TYLKO U NAS

Z galerii na front. Sztuka kamuflażu, czyli jak najmniej rzucać się w oczy

aktualizacja: 07:00 wyślijdrukuj
fot
Statek Argus w listopadzie 1918 r. (fot. Topical Press Agency/Getty Images)

Wojnę wygrywa się m.in. za pomocą forteli – do tej teorii przychyliłby się na pewno imć pan Zagłoba z „Trylogii” Henryka Sienkiewicza. Jedną z takich wojennych sztuczek jest kamuflaż, w którym mówiąc najprościej, chodzi o to, by skryć się przed oczami wroga, a potem go zaskoczyć. Sztukę kamuflażu rozwijali podczas I wojny światowej awangardowi artyści plastycy. To, co robili, polegało jednak często na wroga… oślepieniu. Świadczą o tym m.in. fantazyjne wzory, które zdobiły okręty wojenne z tamtych lat.

Mariaż sztuki i wojny w nowożytnym świecie zaaranżowali podczas I wojny światowej Francuzi. Nowoczesna wojna miała szczególne wymagania, spowodowane nowymi rodzajami broni i przede wszystkim użyciem samolotów.

Stać się niewidzialnym

Pierwsza i podstawowa zasada kamuflażu to stać się niewidzialnym. Z pomocą wojskowym przyszły techniki znane m.in. z teatrów, a cenionymi specjalistami stali się… scenografowie. Tak więc działa i wojskowe pojazdy owijano materiałem malowanym w barwy zlewające się z otoczeniem.

Scenograf Louis Guingot zaprojektował m.in. siatki maskujące i prototyp kurtki wojskowej, zwanej potocznie panterką.
HMT Olympic podczas I wojny światowej (fot. Wikimedia Commons)
Oślepić wroga

Pierwszą wojskową sekcję kamuflażu stworzył we Francji w 1915 r. Lucien-Victor Guirand de Scévola, malarz, który służył w piechocie. Był wielkim zwolennikiem kubizmu i stamtąd m.in. postanowił czerpać inspiracje. Do ekipy kamuflażystów zwerbował oprócz scenografów, awangardowych artystów, m.in. kubistę André Mare.

Kamuflażem zainteresowały się szybko także inni uczestnicy tzw. wielkiej wojny, czyli Wielka Brytania i oczywiście Niemcy.

Inspirowano się przede wszystkim światem zwierząt i roślin, czyli sposobami na to, by zniknąć z oczu wroga, ale mieć na niego przez cały czas oko. Wkrótce okazało się jednak, że czasem nie wystarczy stać się niewidocznym i trzeba po prostu oślepić.

Pablo Picasso, który zobaczył w Paryżu pomalowane w geometryczne wzory działo, miał wykrzyknąć: „Przecież my to wymyśliliśmy!”. A kolegom tłumaczył, że jeśli ktoś chce ukryć przed wzrokiem wroga armię, powinien ubrać żołnierzy… w biało-czarne stroje Harlekina.

Tak więc nowocześni artyści nauczyli wojskowych, że ważna jest nie tylko sztuka mimikry, ale czasem trzeba uciec się do dekonstrukcji, szokowania kolorem i sprawić, by tak naprawdę nie miał pojęcia, co widzi.

Dla przypomnienia. Kubizm powstał około 1909 roku we Francji, a jego twórcy to Pablo Picasso i Georges Braque. Termin kubizm pochodzi od łacińskiego słowa cubus, czyli sześcian. W dużym uproszczeniu możemy powiedzieć, że chodziło o odrzucenie reguł perspektywy i geometryczne uproszczenie elementów kompozycji.
Jan Beydell (fot. A. R. Coster/Topical Press Agency/Getty Images)
Niech nie wiedzą, jak celować

„Dazzle camouflage”, czyli kamuflaż oślepiający wymyślili brytyjscy malarze Norman Wilkinson i Edward Wadsworth. Inspirowali się oczywiście kubizmem, jak trafnie zauważył Picasso.

W przedziwne wzory malowano okręty wojenne i statki handlowe, by uchronić je przed pociskami wroga. Chodziło o to, by dzięki iluzji optycznej sprawić, że wycelowanie w tak pomalowany obiekt stało się więcej niż trudne.

Żołnierze z niemieckich U-botów mieli problem, bo trudno było ocenić, w jakiej odległości znajduje się wymalowany w wyraziste, geometryczne wzory statek, z jaką prędkością i w którym kierunku płynie.

Wyniki osiągnięte dzięki tej metodzie były tak dobre, że zastosowano ją także podczas II wojny światowej. Z biegiem czasu, wraz z rozwojem nowoczesnych technik lokalizowania sam kamuflaż przestał wystarczać.
Wzorcowa zebra

Norman Wilkinson, zanim wstąpił do wojska i oddał swój talent na jego usługi, był wziętym malarzem i pasjonatem żeglugi. Co ciekawe, jego obrazy zdobiły eleganckie palarnie na pechowym Titanicu. Malował też cenione pejzaże.

Wilkinson eksperymentował z malowanymi na statkach wzorami, które miały zmylić wroga i obserwował, które z nich są najbardziej skuteczna. Gdy znaleziono te najwłaściwsze, wtedy szablony przekazano do stoczni i przemalowywano brytyjskie okręty wojenne. Z doświadczeń Wilkinsona korzystali też Amerykanie.

Okręty malowano w czarno-białe romby i zakrzywione linie. Wzorem były m.in. poczciwe afrykańskie zebry, które dzięki swojemu umaszczeniu skutecznie potrafią zmylić polujące na nie drapieżniki.

Eksperymentowanie z kolorem

W czasie II wojny światowej eksperymentowano już nie tylko z czarno-białymi kształtami. Do kamuflaży statków wprowadzono kolor. Wykorzystano m.in. tzw. zjawisko Purkiniego, z którego wynika, że o zmroku wzrok trudniej adaptuje się do warunków oświetleniowych i ma się wrażenie, że czerwone obiekty szybciej się przybliżają do patrzącego niż niebieskie.

W 1940 r. brytyjskie okręty, które pomalowano na mocny róż, zniknęły dosłownie z pola widzenia wroga.

Nie tylko statki zyskały nowy wygląd. Geometryczne, kolorowe wzory malowano też na działach, pojazdach wojskowych i hełmach żołnierzy.

Ochronić miasto przed atakiem z powietrza

Wiele dla amerykańskiego kamuflażu wojskowego zrobił pochodzący z Węgier artysta László Moholy-Nagy (1895-1946), związany m.in. z Bauhausem. W swojej sztuce operował złudzeniem optycznym, kontrastem i cieniem. Np. dla jego kompozycji fotograficznych charakterystyczne było to, że ukazane na nich przedmioty stawały się abstrakcyjnymi formami.

Kilka tygodni po ataku na Pearl Harbor, który nastąpił w grudniu 1941 r., Moholy-Nagy razem ze swoimi studentami z Chicago’s School of Design zaczął opracowywać sposób na to, by ochronić miasto przed atakiem wroga z powietrza. Chodziło m.in. o to, by za pomocą złudzenia optycznego sprawić, aby bomby spadły na jezioro Michigan, nad którym leży miasto.

Jego opracowania są do tej pory wykorzystywane.

Wybrane dla Ciebie