Prezes Trybunału Konstytucyjnego podjęła byłe więźniarki KL Ravensbrück

1 września w 78. rocznicę wybuchu II wojny światowej Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska zaprosiła do Trybunału Konstytucyjnego byłe więźniarki niemieckiego obozu koncentracyjnego w Ravensbrück. Symboliczne spotkanie ma przypomnieć o cywilnych ofiarach wojny.

Prezes Przyłębska zaprosiła więźniarki Ravensbrück na spotkanie w Trybunale

Spotkanie z byłymi więźniarkami niemieckiego obozu koncentracyjnego w Ravensbrück odbędzie się w piątek w Trybunale Konstytucyjnym. Tego dnia...

zobacz więcej

Spotkanie miało przypomnieć o tym, o czym świat nie zawsze pamięta – polskich więźniach niemieckich obozów koncentracyjnych, robotnikach przymusowych, ofiarach eksperymentów medycznych i dzieciach tychże ofiar.

– Cieszę się, że to nasze spotkanie jest 1 września. Uważam, że obchody rozpoczęcia i zakończenia II wojny światowej to nie tylko dzień, który ma wspominać wszystkie te aspekty batalistyczne, ale dzień, kiedy możemy całemu światu przypomnieć wszystkie ofiary cywilne wojny i to całe okrucieństwo – powiedziała Przyłębska.

„Jesteście niesamowite”

Dodała, że jest pełna podziwu dla więźniarek, gdy widzi je w tak dobrej formie. – Tak cieszące się życiem; jesteście niesamowite – mówiła. – Gdyby każdy z nas miał tyle siły w sobie i tyle pokory wobec życia, być może ten świat wyglądałby inaczej. Chcę was pokazać wszystkim, żeby młode pokolenie przede wszystkim brało przykład z takich ludzi, jak panie – podkreśliła prezes TK.

Przyłębska zadeklarowała, że walczy o „zadośćuczynienie przez pamięć, żeby o tym wszystkim, co się wydarzyło, nie zapomniano, żeby było jasne to rozdzielenie – kto był ofiarą, a kto był sprawcą”.

Przypominanie o ofiarach

Wyjaśniła, że nie chodzi o szykanowanie sprawcy, ale przypominanie o ofiarach. – Jeśli młode pokolenie, spadkobiercy tych oprawców, zobaczą, co się wydarzyło – może każdego na świecie to powstrzyma przed takimi działaniami – powiedziała Przyłębska.

W spotkaniu uczestniczyło pięć byłych więźniarek: Zofia Baranowicz, Marianna Bogusz, Barbara Piotrowska, Wanda Rosiewicz, Krystyna Zając oraz ks. dr Robert Ogrodnik, kapelan Rodziny Ravensbrück, Hanna Nowakowska, Przedstawiciel Polski w Międzynarodowym Komitecie Ravensbrück, Maciej Zdziarski, Prezes Fundacji Instytut Łukasiewicza oraz Jakub Deka, Fundacja „Polsko-Niemieckie Pojednanie”.

Niemiecka prokuratura: umorzyć postępowanie wobec esesmana z Auschwitz

Niemiecka prokuratura złożyła wniosek o umorzenie postępowania przeciwko sanitariuszowi z niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. 96-letni...

zobacz więcej

Więźniarki wspominają

Wanda Kulczyk-Rosiewicz, jedna z trzech ostatnich żyjących operowanych pseudomedycznie w KL Ravensbrück, opowiedziała o swoich przeżyciach. – W mojej grupie przeprowadzono przeważnie operacje kostne. Ja miałam wyjęty kawałek kości i tam miałam coś wstawione. Miałam dwie operacje - najpierw jedną, a potem po sześciu tygodniach ranę przecięto jeszcze raz. (...) Te nasze nogi to czuć było jak zgniłe ryby. Okropny był zapach. Poza tym blok był zamknięty, chodzili SS-mani z karabinami i nikomu nie wolno było wchodzić. Te operacje przeprowadzano w tajemnicy, potem trochę się to rozeszło po obozie – wspominała była więźniarka Ravensbrück.

Dla Krystyny Zając jednym z bardziej traumatycznych przeżyć była selekcja. – Na tzw. ulicy lagrowej kazano nam się rozebrać do naga; to było strasznie krępujące, tam były młode dziewczęta, kobiety trzydzieści parę do pięćdziesięciu lat. Na czym polegała selekcja? Przechodziło się koło Niemca: jeden był w białym fartuchu, a drugi był tylko w mundurze SS. Zaglądał nam do ust, oglądał ręce i jedne osoby kierował na lewo, drugie na prawo. Nie wiadomo było, kto do gazu, kto do pracy. Była tam straszna rozpacz, ponieważ czasem rozdzielano córki z matkami – mówiła.

– Mam takie wspomnienie, że chyba do śmierci go nie zapomnę. Miałam 14 lat, szłam z siostrą przez Most Poniatowskiego na Pragę do krawca, do którego nosiłyśmy w plecaku ulotki. Nie codziennie, ale tak raz na tydzień czy raz na dwa tygodnie. Patrzymy, idzie dwóch żołnierzy niemieckich – jeden starszy, drugi młody chłopak – w mundurze, z karabinem. Postanowiłyśmy więc z siostrą wyjąć skakankę i idąc – skakać. Oni doszli do nas i zaczęli coś mówić. Ja miałam długie włosy, warkocze do pasa, nie wiem, co oni do nas mówili, bo nie znałam niemieckiego i śmiali się z nas. Nie wiem, czy ten Niemiec chciał mnie za ramię dotknąć, czy za warkocz, ale tak się tym przestraszyłam, bo jakby do tornistra zajrzeli to by nas rozstrzelali, że ja z tych nerwów zsikałam się w majtki. To było nasze szczęście, bo jak oni zobaczyli, że mi po nogach leci to zaczęli się śmiać w głos i kazali nam iść – opowiedziała z kolei Marianna Bogusz.

KL Ravensbrück – bestialskie eksperymenty, morderstwa

Obóz koncentracyjny Ravensbrück funkcjonował w latach 1939-45 r. W obozie przeprowadzano na więźniarkach – głównie młodych Polkach – eksperymenty pseudomedyczne, w wyniku których wiele kobiet zmarło. KL Ravensbrück był największym na terenie Niemiec obozem koncentracyjnym dla kobiet – przeszło przez niego 132 tys. kobiet i dzieci, a zginęło w nim ok. 92 tys. Liczbę Polek szacuje się na ok. 40 tys.

źródło:
Zobacz więcej