zawiera substancje niebezpieczne dla noworodków i powinien być wycofany dwa lata temu – wyjaśnił.

Vitacon to preparat z witaminą K, który stosuje w zaburzeniach krzepnięcia krwi i w przypadku wystąpienia żółtaczki.

„Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo dziecka”
Minister zdrowia pytany o sprawę zastrzegł, że czeka na więcej danych. – Dlatego poprosiłem o kontrolę w tym szpitalu, żeby wiedzieć więcej, bo jest rzeczą oczywistą, że wprawdzie dzięki mediom dużo już wiadomo, ale trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że sprawa dotyczy pacjentów, a zatem tajemnicy lekarskiej i pewnych rzeczy nie można dowiedzieć się w taki sposób – powiedział Konstanty Radziwiłł.

– Na dzisiaj muszę powiedzieć, że reakcja personelu medycznego wydaje się być słuszna. Nie jestem jednak tego pewien. Oczekuję na więcej wiadomości – powtórzył minister. – Zawsze w sprawach, które dotyczą relacji między rodzicami i dzieckiem, musimy być ostrożni w ferowaniu sądów. Jest rzeczą oczywistą, że rodzice mają pierwsze prawo do tego, żeby decydować o tym, co z dzieckiem się dzieje, ale jednak są tego granice. Tymi granicami jest bezpieczeństwo dziecka. I wszyscy razem jesteśmy za to instytucjonalnie odpowiedzialni – podkreślił.

Wybrane dla Ciebie