Po mszy „marsz pamięci” z transparentami

W marszu uczestniczył prezes PiS Jarosław Kaczyński (fot. PAP/Radek Pietruszka)

W warszawskiej archikatedrze pw. św. Jana Chrzciciela odprawiona została msza święta w intencji 96 ofiar katastrofy polskiego samolotu Tu-154M. Sprzed kościoła pod Pałac Prezydencki przeszedł kilkutysięczny pochód. Na czele „marszu pamięci” stał Jarosław Kaczyński, który zapewniał, że doprowadzi do wyjaśnienia okoliczności katastrofy smoleńskiej. 10 listopada minęło siedem miesięcy od tragedii pod Smoleńskiem.

W nabożeństwie wzięło udział kilkaset osób; byli członkowie rodzin ofiar tragedii, w tym prezes PiS Jarosław Kaczyński. Kościół był pełen wiernych, ludzie zgromadzili się również na ulicy przed świątynią.

W obliczu istniejących w naszej ojczyźnie podziałów, wrogości, niezdolności do rozmowy i współpracy ze sobą, stoi przed nami, jako Kościołem, ogromna praca formacyjna. Powinniśmy słuchać Słowa Bożego, powinniśmy nieustannie modlić się, żebyśmy potrafili spierać się ze sobą merytorycznie –powiedział w homilii jezuita o. Zdzisław Wojciechowski. Jak mówił, obecnie „istotą polityki nie jest roztropne szukanie dobra wspólnego, ale swoisty teatr, w którym często odgrywamy nie swoje role, tylko role napisane nam przez kogoś innego”.

W takiej sytuacji troska o dobro ojczyzny (...), jest naprawdę trudnym zadaniem dla każdego, kto chce swoją wiarę realizować w sferze politycznej – powiedział o. Wojciechowski. Dodał, że służbę publiczną powinny pełnić osoby „mądre, kompetentne, skuteczne, ale nade wszystko święte, żyjące Jezusem Chrystusem”.

Na koniec nabożeństwa zgromadzeni odśpiewali „Boże coś Polskę” z frazą „Ojczyznę wolną, racz nam wrócić Panie”.

Po zakończeniu mszy św. sprzed kościoła wyruszył „marsz pamięci” przed Pałac Prezydencki. Na jego czele szły osoby z transparentem „Żądamy prawdy”. Wielu uczestników marszu miało w rękach zapalone pochodnie i znicze.

Podobne marsze odbyły się w sierpniu, wrześniu i październiku. Przed miesiącem, gdy mijało pół roku od katastrofy, w marszu wzięło udział około trzech tysięcy osób.

Przed mszą św. przed Pałacem Prezydenckim zgromadziło się ok. stu zwolenników krzyża i drugie tyle gapiów. Ustawili się przed ogrodzeniem budynku, przy dwumetrowym krzyżu, który przynieśli ze sobą. Wcześniej uniemożliwili policji ustawienie pełnego ogrodzenia z barierek na chodniku przed Pałacem. Doszło do przepychanek, podczas których potłuczono większość ustawionych tam zniczy. Jedną z barierek zgromadzeni wynieśli na jezdnię przy Krakowskim Przedmieściu; policja nie interweniowała.

Zgromadzeni trzymali transparenty „Obudź się Polsko, mamy dość”, „Jaki prezydent, taki patriotyzm”. Skandowali m.in.: „Tu jest Polska, a nie Moskwa” i „Komorowski do Moskwy”.

W połowie września krzyż, ustawiony 15 kwietnia przed pałacem w czasie żałoby po ofiarach katastrofy smoleńskiej, został przeniesiony do pałacowej kaplicy. W środę krzyż znów przeniesiono - tym razem do kościoła św. Anny, do Kaplicy Loretańskiej, gdzie jest pomnik katyński.

W katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia zginęło 96 osób, które udawały się na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Wśród ofiar byli m.in. prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria.

1
Podczas marszu doszło do kilku przepychanek obrońców krzyża z policją (fot. PAP/Radek Pietruszka)

źródło:

Zobacz więcej