RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Szli bez rytmu, krzycząc i śmierdząc. Panie oficerowe lizały lepy na muchy”

– Byli brudni, czasem płaszcze się za nimi wlokły – tacy byli mali. To była populacja wielkiego głodu na Ukrainie i w Rosji. Robili wrażenie hordy, masy robactwa, mrówek z karabinami. Wynędzniali, szli nie jak armia, ale powoli, bez rytmu, pokrzykując, no i śmierdząc. Jeszcze przed wejściem Armii Czerwonej doszedł do Lwowa potworny smród – tak Adam Macedoński, artysta plastyk, twórca Instytutu Katyńskiego w Polsce opowiadał w programie „Minęła dwudziesta” o wejściu do Lwowa Armii Czerwonej.

Sowiecka wersja historii. Kuriozalny wpis rosyjskiego MSZ

– W świetle prawa międzynarodowego była to agresja. Rosjanie w sposób całkowicie bezczelny stwierdzili: państwo polskie przestało istnieć, państwo...

zobacz więcej

– Bardzo poszukiwane były lepy na muchy, bo jakiś dowcipny batiar (awanturnik) lwowski powiedział im, że to jest luksusowy przysmak panów. Szukali po sklepach lepów, i te lepy panie oficerowe lizały na ulicy. Lep na muchy był robiony na miodzie czy na cukrze. To były tematy do śmiechu, ale Polakom podczas tej pierwszej okupacji Lwowa przez Rosjan do śmiechu nie było. Byli wtedy ścigani jak Żydzi pod okupacją niemiecką. Być Polakiem to znaczyło być straconym człowiekiem – tak lwowianin, Adam Macedoński, który w 1939 roku miał 9 lat, relacjonował w TVP Info dzień 17 września pierwszego roku wojny.

Do Polski wkroczyło wtedy ok. 620 tys. żołnierzy dwóch frontów: białoruskiego i ukraińskiego, dysponujących 4,7 tys. czołgów i 3,3 tys. samolotów. Łamiąc pakt o nieagresji sowieci zrealizowali w ten sposób ustalenia zawarte w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow. Konsekwencją sojuszu dwóch zbrodniczych totalitaryzmów był rozbiór osamotnionej w walce Polski.




Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej