Harcerze ze zniszczonego przez nawałnicę obozu w Suszku wrócili do domów

aktualizacja: 23:56 wyślijdrukuj
Zniszczony przez nawałnicę las w Suszku (foty. PAP/Dominik Kulaszewicz)

Do Łodzi powróciła grupa harcerz przebywająca na obozie w Suszku (Pomorskie), który został zniszczony przez nawałnicę. Zginęły dwie nastoletnie dziewczynki, 37 osób zostało poszkodowanych. W Łodzi na młodzież czekali m.in. rodzice, dziadkowie, koledzy.

Wśród oczekujących był m.in. dziadek 14-letniego Kuby. W rozmowie z PAP przyznał, że informacja o tym, co się stało na obozie, była dla niego szokiem. Jak mówił rano włączył telewizor i wtedy usłyszał o tragedii, która wydarzyła się w miejscowości, gdzie na obozie przebywał jego wnuczek. Przyznał, że początkowo nie zdawał sobie sprawy z „powagi sytuacji”. – Dopiero jak poinformowano, że zginęły dzieci, to sprawa zaczęła być poważna – mówił.

Wyjaśnił, że nie można było się bezpośrednio skontaktować z wnuczkiem, bo jeszcze przed wyjazdem było polecenie organizatorów obozu, aby nie brać telefonów komórkowych. Kontakt był tylko z drużynowym. – To właśnie on zadzwonił do córki i powiedział, że z Kubą jest wszystko ok., że chłopak ma tylko lekkie zadrapania – wyjaśnił.

„Wielka trauma i niedowierzanie”

Na przyjazd swoich koleżanek i kolegów czekała też jedna z łódzkich harcerek. Jak powiedziała, wiadomość o tym, co się dzieje na obozie otrzymała w środku nocy. Przyznała, że była to dla niej wielka trauma i niedowierzanie. – Nikt nie spodziewał się, że jakakolwiek burza, która przechodzi przez obóz, skończy się tak tragicznie – mówiła.
Sama jeździ na obozy od ponad 10 lat. Przeżyła wiele burz, ale nigdy nie było tak dramatycznej sytuacji. Nie znała osobiście harcerek, które zginęły, ale – jak zaznaczyła – w harcerstwie wszyscy są siostrami i braćmi, i dlatego są one bliskie jej sercu.

Na trzytygodniowym obozie w Suszku przebywali harcerze z łódzkiego okręgu ZHR. Do Łodzi mieli wrócić 16 sierpnia. W nocy z piątku na sobotę – w wyniku gwałtownych burz i wiatrów, które przeszły nad Pomorzem – obóz został zniszczony i odcięty od świata przez tarasujące drogi drzewa. W wyniku nawałnicy zginęły dwie nastoletnie dziewczynki. 37 osób, które zostały poszkodowane, trafiło do kilku szpitali. Pozostali wrócili w sobotę do Łodzi.

Na trzytygodniowym obozie w Suszku przebywało 130 harcerzy z łódzkiego okręgu ZHR. Opiekę nad nimi sprawowało, zgodnie z obowiązującymi przepisami, ośmiu wychowawców. Obóz został zatwierdzony w Kuratorium Oświaty zgodnie ze wszystkimi obowiązującymi przepisami.
Specjalny numer telefonu

Służby wojewody przypomniały, że na hasło „Dzieci z Suszka” poza kolejnością udzielana będzie pomoc psychologiczna dla uczestników obozu harcerskiego w Suszku i ich rodziców. Szczegółowe informacje można uzyskać pod numerem telefonu: 42 71 55 777

Również zespół wykwalifikowanych psychologów ze Specjalistycznego Psychiatrycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej przy ul. Aleksandrowskiej w Łodzi oczekuje na harcerzy i opiekunów – uczestników obozu.

Msza i żałoba

W niedzielę o godzinie 20.15 w klasztorze o.o. Dominikanów w Łodzi odbędzie się czuwanie zakończone mszą św. w intencji zmarłych harcerek i wszystkich poszkodowanych, wraz z ich rodzinami. Także w niedzielę w łódzkiej archikatedrze o godz. 19.00 odbędzie się wieczorna msza św. w tej intencji.

W Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej została zarządzona żałoba.

Wybrane dla Ciebie