Najgroźniejszy polski gangster spędzi w więzieniu 12 lat. Rafał S., ps. Szkatuła, uważany za jednego z najbardziej niebezpiecznych polskich gangsterów, został właśnie skazany na 12 lat więzienia za podżeganie do zabójstw pięciu osób – dowiedział się portal tvp.info. Sąd Okręgowy, orzekając kary za poszczególne przestępstwa, zastosował wobec „Szkatuły” art. 60 Kodeksu karnego, czyli nadzwyczajne złagodzenie kary. To ciekawe, bo Rafał S. nie współpracował nigdy z organami ścigania. Wyrok w sprawie Rafała S. zapadł we wtorek. Trzeba przyznać, że boss spodziewał się takiego rozstrzygnięcia. Gdy 22 czerwca ruszał inny proces „Szkatuły” w sprawie porwania, zlecenia zabójstwa oraz handlu narkotykami, prosząc sąd o uchylenie aresztu, stwierdził: – Mam już w sumie prawomocnych 13 lat wyroków, a odbyłem dopiero sześć lat. Także jeszcze sporo lat przede mną. Poza tym mam jeszcze inne sprawy w toku, więc być może ten czas się wydłuży. Wiem, że szybko nie wyjdę i jestem z tym pogodzony. <br /><br />Rafał S. miał rację. We wtorek sąd skazał go bowiem na 12 lat więzienia za podżeganie do zabójstw pięciu osób. Wyrok jest nieprawomocny.<b>Wyrok złagodzony, ale surowy</b><br /><br />– Sąd Okręgowy w Warszawie uznał Rafała S. za winnego podżegania do zabójstw: Tomasza S. i za to wymierzył mu karę pięciu lat pozbawienia wolności; Jacka S. oraz Marka C. – za co wymierzył mu karę sześciu lat pozbawienia wolności oraz mężczyzn o inicjałach A. i T. i wymierzył mu karę czterech lat pozbawienia wolności. <br/><br/> Sąd Okręgowy połączył orzeczone kary pozbawienia wolności i wymierzył oskarżonemu karę łączną 12 lat pozbawienia wolności – poinformowała portal tvp.info SSO Anna Ptaszek, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie. <br /><br />Śledczy z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej domagali się dla „Szkatuły” 15 lat więzienia i mimo surowego orzeczenia, nie wykluczają złożenia apelacji. <br /><br />Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że sąd wymierzając wyroki za każde z przestępstw zdecydował się na zastosowanie art. 60 Kodeksu karnego, dotyczącego nadzwyczajnego złagodzenia kary. <br/><br/> Określeniem „sześćdziesiątka” nazywa się skruszonych przestępców, którzy poszli na współpracę z organami ścigania. I są oni najbardziej znienawidzeni w półświatku. Tymczasem „Szkatuła” nigdy nie współpracował z organami ścigania.<b>Polowanie na „Komandosa”</b><br /><br />„Szkatuła” został skazany za podżeganie do zabójstwa Tomasza S., ps. Komandos, szefa jednego z żoliborskich gangów. W październiku 2013 r. został skazany za zlecenie zabójstwa „Komandosa” na cztery lata więzienia, ale wówczas odpowiadał za podżeganie do tego czynu Piotra K., ps. Kima. Tym razem, dzięki zeznaniom jednego ze swoich zastępców, był oskarżony o zlecenie zabójstwa niejakiemu Konradowi S., ps. Kocioł. <br /><br />Do przestępstwa miało dojść na przełomie kwietnia i maja 2001 r. „Komandos” miał wówczas napaść na kilku dilerów związanych z gangiem „Szkatuły”. Zabrał im pieniądze i kosztowności. <br/><br/> W czasie gangsterskiej „rozkminki”, czyli spotkania konkurencyjnych grup w restauracji Bilbao, doszło do rozmów na szczycie. Wówczas „Komandos” miał powiedzieć, że nie zamierza niczego oddawać. – Należy go odje… Jak będzie przejmował kolejne punkty, to przejmie cały Żoliborz – tak według skruszonych przestępców, miał powiedzieć swoim ludziom „Szkatuła”. <br /><br />I wówczas miał nakłaniać Konrada S., aby zlikwidował zagrożenie za 25 tys. euro. „Kocioł” jednak zlecenia nie zrealizował, a później „Komandos” i tak został zlikwidowany. Sam „Kocioł” nie dożył tego procesu. W październiku 2001 r. zginął w wypadku samochodowym.