Opiekunowie zapomnieli wypuścić chłopca z autobusu. Trzyletni chłopiec, pozostawiony przez opiekunów na 11 godzin w nagrzanym autobusie, nie żyje. O tragedii, do której doszło w USA na Florydzie, informuje „Rzeczpospolita”. Ciało Myles’a Hill’a ze szkoły w Orlando zostało odnalezione w poniedziałek w nocy. Tego dnia rano chłopiec miał zostać przewieziony wraz z innymi dziećmi do jednej z placówek opiekuńczych w tym rejonie. Na miejscu pracownik szkoły nie zauważył, że chłopiec nie wysiadł i pozostał w autobusie. <br/><br/> – Naszym zdaniem Myles był w gorącym vanie przez cały dzień, od 9 rano – powiedział John Mina, policjant z Orlando cytowany przez „Rzeczpospolitą”. Chłopca znaleziono około godziny 20.30, gdy jego babcia zaalarmowała policję i szkołę o zniknięciu wnuka. <br/><br/> Według National Weather Service, temperatura w Orlando sięgała tego dnia 34 st. C. Jeśli okaże się, że chłopiec zmarł w wyniku pozostania przez długi czas w rozgrzanym autobusie, pracownikowi szkoły mogą zostać postawione zarzuty – informuje „Rz”. <div class="facebook-paragraph"><div><span class="wiecej">#wieszwiecej | </span><span>Polub nas</span></div><iframe allowtransparency="true" frameborder="0" height="27" scrolling="no" src="https://www.facebook.com/plugins/like.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Ftvp.info&width=450&layout=standard&action=like&show_faces=false&share=false&height=35&appId=825992797416546"></iframe></div>