Eldorado w stepie. Jak się robi biznes w Kazachstanie

Polpharma, Selena, Tines, Ekoexport, Arno Group. Liczba polskich firm, które postanowiły zainwestować na odległym rynku w Kazachstanie i dobrze na tym wyszły, rośnie. Choć kraj leży na wyjątkowo niesprzyjającym terenie, inwestycje przyjmują się bardzo dobrze. Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy i wspólne forum ekonomiczne zapewne sprawi, że trend ten przybierze na sile.

Cud gospodarczy z kultem jednostki. Kazachstan odległy i bliski [REPORTAŻ]

Powierzchnia osiem razy większa od Polski, a liczba ludności o ponad połowę mniejsza. Kazachstan to jeden z najciekawszych krajów nie tylko pod...

zobacz więcej

Kazachstan może się kojarzyć z siermiężnym krajem byłego bloku wschodniego, ale to mylne wrażenie. Tak było w latach 90. Na początku tamtej dekady nawet stolica miała problemy z dostawami prądu. To się jednak zmieniło. Kraj znacznie wyprzedził swoich sąsiadów, takich jak Uzbekistan czy Kirgistan, i wyrasta na czołową gospodarkę regionu.

Państwo kierowane od odzyskania niepodległości przez prezydenta Nursułtana Nazarbajewa postawiło na rozwój ekonomiczny i otwarcie na zagraniczne inwestycje. Najszybciej interes zwęszyli tam Holendrzy i Amerykanie, ale coraz więcej do powiedzenia mają polskie firmy.

Polski monopol

Polpharma praktycznie zmonopolizowała rynek leków w Kazachstanie, ale zrobiła to po przejęciu największego producenta medykamentów w tym kraju. Nieco inaczej drogę obrała wrocławska Selena, działająca w branży budowlanej, jeden z trzech największych na świecie producentów piany poliuretanowej używanej do montażu okien i drzwi.

W odróżnieniu od Polpharmy Selena od podstaw stworzyła dwa zakłady w Kazachstanie. Już wcześniej działała na tym rynku, od 2002 roku. Ma już centra dystrybucji w Astanie, Ałmatach, Szymkencie, Atyrau, Aktobe, Aktau, Karagandzie i Ust-Kamienogorsku. Jej udziały w rynku klejów montażowych, pian poliuretanowych i uszczelniaczy wynoszą 45 proc. Teraz zdecydowano się więc pójść jeszcze dalej.

Energia przyszłości. Polska znów imponuje na EXPO

Wystawy światowe stają się polską specjalnością. Po docenieniu przez społeczność międzynarodową naszych pawilonów w Szanghaju i Mediolanie, także...

zobacz więcej

W grudniu ubiegłego roku firma otworzyła drugą fabrykę. Łączna wartość inwestycji to około 6 mln euro. W uroczystości otwarcia zakładu pod Astaną wziął udział prezydent Nazarbajew, co świadczy o podejściu władz do zagranicznych inwestorów.

Oddział ma produkować 120 tys. ton chemii budowlanej rocznie – zaprawy do izolacji termicznej domów oraz mokre tynki cienkowarstwowe: akrylowe, silikonowe i silikatowe. W fabryce znajdują się dwie linie produkcyjne oraz laboratorium. W ramach inwestycji powstało również centrum dystrybucji produktów Seleny.

Zwolnienie z VAT i CIT

Dziennikarze portalu tvp.info odwiedzili zakład znajdujący się około pół godziny jazdy od centrum stolicy Kazachstanu. Postawiono go w specjalnej strefie ekonomicznej, w której przedsiębiorcy są zwolnieni z podatku VAT i CIT. To nie koniec zalet. Rząd przygotował wiele udogodnień dla inwestorów, choćby w przypadku eksportu państwo płaci 50 proc. za materiały marketingowe, zwracana jest też część kosztów składowania towarów.

– Zaletą Kazachstanu jest stabilność polityczna. To jeden z najważniejszych czynników w ekonomii. Pieniądze lubią spokój – tłumaczy w rozmowie z portalem tvp.info Marek Steć, dyrektor generalny Seleny w Kazachstanie. A ze stabilnością polityczną – jak dodaje – wiąże się kolejny atut tego kraju: przewidywalność.

