Nowy lider KOD o Kijowskim: Jak ktoś taki mógł stać na czele organizacji?

Krzysztof Łoziński (L), mowy lider KOD i Mateusz Kijowski (fot. fb/Krzysztof Łoziński/Mateusz Kijowski)

– Kijowski okazał się słabym człowiekiem o narcystycznej osobowości, który odpłynął, a co więcej, dał się osaczyć grupie cynicznych cwaniaków – powiedział „Dużemu Formatowi” Krzysztof Łoziński, nowy lider Komitetu Obrony Demokracji.

Krzysztof Łoziński nowym szefem KOD. Mateusz Kijowski wycofał się w ostatniej chwili

Komitet Obrony Demokracji wybrał w sobotę nowego lidera. Został nim Krzysztof Łoziński. Przed samym głosowaniem ze startu zrezygnował Mateusz...

zobacz więcej

Krzysztof Łoziński w najnowszym numerze „Dużego Formatu” powiedział m.in., że Komitet Obrony Demokracji „po aferach z Kijowskim ma większe straty niż wpływy, ale powoli się rusza i ludzie odzyskują zaufanie”.

Według nowego lidera organizacji, KOD ma nadszarpnięty wizerunek przez Kijowskiego i ludzi, którymi się otoczył. – Większość osób, które działają w KOD-zie, to przyzwoici ludzie. Niestety, Kijowski okazał się słabym człowiekiem o narcystycznej osobowości, który odpłynął, a co więcej, dał się osaczyć grupie cynicznych cwaniaków. Jeden ma niezatarty wyrok i jest zwykłym naciągaczem, przyklejał się do każdej organizacji, na której mógł zarobić biznes – mówił.

Handel żywym towarem

O kolejnym współpracowniku Kijowskiego powiedział, że ma „zasądzone 6,5 roku w pierwszej instancji, nie był w KOD-zie, ale kręcił się koło Mateusza”. Dodał też, że ten człowiek odpowiada za handel „żywym towarem”, czyli m.in. za „wywiezienie około stu kobiet do burdeli we Włoszech i Grecji”.

Kijowski zarabiał na „obronie demokracji”. Zobacz faktury

„Rzeczpospolita” ujawniła faktury, które firma Mateusza Kijowskiego wystawiała Komitetowi Obrony Demokracji. Jak się okazuje, Kijowski nie pracował...

zobacz więcej

Zaznaczył też, że, jak wiele osób - ufał Mateuszowi, ale „się przejechał”. Podał przykład imprezy z 11 listopada, której koszt wyniósł ponad 100 tys. zł. Według Łozińskiego nikt nie był upoważniony do zawierania takich transakcji. Po deklaracji, że KOD nie zapłaci tylu pieniędzy, firmy miały wystawić nowe, znacznie niższe rachunki. – Rany boskie, ktoś zrobił skok na kasę! – powiedział gazecie i zdradził, że po tym wydarzeniu komisja rewizyjna przeprowadziła kontrolę. W jej wyniku okazało się, że… „zginęła kupa pieniędzy, brakuje dokumentów i rozliczeń”.

Faktury Kijowskiego

Łoziński wrócił też do sprawy faktur Kijowskiego. Według niego były lider KOD wystawił co najmniej dwie na fikcyjne usługi i bardzo długo po tym, jak sprawa została ujawniona, zwlekał ze zwrotem pieniędzy. – Jak ktoś taki może stać na czele organizacji, która powstała jako sprzeciw wobec łamaniu prawa przez PiS? – pytał.

źródło:
Zobacz więcej