Podstawiona kochanka, adrenalina. Sentyment Putina do szpiegów pozostał

Praca dla KGB była dla Władimira Putina spełnieniem marzeń (fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV)

Przekonania, wyjątkowa jakość i charakter – to zdaniem prezydenta Rosji Władimira Putina największe cnoty szpiegów, „ludzi wybranych”, którym w ubiegłym tygodniu złożył życzenia. Media na całym świecie zwracają uwagę, że u gospodarza Kremla w dalszym ciągu jest bardzo silny sentyment do pracy agenturalnej, którą prowadził jeszcze w czasach ZSRR.

Nowe KGB i Rada Państwa? Czy w Rosji możliwa jest zmiana systemu politycznego?

Ogromne zainteresowanie w Rosji wzbudziły prasowe doniesienia o tym, że Władimir Putin planuje reorganizację sił bezpieczeństwa na wzór KGB....

zobacz więcej

– Nie każdy może zrezygnować z codziennego życia, ze swojej rodziny i bliskich, opuścić kraj na wiele lat i poświęcić życie służbie ojczyźnie. To mogą tylko wybrani, mówię to bez przesady – przekonywał w reportażu wyemitowanym w publicznej telewizji Rossija 1.

Audycja dotyczyła 95-lecia nielegalnego wywiadu, należącego do struktur Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji. Putin nie mógł się nachwalić „matrioszek”. – To ludzie wyjątkowi. Życzę im szczęścia, pomyślności. Jestem przekonany, że usłyszą moje słowa – mówił prezydent Rosji.

Marzenie z dzieciństwa

Putin przyznał, że jego praca w sowieckich służbach była związana nie ze służbą wywiadu zagranicznego, ale właśnie z wywiadem nielegalnym. Zaznaczył, że wie jaki typ ludzi zajmuje się tego typu działalnością.

Historycy zwracają uwagę, że od małego Wołodia był kształtowany na przyszłego agenta i taka praca była jego marzeniem. Już jego nauczyciele wskazywali, że niepokorny i awanturujący się uczeń w najlepszym wypadku będzie pracował w bezpiece lub zostanie przestępcą.

Już jako nastolatek zgłosił się do KGB z pytaniem co musi zrobić, żeby podjąć współpracę. Będąc studentem na Wydziale Prawa Państwowego Uniwersytetu w Leningradzie i już członkiem Komunistycznej Partii ZSRR został dostrzeżony przez służby i zwerbowany.

Putin: nie jestem kobietą, więc nie mam gorszych dni

To mógł być po prostu zwykły mieszkaniec zatłoczonej Moskwy zmierzający z domu do pracy. Jednak za kierownicą samochodu zasiadł Władimir Putin, na...

zobacz więcej

W 1984 roku został wysłany do szkoły szpiegowskiej w Moskwie, po której trafił do kontrwywiadu. W latach 1985-90 wysłano go do NRD gdzie w Dreźnie zajmował się werbunkiem niemieckich agentów, właśnie „nielegałów”, choć oficjalnie był „dyplomatą”, dyrektorem tamtejszego Domu Przyjaźni NRD i ZSRR.

Dał się uwieść

Kilka lat temu niemiecki tygodnik „Die Zeit” zasugerował, że Putin nie był szczególnie pilnym agentem, skoro dał się podejść agentce zachodnioniemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND). Kobieta posługująca się pseudonimem „Lenchen” a nazywana przez kolegów „Balkonikiem” ze względu na wydatny biust wykonała klasyczny manewr i uwiodła sowieckiego szpiega.

Najpierw agentka, umieszczona jako tłumaczka w rezydenturze radzieckiego wywiadu, zaprzyjaźniła się z Ludmiłą, żoną Putina. Dzięki temu BND mogła zbierać informacje dotyczące prywatnego życia obecnego prezydenta Rosji. Oczarowany „Lenchen” rezydent KGB miał z nią zdradzać żonę.

Dzięki agentce RFN miała informacje o „dysfunkcjonalnym” związku Putinów. – W sprzeczności z tworzonym później przez nią wizerunkiem idealnego małżeństwa Ludmiła skarżyła się wtedy, że małżonek stosuje przemoc domową i miewa liczne romanse – wskazywał Erich Schmidt-Eenboom, dyrektor Instytutu Wiedzy o Pokojowym Współistnieniu w niemieckim Weilheim i autor kilku książek na temat BND. Schmidt-Eenboom wskazał, że gdy Władimir Władimirowicz wkraczał na scenę polityczną w Rosji po upadku ZSRR nie był niemieckim służbom osobą nieznaną. Dużo wiedzieli o nim także partnerzy RFN w NATO.

Rosjanie uwielbiają swojego prezydenta. Dlaczego? Zobacz dokument „Szalona miłość. Rosjanie i Putin”

– Codziennie oglądamy Władimira Putina. Lubimy go oglądać – mówi 70-letnia Walentyna z wioski pod Twerem. To samo deklaruje 86% obywateli Federacji...

zobacz więcej

Kiedy Putin wrócił do Rosji został awansowany na podpułkownika, ale po upadku ZSRR znalazł się na aucie. Pomogli mu polityczni patroni. Anatolij Sobczak, przewodniczący Rady Miejskiej a później burmistrz Leningradu oraz Anatolij Czubajs, który w 1996 roku będąc szefem administracji prezydenta Borysa Jelcyna ściągnął ambitnego kagiebistę do Moskwy.

Kozioł ofiarny

Choć rosyjski wywiad uczył lojalności Putin szybko zapomniał akurat o tym wskazaniu. Funkcję premiera załatwił mu oligarcha Borys Bierezowski, ale późniejszy prezydent bez skrupułów złożył swojego dobrodzieja jako kozła ofiarnego na ołtarzu „walki” z korupcją.

Istnieje przypuszczenie, że nie ograniczył się tylko do zmuszenia Bierezowskiego do emigracji. Rosyjski szpieg otruty na rozkaz Kremla Aleksandr Litwinienko zeznał, że miał zabić upadłego oligarchę, ale odmówił. Miliarder w końcu popełnił samobójstwo w tajemniczych okolicznościach.

Eksperci zwracają uwagę, że będąc prezydentem Władimir Putin stworzył administrację opartą na ludziach z KGB i jej następczyni z FSB. Paramafijny system gwarantuje osobom z kręgu prezydenta nietykalność i ogromne wpływy, zaś sama siatka agentów na świecie pielęgnowana jest niezwykle skrupulatnie.

W reportażu telewizji Rossija 1 przyznano, że na przykład na Słowacji działa jedna rezydentura, zaś w Polsce już 24…

źródło:
Zobacz więcej