– Tu stosunki są jasne, nie jak na Ukrainie czy w Rosji. Nie ma elementów wybuchowych, napięć, choć to kraj wielokulturowy. W perspektywie 5-10 lat pewnie będzie jakaś zmiana, ale Kazachstan jest skazany na stabilność. Świadczą o tym choćby ogromne inwestycje zachodnie w ropę naftową i gaz. To wszystko jest fundamentem stabilności – podkreśla Marek Steć.

Po załadzie produkcyjnym oprowadzał nas Marek Steć, dyrektor generalny grupy Selena w Kazachstanie (fot. Olaf Pisarek/tvp.info)
.

Dyplomacja drzewna. Polska zacieśnia związki z Kazachstanem

Wystawie Międzynarodowej Astana EXPO 2017 towarzyszy wiele imprez. Jedną z najbardziej oryginalnych zorganizowała Polska. Podczas Dnia Stolicy...

zobacz więcej

Przyznaje, że zdarzają się fluktuacje. Kraj ucierpiał w wyniku ogólnoświatowego kryzysu finansowego. Po kryzysie i dewaluacji kazachskiej waluty, czyli tenge, obroty firmy spadły dwukrotnie. – Nikt się nie spodziewał, że tenge tak mocno straci na wartości. Kiedyś płacono 140 tenge za dolara, dziś – 320. Ludzie byli bogaci, jeździli do Rosji i wykupywali całe sklepy, a tu nagle szok. Wielu biznesmenów stało się milionerami. Wcześniej byli miliarderami, ale potracili – mówi z przekąsem Steć.

Płynny kurs

– Dwa lata temu to był duży problem, choćby dla nas – firmy, która sporo produktów musi importować z kraju. W tej chwili kurs tenge jest dość płynny i nie przewidujemy jakiegoś wielkiego skoku choćby cen ropy naftowej – prognozuje menedżer. Wcześniej poziom tenge był sztucznie utrzymywany i ludzie dużo zarabiali, ale ciężko było eksportować. Obecnie pewne osłabienie waluty może eksporterom pomóc. Choćby my na tym korzystamy, bo możemy mocniej wejść na rynek rosyjski, a wcześniej było to niemożliwe – wyjaśnia.

Zapewnia, że perspektywy gospodarcze są obiecujące. – Długofalowo Kazachstan będzie jeszcze bardziej korzystnym miejscem do robienia interesów. Pomoże unia celna z Rosją, Białorusią, Armenią i Kirgistanem. Także geopolitycznie to bardzo interesujący kraj. Zaledwie 200 km od Ałmatów zaczyna się ogromny rynek chiński, Kazachstan znajduje się też na Nowym Jedwabnym Szlaku, obok leży Rosja, Turcja, jest Europa – wylicza Steć.

Szef Seleny na Kazachstan ocenia, że ten kraj „zdecydowanie jest dobrym miejscem do robienia interesów, jeżeli ma się pomysł na biznes”. Znacznie różni się od Polski, jest kilka raz większy i mieszka tu o połowę mniej ludzi, ale władze robią wszystko, żeby przyciągnąć inwestorów. – Nawet wizy nie są problemem. Inwestorzy przebywający tu do 30 dni nie potrzebują wiz, a potem zawsze można pojechać na dwa dni do Kirgizji i wrócić. Choć oczywiście jak ktoś chce tu pracować, to powinien mieć roczną wizę i nie ma żadnych problemów – dodaje menedżer.
teraz odtwarzane
Dyrektor Seleny: władze Kazachstanu pomagają inwestorom

„W czasach stalinizmu pielęgnowanie polskości groziło śmiercią”

– Nie możemy ani zachęcać do wyjazdu do Polski, ani odmawiać, bobyśmy minęli się z misją. Naszą jest załatwianie wiz do nieba, a nie do Polski –...

zobacz więcej

Władza pomaga

Kolejnym atutem Kazachstanu – kontynuuje Marek Steć – jest właśnie „postawa władz, które mają pomysł jak przyciągnąć inwestorów”. – Przede wszystkim starają się nie przeszkadzać w prowadzeniu biznesu, a to już jest bardzo dużo. Niezależnie od branży, jeżeli państwo za bardzo ingeruje, to jest problem. Tutaj urzędnicy idą na rękę, ułatwiają rejestrowanie firm, wyznaczają strefy gdzie nie ma podatków, pomagają w promowaniu przedsiębiorstw. Są ulgi, jest pomoc finansowa, prawna. To się czuje – opowiada.