<b>Wojna z Ormianami</b><br /><br />Kolejne zarzuty podżegania do zabójstwa dotyczą jesieni 2009 r. Wówczas to gang „Szkatuły” wszedł na wojenną ścieżkę z grupą Ormian. Cudzoziemcy nie chcieli się podporządkować bandzie Rafała S. Zwrócili się nawet o pomoc do grupy Marka Cz., ps. Rympałek. <br/><br/> Na „rozkmince” w Galerii Mokotów pojawił się wówczas zastępca „Rympałka” – Jacek S. (obecnie jest świadkiem koronnym) i powiedział, że Ormianie są pod ich parasolem ochronnym. <br /><br />To rozsierdziło „Szkatułę”. Jak twierdzi Issam Z., ps. Wiktor, Rafał S. oświadczył wówczas, że należy usunąć Jacka S. i Marka Cz. Miał nawet przekazać Arkadiuszowi S., ps. Aras miniaturowy nadajnik GPS, który można podczepić do podwozia samochodu. W ten sposób gang wiedziałby, dokąd jeżdżą ich cele. <br/><br/> Najpierw okazało się jednak, że urządzenie jest zepsute, a później, gdy je już naprawiono, przestępcy nie mogli namierzyć pojazdów konkurentów. <br /><br />Wówczas to Rafał S. miał kazać zlikwidować liderów Ormian – Tigrama i Aleksa. – Polecił więc „Wiktorowi”, aby ten nawiązał kontakt z Czeczenem Issą i zaoferował mu 20 tys. euro za wykonanie zlecenia. „Wiktor” zeznał, że nie zrobił tego, bo zarówno on sam jak i Issa mieli dobre układy z Ormianami – opowiada jeden ze śledczych.<b>Seria skazań</b><br /><br />Rafał S., ps. Szkatuła został w październiku 2013 r. skazany na karę czterech lat więzienia w procesie dotyczącym podżegania do zabójstwa watażki gangu żoliborskiego Tomasza S., ps. Komandos. <br/><br/> Bossa pogrążyły zeznania m.in. jego najbliższych współpracowników i koalicjantów z innych gangów. Wyrok z pewnością nie był zaskoczeniem dla Rafała S., choć jego wysokość już zapewne tak. <br/><br/> Już po zatrzymaniu w maju 2011 r. w czasie nieformalnych rozmów z policjantami przekonywał, że będzie chciał jak najszybciej załatwić wszystkie ciążące na nim sprawy. Planował nawet dobrowolne poddanie się karze w sprawie zlecenia gangsterskiej spółdzielni zamachu na życie Tomasza S., ps. Komandos. <br /><br />Według zeznań skruszonych przestępców to właśnie „Szkatuła” miał wydać wyrok na „Komandosa”. W maju 2002 r. doszło do masakry w wolskim domu handlowym Klif. Zginęło wtedy dwóch członków gangu mokotowskiego. Celem zamachowców był wówczas „Komandos”, ale cudem uciekł. <br/><br/> Jednak 13 sierpnia 2002 r., gdy Tomasz S. na stacji benzynowej Statoil czyścił wnętrze auta, podszedł do niego zamaskowany mężczyzna i oddał w jego kierunku kilka strzałów. S. zginął na miejscu. Rafał S. twierdzi, że nie ma nic wspólnego z tym, ani żadnym innym zabójstwem. <br /><br />W październiku 2011 r. Rafał S. stanął przed sądem oskarżony m.in. o kierowanie gangiem, kilka kradzieży, rozbój i handel narkotykami. Gangster zdecydował się na dobrowolne poddanie się karze. Prokuratura przychyliła się do jego wniosku, żądając 5,5 roku więzienia, a sąd wydał taki właśnie wyrok. „Szkatuła” triumfował, podkreślając, że do niczego się przyznaje.