W przyszłym tygodniu skończyłby rok. W hospicjum zmarł 11-miesięczny Charlie. Został odłączony od aparatury podtrzymującej go przy życiu. „Nasz piękny chłopiec odszedł, jesteśmy z niego tacy dumni” – oświadczyła matka chłopca. Charlie w przyszłym tygodniu skończyłby rok. Chłopiec cierpiał na niezwykle rzadkie schorzenie genetyczne, które powoduje stopniowe niszczenie mózgu i mięśni, a także wielopoziomowe zaburzenia układu odpornościowego, które nie pozwalają na samodzielne funkcjonowanie organizmu bez wyspecjalizowanej opieki medycznej. Dziecko nie było w stanie ruszać rękoma ani nogami, nie widziało, nie słyszało i nie oddychało samodzielnie. <br /><br />Chris Gard i Connie Yates chcieli poddać synka eksperymentalnej terapii w USA. Zebrali na to pieniądze, 1,3 mln funtów. Specjaliści z dziecięcego szpitala Great Ormond Street w Londynie stwierdzili, że chłopcu nie pomoże żadna terapia eksperymentalna, a jego stan się cały czas pogarsza. <div class="facebook-paragraph"><div><span class="wiecej">#wieszwiecej | </span><span>Polub nas</span></div><iframe allowtransparency="true" frameborder="0" height="27" scrolling="no" src="https://www.facebook.com/plugins/like.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Ftvp.info&width=450&layout=standard&action=like&show_faces=false&share=false&height=35&appId=825992797416546"></iframe></div> Pierwsza decyzja o odłączeniu aparatury podtrzymującej Charliego przy życiu zapadła na początku kwietnia, ale rodzice odwołali się od niej do sądu apelacyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Obie sprawy przegrali.