Błaszczak: Woodstock nie gwarantuje bezpieczeństwa. Podobne zdanie ma zespół Prodigy

aktualizacja: 07:49 wyślijdrukuj
fot
Woodstock co roku odbywa się przy granicy polsko-niemieckiej (fot. Wikipedia/Ralf Lotys)

Organizatorzy Przystanku Woodstock zaniżają liczbę uczestników imprezy, by zaoszczędzić na ochronie – stwierdził szef MSWiA Mariusz Błaszczak w rozmowie z „Gazetą Polską”. Jak podkreślił, podobne zdanie na ten temat ma nawet zespół Prodigy, który nazwał Woodstock „najniebezpieczniejszą imprezą”.

W rozmowie z „Gazetą Polską” Błaszczak wyjaśnia powody swojej negatywnej opinii nt. imprezy organizowanej przez Jerzego Owsiaka.

„ Już w ubiegłym roku Przystanek Woodstock był imprezą o podwyższonym ryzyku. W takim wypadku wydarzenie musi zabezpieczać większa liczba ochroniarzy. To generuje koszty, czego organizator chce uniknąć. Dlatego – co przekazał mi komendant wojewódzki policji – zaniża on liczbę uczestników i w ten sposób oszczędza. Postępuje tak, nie zważając na zagrożenie. Twierdzenie, że nic się na pewno nie stanie, przeczy faktom” – powiedział minister.

Szef MSWiA podkreślił, że na zeszłorocznym Woodstocku zanotowano 54 przestępstwa.
„Większość związana była z narkotykami, ale było też np. zawiadomienie dotyczące gwałtu. Mamy do czynienia z rozbojami i kradzieżami. Obawiam się też sytuacji, kiedy ktoś koło sceny sztucznie wywoła panikę, a rozpędzony tłum zacznie się wzajemnie tratować, tak jak to miało miejsce w Turynie” – dodał.

Błaszczak przypomniał, że „w ubiegłym roku organizator zapraszał na festiwal uchodźców znajdujących się na granicy Niemiec”.

„Miasto, gdzie odbywa się festiwal (Kostrzyn – przyp. red.), leży przy granicy, skąd do Berlina jest niecałe 100 km. Przez teren festiwalu przewijają się setki tysięcy ludzi. Nie ma tam tradycyjnych bramek i kontroli, do których jesteśmy przyzwyczajeni, idąc np. na mecz. To fakty, z którymi trzeba się liczyć i brać pod uwagę przy organizacji przedsięwzięcia” – podsumował.

Wybrane dla Ciebie