Rodzice zabrali noworodka ze szpitala. Jest śledztwo w głośnej sprawie

Policja poszukuje rodziców (fot. Pexels)

Prokuratura Okręgowa w Koszalinie wszczęła śledztwo ws. noworodka, którego rodzice zabrali ze szpitala w Białogardzie. Śledczy zbadają, czy ich postępowanie mogło narazić dziecko na niebezpieczeństwo.

Obława na rodziców noworodka z Białogardu. Ojciec wydał oświadczenie

W nagraniu wideo udostępnionym w internecie, ojciec noworodka opowiada, jak szpitalna procedura wyglądała z jego perspektywy. Zaapelował także do...

zobacz więcej

– Prokurator zdecydował o tym, aby wszcząć śledztwo ws. narażenia noworodka zabranego ze szpitala w Białogardzie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez odmowę wyrażenia zgody na przeprowadzenie niezbędnych zabiegów medycznych i zabranie noworodka ze szpitala – wyjaśnił rzecznik koszalińskiej okręgówki Ryszard Gąsiorowski.

– Kiedy dziecko się urodziło, między rodzicami a lekarzami doszło do kontrowersji, w jaki sposób mają być wykonywane zabiegi okołoporodowe. Kiedy okazało się, że matka dziecka nie wyraża zgody na wykonywanie zabiegów okołoporodowych i szczepień, lekarze zdecydowali, żeby zwrócić się do sądu rodzinnego w Białogardzie o rozstrzygnięcie, kto ostatecznie ma o tym zdecydować – wskazał prokurator.

W sobotę rodzice opublikowali film w internecie, na którym ojciec dziecka przybliża sprawę z ich punktu widzenia.

„Nasza córka urodziła się o czasie, ciąża była donoszona, dziecko nie potrzebowało inkubatora, nikt nawet tego nie proponował, poród odbył się bez komplikacji, nie było żadnego zagrożenia zdrowia i życia naszego dziecka. W 2,5 godziny po porodzie, lekarz poinformował, że zgłasza nas do sądu rodzinnego. Do mnie powiedział, że ja, jako tata, zagrażam zdrowiu i życiu dziecka. Powodem była odmowa zaszczepienia córki w pierwszej dobie życia oraz odmowa podania zastrzyku z wit. K. Oburzenie wzbudza również nasza prośba o niemycie dziecka i pozostawienie mazi popłodowej, co w świecie jest standardem, a tu traktowanie jest jako zaniedbanie higieniczne grożące zakażeniem. Odmowa stosowania zabiegu Credego również nie znalazła zrozumienia” – brzmi fragment oświadczenia.

Ograniczenie władzy rodzicielskiej

Sąd Rejonowy w Białogardzie wydał orzeczenie, aby ograniczyć władzę rodzicielską rodziców w zakresie decydowania o stosowaniu świadczeń zdrowotnych. Ustanowiono także kuratora.

– Miał on ewentualnie przed lekarzami wyrazić zgodę na zastosowanie takich świadczeń zdrowotnych. Do tego jednak nie doszło, ponieważ rodzice zdecydowali, że zabierają noworodka i opuszczają szpital – wyjaśnił Gąsiorowski. Przyznał, że nie wiadomo, gdzie teraz są rodzice z dzieckiem; nie skontaktowali się z białogardzką policją ani prokuraturą.

Rodzice porwali wcześniaka ze szpitala w Białogardzie. Trwają ich poszukiwania

Do porwania dziecka doszło w piątek około godz. 16:00 z oddziału noworodkowego w szpitalu w Białogardzie (Zachodniopomorskie). Noworodek jest...

zobacz więcej

Prokuratura prowadzi postępowanie w celu ustalenia, czy postępowanie rodziców mogło narazić dziecko na niebezpieczeństwo. – Postępowanie jest prowadzone w sprawie i nikt nie usłyszał zarzutów – zastrzegł.

Rodzicom grozi więzienie

Śledztwo dotyczy czynu z art. 160 par. 2 Kodeksu karnego. – Przepis ten mówi, że kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a jest osobą, na której ciąży obowiązek opieki nad narażoną osobą, może ponosić odpowiedzialność karną w wymiarze od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności – dodał.

W miniony czwartek w białogardzkim szpitalu urodziła się dziewczynka w 37. tygodniu ciąży. Według ordynatora oddziału rodzice nie wyrażali zgody na podejmowanie przez personel medyczny podstawowych czynności medycznych wobec noworodka. Zaliczył do nich umycie dziecka po porodzie, podanie szczepionki, witaminy K i tzw. zabieg Credego.

