Rośnie zadłużenie rolników. „Branża działa na trochę innych warunkach”

aktualizacja: 09:00 wyślijdrukuj
fot
Rolnicy często zaczynają spłacać zaległości po żniwach (fot. Pixabay)

Ponad 544 mln zł wynosiło na początku września łączne zadłużenie 9 563 przedsiębiorstw rolnych, leśnych i rybackich zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Długów. Z danych KRD wynika, że aż 84 proc. wartości niespłaconych zobowiązań przypada na producentów rolnych.

– Poziom zadłużenia firm pracujących w tym sektorze gospodarki może być jednak większy. Nie wiemy bowiem, czy rolnicy zaciągają zobowiązania jako przedsiębiorca, czy jako konsument. W tej publikacji przyjrzeliśmy się wyłącznie firmom rolnym, leśnym i rybackim – tłumaczy prezes KRD Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki.

– Tymczasem, jak wynika z naszego najnowszego raportu „Zadłużenie mieszkańców wsi”, ich długi wynoszą 6,14 mld zł. Zatem, do 544 mln zł długów producentów rolnych doliczyć by można pewną część z zadłużenia mieszkańców wsi – sugeruje Łącki.

Mazowsze niechlubnym liderem

Jak wynika z danych KRD, najwięcej zadłużonych rolników, leśników i rybaków pracuje na Mazowszu, gdzie 1 470 firm z tego sektora znalazło się na liście nierzetelnych płatników. Ich zadłużenie wynosi prawie 67 milionów złotych. Z kolei najwyższy dług uzbierał się rolnikom, leśnikom i rybakom z Wielkopolski – blisko 79 milionów złotych. Na tę kwotę składają się 4 033 niespłacone zobowiązania 1 087 rolników.

Według Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH w III kwartale 2017 roku koniunktura w polskim rolnictwie poprawiła się. Zdaniem ekspertów dobra passa dla rolników trwa nieprzerwanie od półtora roku, czemu sprzyja m.in. pogoda, a co za tym idzie dobre plony.
Pomimo udanych tegorocznych zbiorów, zadłużenie przedsiębiorstw rolnych, leśnych i rybackich w ciągu dwóch lat wzrosło o 43 proc., przekraczając 544 mln zł, z czego większość długów (456,6 mln zł) to nieuregulowane zobowiązania rolników.

„Zapłacę, jak zbiorę plony”

– Ta branża działa na trochę innych warunkach niż pozostałe gałęzie gospodarki. Najczęściej największy zastrzyk gotówki rolnicy otrzymują zaraz po żniwach. Wtedy zaczynają spłacać faktury, ale nie są to wyłącznie bieżące rachunki. Spora część pochodzi z minionych 12 miesięcy, kiedy rolnicy kupowali nawozy, ziarna do posiania pól czy korzystali ze sprzętu innych rolników. Na sporej części tych faktur widniał termin zapłaty wydłużony nawet do roku. A częste tłumaczenie przedsiębiorców rolnych to „zapłacę, jak zbiorę plony” – wskazał Łącki.

Dodał, że kiedy otrzymają pieniądze za sprzedaż zboża, warzyw czy owoców, regulują zaległe rachunki. – Jednak wtedy już brakuje pieniędzy na zakup nasion i nawozów na kolejny sezon. Koło się zamyka, a rolnik tkwi stale w nieopłaconych fakturach – wyjaśnił Łącki.

Statystyczny rolnik-dłużnik ma do oddania 57 tysięcy złotych. Dla porównania w sektorze handlu średnie zadłużenie wynosi prawie 30 tys. zł, a w budownictwie – 45 tys. zł. – Wysokie średnie zadłużenie rolników wiąże się z tym, że zaciągane przez nich zobowiązania często oscylują w dużych kwotach. Powodem jest najczęściej chęć zwiększenia produkcji poprzez powiększenie gospodarstwa czy zakup nowych maszyn lub modernizacji starych. Część z nich pada ofiarą przeinwestowania. Źle szacują koszty i potencjalne zyski, w efekcie wpadają w spiralę zadłużenia – tłumaczy prezes Rzetelnej Firmy Mirosław Sędłak.

Wybrane dla Ciebie