„Fałszowanie historii”. Dom Historii Europejskiej wzbudza kontrowersje

Muzeum powstawało 10 lat (fot. FB/House of European History)

Działający od maja Dom Historii Europejskiej wzbudza kontrowersje. Otwarte z pompą muzeum w Brukseli miało dokonać syntezy dziejów naszego kontynentu. Jeśli chodzi o elementy polskie i wschodnioeuropejskie – ewidentnie się nie udało.

Węgry murem za Polską. „Niech KE nie przekracza swoich pełnomocnictw”

Węgry są solidarne z Polską – oświadczył szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto w związku z krytyką planowanych w Polsce zmian w sądownictwie...

zobacz więcej

Na pomysł budowy placówki wpadł w 2007 r. ówczesny przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans-Gert Pöttering. Muzeum powstawało aż 10 lat i kosztowało 55 mln euro. Zawiera ok.1,5 tys. eksponatów. Dom otwarto w maju i od razu wywołał kontrowersje.

Wiceprzewodniczący europarlamentu Ryszard Czarnecki zwracał uwagę, że twórcy pominęli choćby wojnę polsko-bolszewicką, choć zwycięstwo polskiego oręża uniemożliwiło rozprzestrzenianie się komunizmu na Europę.

Piłsudski z dyktatorami

Europoseł PiS wskazywał także, że nie ma żadnej wzmianki o królu Janie III Sobieskim, który uratował Wiedeń przed zajęciem przez wojska tureckie, zaś figurka marszałka Józefa Piłsudskiego znalazła się w gablocie obok węgierskich i jugosłowiańskich dyktatorów, co – jak wskazał – jest po prostu fałszowaniem historii.

Marek Cichocki, profesor Collegium Civitas, ocenił w komentarzu dla „Rzeczpospolitej”, że Dom Historii Europejskiej „w formie topornej i nachalnej pedagogiki gromadzi chyba wszystkie możliwe absurdy »europejskiego« zintegrowanego spojrzenia na historię naszego kontynentu: komunizm dobry – nazizm zły, narody i religia źródłem wszelkich nieszczęść, niemieccy wypędzeni pierwszymi ofiarami II wojny światowej, ruch oporu owszem – ale nie w Polsce, UE ostatecznym celem rozwoju Europy”.

Zdaniem Cichockiego za osobliwym muzeum kryje się idea integracji europejskiej historii. „Teraz zamiast jej wersji narodowych, zamiast odmiennych doświadczeń, obowiązywać ma jedna, ogólnoeuropejska, zintegrowana historia pod patronatem Unii Europejskiej” – dowodził. „Problem w unijnej europeizacji pamięci nie leży bowiem w tym, że różnice narodowych doświadczeń są sprowadzane do jednego tylko, ogólnego mianownika. Chodzi o to, że kończy się ona prymitywną, historyczną pedagogiką według jednego, dominującego wzorca, który jest nie tylko skandaliczny, ale którego celem jest po prostu fałszowanie historii” – przyznał Cichocki.

źródło:
Zobacz więcej