Menedżer przyznaje, że nadal są pewne ograniczenia, ale korzyści przeważają. – To ogromny kraj. Z Astany do Ałmatów jest tysiąc kilometrów, jak z Warszawy do Monachium. Na szczęście jest dobre połączenie kolejowe i lotnicze. Choć infrastruktura wymaga poprawek, przyda się duży port nad Morzem Kaspijskim, ale powstaje sieć autostrad. Do tego dochodzi surowy klimat, w którym są ogromne wahania temperatur. Trzeba do tego dostosować model – wylicza. Radzi, że jeśli ktoś chce wejść na ten rynek, musi zadbać o logistykę i skorzystać z firm doradczych.

– Z drugiej strony jest tu mało mieszkańców i trudno znaleźć odpowiednio wykwalifikowanych pracowników, ale robienie biznesu w Uzbekistanie to jest dopiero wyższa szkoła jazdy – zaznacza. – Na plus na pewno trzeba też zaliczyć, że w Kazachstanie mniej piją niż choćby w Rosji – przekonuje Steć.

Brakuje ekspertów

Dyrektor generalny Seleny zwraca uwagę, że władze bardzo dbają o to, żeby zmienił się profil klasy pracującej. Uczniowie mają już obowiązkowe lekcje języka angielskiego, studenci są wysyłani za granicę, choć – przyznaje – przemysł nadal jest względnie słabo rozwinięty i trudno o inżynierów czy ekspertów.

Ogromny rynek czeka na polskich inwestorów. Kazachstan kusi

– Weźmiemy przykład z Polski – zapowiedział prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew po powrocie z naszego kraju. Zabrzmiało to jak program i...

zobacz więcej

Bolączką krajów byłego Związku Radzieckiego jest korupcja. Nieoficjalnie mówi się, że w ten sposób może znikać nawet 30 proc. środków. Marek Steć nie potwierdza. Zapewnia, że korupcja może istnieć w przypadku partnerstwa prywatno-publicznego, zaś polskie firmy działają przede wszystkim w sektorze prywatnym i nie muszą przekupywać urzędników.

– Większość rzeczy załatwia się prosto, ale trzeba pamiętać, że to jest Azja, a w Azji „tak” oznacza „może”, a „być może” to „nie”. Tylko „nie” nikt nie chce mówić, więc to „jeszcze porozmawiamy”. Jak się umawiamy, że „spotkamy się jutro”, to tak naprawdę oznacza, że się „zdzwonimy”. Jak się chce robić tutaj interesy, to trzeba się tego nauczyć – zaznacza.

Baza wypadowa

Marek Steć zwraca uwagę, że leżący w Azji Środkowej Kazachstan jest dobrą bazą wypadową na okoliczne rynki, choć te są bardzo zróżnicowane. – Do Kirgizji jest w miarę łatwy dostęp, ale co chwila tam są zmiany, rewolucje, a pieniądze tego nie lubią. Uzbekistan jest zdecydowanie innym krajem, bardziej zamkniętym, gdzie nie ma bezpośredniej konwersji pieniędzy. Tadżykistan to biedny kraj, ale górzysty, można tam robić pieniądze na elektrowniach wodnych, odkryto też ropę, więc może zacznie się szybciej rozwijać – uważa.

– Za to Turkmenistan to zupełnie inna bajka. Kraj bardzo bogaty, ale też bardzo zamknięty. Aszkabad stoi na pustyni, wyobraźmy sobie, że jest 50 stopni Celsjusza, a wewnątrz klimatyzowanego przystanku autobusowego z białego marmuru stoi wielki telewizor plazmowy. To taki kraj. Do tych państw najlepiej trafiać przez dilerów, a skupić się na Kazachstanie. W Azji Środkowej to optymalne miejsce do prowadzenia interesów – przekonuje menedżer.

Wraz z prezydentem Andrzejem Dudą do Astany na Polsko-Kazachstańskie Forum Ekonomiczne towarzyszące EXPO poleciało około 200 przedsiębiorców z Polski. Wielu zapewne zdecyduje się na zrobienie interesu w tym kraju. Z korzyścią dla wszystkich stron. – Kazachstan jest ogromny, dla każdego starczy miejsca – zapewnia Marek Steć.



W Astanie powstanie centrum finansowe (fot. Olaf Pisarek/tvp.info)

źródło:
Zobacz więcej