RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

78 lat temu do portu gdańskiego „kurtuazyjnie” wpłynął pancernik Schleswig-Holstein

Załoga Westerplatte broniła się 7 dni (fot. Archiwum PAP)
Załoga Westerplatte broniła się 7 dni (fot. Archiwum PAP)

25 VIII 1939 do portu gdańskiego „kurtuazyjnie” wpłynął niemiecki pancernik Schleswig-Holstein. Załoga miała uczcić pamięć poległych w 1914 r. na Bałtyku marynarzy z krążownika „Magdeburg”. 1 września pancernik rozpoczął ostrzał Westerplatte.

Prezydent Andrzej Duda 1 września na obchodach w Wieluniu

78. rocznicę wybuchu II wojny światowej prezydent Andrzej Duda uczci 1 września w Wieluniu – potwierdził w piątek w Gdańsku jego rzecznik prasowy...

zobacz więcej

W 1939 r. pancernik Schleswig-Holstein przypłynął do Gdańska na zaproszenie Senatu Wolnego Miasta. Załoga miała uczcić pamięć poległych w 1914 r. na Bałtyku marynarzy z krążownika „Magdeburg”. Tajne plany były jednak inne – pancernik miał walczyć z polską flotą i wspierać wojska niemieckie.

Pod pretekstem kurtuazyjnej wizyty 25 sierpnia 1939 r., wpłynął on do portu gdańskiego i zacumował naprzeciw Westerplatte. Okręt entuzjastycznie witały tłumy gdańszczan.

W piątek 1 września 1939 r., jeszcze przed wschodem słońca, o godzinie 4.47 komandor Gustav Kleikamp wydał rozkaz otwarcia ognia w kierunku Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte. Minutę później zabrzmiały pierwsze salwy dział okrętowych. Chwilę później do ostrzału dołączyły działka przeciwlotnicze. Pociski spadały na południowo-wschodnią część półwyspu.

Celem trwającej około siedem minut kanonady było zniszczenie części muru składnicy. W ten sposób pancernik miał otworzyć drogę dla Kompanii Szturmowej Kriegsmarine, dowodzonej przez porucznika Wilhelma Henningsena. Obrońcy dzielnie bronili się do 7 września. W trakcie tych walk garnizon walczył samotnie i w okrążeniu wobec przeważających sił wroga.

 „O świcie spada na nas nowa lawina ognia i żelaza. Ogień artylerii ma charakter nękający, zatrzymuje się dłużej na budynku koszar. Kanonada zrywa się o godz. 7.00. Natarcie, które teraz następuje, jest ostrożne i ma raczej charakter rozpoznawczy. Niemcy badają nasze możliwości obrony. Potem panuje względny spokój. Radio donosi o walce powietrznej nad Toruniem, o sukcesach naszego lotnictwa podczas bombardowania Berlina oraz o zagonie kawaleryjskich do Prus Wschodnich i niezmienne słowa „Westerplatte jeszcze się broni” – pisał 3 września kapitan Franciszek Dąbrowski.

31 sierpnia 1939 r. siły polskie na Westerplatte można było szacować na 205–225 ludzi, w tym sześciu oficerów i 30 pracowników kontraktowych. Niemcy dysponowali wówczas niemal dwudziestokrotną przewagą liczebną nad siłami obrońców. Brakowało wody, lekarstw, środków opatrunkowych; kurczyły się zapasy żywności. „W dniu tym od godz. 4.30–7.00 znalazło się Westerplatte pod huraganowym ogniem artylerii i moździerzy, o nie spotykanym dotąd natężeniu. (…) Natarcie należało za wszelką cenę odepchnąć. Do walki z bliska nie było bowiem środków. Po godzinie zmagań natarcie niemieckie ostatecznie się załamało. Szczerby w obronie były jednak znaczne.(...)” – pisał 7 września, ostatniego dnia obrony, mjr. Henryk Sucharski. 7 września, ok. godz. 10.15 w oknie budynku koszar została wywieszona biała flaga. Major Sucharski podjął decyzję o kapitulacji.

źródło:
Zobacz więcej