Zawiadomiono sąd rodzinny i na terenie szpitala została przeprowadzona rozprawa sądowa. Sąd orzekł o częściowym ograniczeniu rodzicom władzy rodzicielskiej w zakresie udzielanych świadczeń medycznych. Gdy pracownik sądu dostarczył do szpitala pismo z postanowieniem sądu, rodzice z dzieckiem opuścili placówkę.

Ojciec w internetowym nagraniu broni swojej decyzji. – Za naszą dociekliwość i troskę zostaliśmy ukarani odebraniem praw do dziecka, zmuszeni do ucieczki i ukrywania się, zrobiono z nas wyrzutków, jesteśmy szkalowani przez fałszywe informacje medialne – podkreślił ojciec w oświadczeniu i zaapelował do polskich władz o pomoc w tej sprawie.

Możesz spóźnić się ze szczepieniami, ale za ich brak grozi mandat. Zobacz kalendarz

– Jeśli dziecko nie zostało zaszczepione zgodnie z kalendarzem szczepień, można to zrobić w każdej chwili – mówi portalowi tvp.info dr n. med....

zobacz więcej

Ekspert: nie było podstaw do zgłaszania sprawy sądowi

– W przypadku noworodka z białogardzkiego szpitala nie było podstaw do zgłaszania sprawy sądowi rodzinnemu; zabrakło cierpliwości i spokojnej rozmowy personelu z rodzicami – ocenia konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii prof. Ewa Helwich.

Dodała, że gdy rodzice odmawiają zaszczepienia dziecka wystarczy zawiadomienie stacji sanepidu, sąd rodzinny powinien wkraczać, gdy brak zgody opiekunów na wykonanie procedury medycznej może zagrażać życiu dziecka.

– Z tego, co wiem od konsultanta wojewódzkiego z Zachodniopomorskiego, to dziecko to był, jak my to mówimy duży wcześniak, czyli dziecko urodzone przed ukończeniem 37. tygodnia ciąży, w związku z czym kwalifikowane jako urodzone przedwcześnie, ale blisko terminu. To nie był taki wcześniak, który by koniecznie wymagał inkubatora, aparatury nadzorującej – powiedziała prof. Helwich.

Jak zaznaczyła, szpital w Białogardzie jest placówką o I poziomie referencji i nie mógłby przyjąć porodu bardzo przedwczesnego, „ponieważ to wymaga dużej fachowości, wymaga specjalnego oddziału intensywnej terapii dla noworodka”. – Rodzice rzeczywiście nie chcieli się zgodzić na żadne procedury. Nie chcieli, żeby dziecko było położone pod promiennikiem ciepła, bo promieniowanie może szkodzić, ale zostało położone na pierś mamy i ogrzane przez mamę zaraz po urodzeniu - to bardzo dobrze – oceniła profesor.

– Potem była scysja dotycząca podania witaminy K. W sytuacji kiedy rodzice nie życzą sobie iniekcji, można tę witaminę podać doustnie. Z tego, co zdołałam się dowiedzieć, to rodzice obawiali się, że np. w witaminie K jest rtęć – mówiła Helwich.

Według personelu białogardzkiego szpitala, rodzice nie zgodzili się też na zaszczepienie dziecka w pierwszej dobie życia.

Dziecko po urodzeniu myje się tylko, gdy matka ma HIV

Helwich przyznała z kolei, że mycie dziecka od razu po urodzeniu jest sprawą indywidualną i zależy od wielu czynników. – Mycie dziecka od razu po urodzeniu jest zalecane tylko w szczególnych przypadkach, np. podczas zanieczyszczenia krwią matki. W innych przypadkach nie jest to tak pilne, dziecko można wykąpać po kilku a nawet i po kilkunastu godzinach – powiedziała Helwich.

Jak dodała, konieczność umycia dziecka po urodzeniu występuje tylko w przypadku, kiedy matka jest nosicielką wirusa HIV. Podsumowując, prof. Helwich oceniła, że w przypadku sprawy z Białogardu, zabrakło „cierpliwości i spokoju”. – W moim przekonaniu tu nie było powodu do zgłaszania tego aż do sądu rodzinnego, tylko trzeba było cierpliwie z rodzicami rozmawiać – oświadczyła.

źródło:

Zobacz więcej