Słowa prezydenta Kaczyńskiego, które powstrzymały Rosję. Mija 9 lat

aktualizacja: 13:10 wyślijdrukuj
Śp. prezydent Lech Kaczyński był traktowany w Gruzji jak bohater (fot. arch. PAP/Jacek Turczyk)

Trzy dni po zbombardowaniu przez rosyjskie lotnictwo gruzińskiego miasta Gori, leżącego około 40 km od Tbilisi do Gruzji przyleciał prezydent RP Lech Kaczyński. Gruzini sami przyznają, że był to ważny krok do powstrzymania rosyjskich wojsk przed marszem w głąb ich kraju. Mija 9 lat od tych dramatycznych wydarzeń.

Gruzińsko-rosyjska wojna o Osetię Południową rozpoczęła się w nocy z 7 na 8 sierpnia. Trzy dni później rosyjskie oddziały wyparły Gruzinów z Cchinwali i przekroczyły tymczasową linię rozgraniczającą, posuwając się w głąb Gruzji właściwej. 12 sierpnia, po zbombardowaniu Gori, Rosjanie kontrolowali już tereny oddalone od Tbilisi zaledwie o 40 km.

Tego dnia do stolicy Gruzji przyleciał prezydent Polski Lech Kaczyński, a wraz z nim przywódcy: Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii. Przemawiając do tysięcy Gruzinów zgromadzonych przed budynkiem parlamentu, polski prezydent zapewnił ich, że nie zostali sami w walce z Rosją.

– Nasi sąsiedzi pokazali twarz, którą znamy od setek lat. Ci sąsiedzi uważają, że narody wokół nich powinny im podlegać. My mówimy: „Nie!” – powiedział prezydent Kaczyński do tysięcy wiwatujących osób.
12 sierpnia Moskwa ogłosiła wstrzymanie operacji wojskowej w Gruzji, przystępując do negocjowania porozumienia o warunkach zawieszenia broni. Dokument został podpisany dopiero we wrześniu. Jednak jak twierdzą władze w Tbilisi, Rosja do dziś nie wypełniła przyjętych zobowiązań i nie wycofała wojsk z terenów Abchazji i Osetii Południowej.

Wybrane dla Ciebie